Wyznanie miłości – refleksja na Wielką Sobotę

Dokąd doszedł Bóg? Do ściany? Raczej do końca, które wybrzmiało w Janowym przekazie ewangelii: umiłowawszy swoich do końca ich umiłował. Wszedł w ludzkie otchłanie.
Tam, gdzie od wieków ludzie wszelkich ras, koloru skóry, wierzeń itp. bali się wejść, choć wiedzieli, że muszą tam dotrzeć. Wcielenie mówi o tej bliskości, gdzie czuje się oddech Towarzysza, w której patrzy się prosto w oczy, bo inaczej się nie da.


Ezechiela proroctwo zapowiada wyprowadzenie z grobów i uczynienie nowego. Oto spełniło się. By wyprowadzić trzeba wejść do środka – Jezus Chrystus wszedł do grobu, by nas wyprowadzić. By otchłań śmierci nie miała nad nami władzy. By absolutna samotność nie stała się naszym udziałem. Wszedł w nasze groby, ciemności. Wszedł w samotność człeka w godzinie śmierci, w godzinie przejścia. Wszedł w naszą śmierć. Wziął to wszystko na siebie.


To nie jest połączenie, kolejność, a jedność i ciągłość miłości Boga. Bo właśnie tam, rzekłbym w piekle, przez śmierć Syna Ojciec mówi do mnie, do ciebie: kocham Ciebie! Stworzenie, wcielenie, zbawienie są miłością Boga do człowieka.


Zstąpił do piekieł, by stamtąd wyprowadzić tych, co są w ciemnościach, w okowach, w niebycie. Kto w Bogu żyje ten piekła nie skosztuje, tego piekło nie pochłonie. Opowiada się za życiem. Wybiera życie. Zaiste, miłość jest mocniejsza od śmierci. Pokonuje śmierć, przez którą przechodzi, w którą wchodzi. Dopóki w Bogu nie spoczniemy dopóty jesteśmy pielgrzymami.


o. Robert Więcek SJ


Jeśli chciałbyś otrzymywać bezpośrednio na skrzynkę mailową to przyślij prośbę na maila: robert.wiecek@jezuici.pl


Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ