Wieczne tchnienie – wielkanocne pięciominutówki na wtorek 9 kwietnia 2024

Tekst ewangelii: J 3,7b-15

Jezus powiedział do Nikodema: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha”. W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: „Jakżeż to się może stać?” Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: „Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”.


Narodzić się z Ducha


To nie recepta na życie. To coś nieodzownego jak krew w krwiobiegu, jak tlen do oddychania. Słyszymy o powtórnych narodzinach. Ich skutkiem jest doświadczenie wolności, nie wolności niebieskich ptaków (swawola), a wolności Ducha. Na skrzydłach wiatru niesiony! Przez Ducha niesiony! Jego tchnieniem kierowany. W jakiś sposób narodziny są uwolnieniem, bo dziecko wychodzi z łona. Przychodzi ten czas i trzeba to zrobić. W przeciwnym razie grozi śmierć. To akt odwagi i ryzyka. Wychodzisz z najbezpieczniejszego miejsca na ziemi na ziemię. Wydany na świat!

Z jednej strony upragnione doświadczenie wolności, wiatru, który rozwiewa włosy, zapach wolności, wręcz jej dotyk. Z drugiej zaś pojawiający się strach, bo dokąd mnie poprowadzi. Do jakiegoś stopnia mogę to utrzymać, ustawić żagiel, ale tylko do jakiegoś, a potem już bez kontroli.

Zaiste, wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Jest mowa o Duchu Świętym, trzeciej Osobie Boskiej. Niewiedza wynika z niemożności objęcia i pojęcia tego, jakimi drogami chce nas poprowadzić.


Tchnienie


Uczyć się nam trzeba uważności na tchnienie Ducha. Pierwsze tchnienie – krzyk dziecka. Ostatnie tchnienie – krzyk tych naokoło. To są sprawy ziemskie i niebieskie. Tyle z tym, że bez Ducha ziemskie tylko ziemskimi pozostają. Narodziny stają się zagrożeniem zarówno dla rodzącego się jak i dla tych wokół. Śmierć staje się przerażającym momentem – nie dla umierającego przede wszystkim, ale dla otoczenia.

Wraz z Nikodemem pytamy: Jakżeż to się może stać? Powtórnie? Niemożliwe. Już żyjemy. Jakim tchnieniem? Ożywiającym czy niosącym śmierć. Jestem chrześcijaninem i nie wiem co oznaczają powtórne narodziny? I nie wiem co oznacza narodzić się z Ducha? Czy zadałem sobie to pytanie? Czy podjąłem trud odpowiedniego czasu i wytrwałości? Czy chcę wziąć na siebie ból narodzin?

I choć jest to tchnienie nie-z-tego-świata to dokonuje się w-tym-świecie. Nic nie wychodzi poza jego ramy. Tu i teraz się dokonuje. Oto jeden z owoców życia w Duchu: To mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli… odnosimy do Boga to, co się wydarza. On staje się kluczem i to nie interpretacyjnym, a otwierającym naprawdę. Nie jest przyjmowany!


Sprawy ludzkie i Boże


Przedziwne, ale Jezus mówi o tym, co ziemskie, bo któż zna lepiej życie ziemskie niż On, a nie wierzymy. Być może chcielibyśmy, by mówił o sprawach niebieskich? Czemuż to? By zapomnieć o tych ziemskich, by choć na chwilę się od nich oderwać. Łączą się sprawy ziemskie z niebieskimi, a my chcemy je odseparować od siebie. Raz, że tego uczynić się nie da, a złudny sukces w tej dziedzinie prowadzi do rozerwania.

Punktem łączącym – zbierającym – jest wywyższenie Syna Człowieczego. On jest jedynym, który z nieba zstąpi i Tym, który jest Drogą wstępowania do nieba. Nie ma innej opcji! Tylko On. Tylko Jezus! Nie ukryty, a wystawiony na widok publiczny. Może dlatego tak razi w naszych czasach? Żyjąc tylko ziemią nie chcemy spoglądać na niebo i niszczymy wszelkie znaki, które nam o tym przypominają.

Życie ludzkie jest cudem – stąd Ojciec chce, by stało się życiem wiecznym. Nie tylko na jakiś czas, ale na zawsze w wiecznym Tchnieniu. By to się stało to trzeba oddać ostatnie tchnienie, które jest stwórczym, bo łączy niebo z ziemią, bo łączy nas z Ojcem, bo jest naśladowaniem Ojcze, w Twe ręce powierzam ducha mego, by się z Tobą zjednoczyć na wieki.


o. Robert Więcek SJ


Jeśli chciałbyś otrzymywać bezpośrednio na skrzynkę mailową to przyślij prośbę na maila: robert.wiecek@jezuici.pl


Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ