Odejdź – znajdź – wielkanocne pięciominutówki na wtorek 7 maja 2024

Tekst ewangelii: J 16,5-11


Jezus powiedział do swoich uczniów: „Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: “Dokąd idziesz?” Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu, bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś, bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie, bo władca tego świata został osądzony”.


Reakcje ludzkie


Trudno jest pytać kiedy coś trudnego na nas spada… pierwszą reakcją jest spięcie się w sobie. Wiemy, że spięcie mówi o tym, że coś poszło nie tak. Jakże miałbym zareagować jak ktoś, kogo kocham mówi, że odchodzi? Ile domysłów bombarduje moją głowę? Pracuje ona jak oszalała w wielu kierunkach. To taka chwila nabrania powietrza przez zanurzeniem i chęć zatrzymania go w płucach na zawsze. Nie ma szans!

Pan Jezus mówi uczniom, że wieść o Jego odejściu napełniła ich serca smutkiem. To całkiem normalna reakcja. Odejście bowiem zapowiada rozstanie, a więc doświadczenie braku. Jakoś sobie z tym nie radzimy. Odejście mówi także, że stajemy przed czymś nowym, nieznanym.

Dobrze nam tutaj – powie Piotr na Taborze, gdzie chciałby pozostać na zawsze, a w innym miejscu Panie, do kogóż pójdziemy? Doświadczywszy Boga jest w nas pragnienie, by trwało to (i tak) na zawsze. By się nie skończyło. Po co psuć atmosferę? Po co odchodzić? Iść gdzie indziej?


Skupienie na sobie


Zauważmy, że nawet nie mają siły czy odwagi by spytać Go: Dokąd idziesz? Czyżby się obrazili na Niego? Świadczyłoby to o fakcie, że nie spodziewali się, że spadło to na nich jak grom z jasnego nieba. Kiedy ktoś odchodzi to naturalnym odruchem jest chcieć wiedzieć dokąd i po co?

Skupili się na odejściu widzianym z własnej perspektywy. Co my poradzimy bez Niego? Tyle byliśmy z Nim, a teraz nas zostawia? Też myślę, że pojawiły się myśli o tym, że to my, uczniowie, jesteśmy winni temu odejściu, bo nie słuchaliśmy Go uważnie, bo ciągle się z nami męczył i znowu wychodzi to ze skupienia na sobie.

Tymczasem Pan Jezus objawia inną, niesłychaną perspektywę: …mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Co by się stało, gdyby kobieta nie chciała urodzić dziecka, które nosi w swoim łonie? Co się dzieje gdy dorosłe dzieci nie zostawiają gniazda rodzinnego, by wybrać swoją drogę? Lub też gdy nie chcemy towarzyszyć komuś w jego umieraniu? Zasiedzenie nic dobrego nie przynosi.


Ku nowemu…


Odejście Pana Jezusa zapowiada coś nowego dla uczniów. Jest trudnym doświadczeniem, ale to trochę jak pisklę odchowane zostaje wypychane z gniazda, by zaczęło fruwać. Przecież umrze bez tej zdolności. Trzeba nam widzieć nową perspektywę, szansę, możliwość w odejściu Pana. Oczywiście pamiętając na słowa oto Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata.

Nie zostawia nas samych! Posyła Pocieszyciela, który przyszedł do nas! Jest! O czym nam powie? Przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. Czy odwrócenie się od grzechu nie jest odejściem uwalniającym? Takie odejście jest wyznaniem wiary.

Mówi się o odejściu od wiary – to nie dokonuje się wraz z aktem apostazji. To jest powolny proces. Składa się z małych wyborów składanych przez lata i nieumiejętności (braku odwagi) ich podejmowania z Panem w Duchu Świętym. Jego odejście jest szansą, bo otwiera się niebo, dom Ojca, gdzie mamy przygotowane miejsce i gdzie jesteśmy oczekiwani. Jego odejście jest mocą (Duch), bo władca tego świata nie może nas oderwać od miłości Boga.


o. Robert Więcek SJ


Jeśli chciałbyś otrzymywać bezpośrednio na skrzynkę mailową to przyślij prośbę na maila: robert.wiecek@jezuici.pl


Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ