Kustosze skarbca – Mateuszowe pięciominutówki na czwartek 29 lipca 2021

Tekst ewangelii: Mt 13,47-53


Jezus powiedział do tłumów: Podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko? Odpowiedzieli Mu: Tak jest. A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare. Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.


Sieć


Rozbrzmiewa koheletowe wszystko pod słońcem ma swój czas. I pojawia się powątpiewanie czy chcemy ten jakże oczywisty fakt uszanować? Bo jest morze i są w nim ryby. Moment łowienia jest jeden, a potrzeba do niego (nieodzowny element!) sieci! Bez niej nie ma połowów. Bez niej nic się nie złowi. Bez niej życie przecieka nam między palcami, a my stajemy się podobni do dzieci, które w zaciskającej piąstce chciałyby zatrzymać wodę morską czy piasek plaży.

Skoro Pan Jezus podkreśla, że sieć zagarnia ryby wszelkiego rodzaju to jest ona o drobnym oczku, rzekłbym gęsta tak, że przygarnie co się nawinie pod rękę. Mamy taką sieć. To połączenie serca, rozumu i woli. One splecione ze sobą łowią rzeczy wszelkiego rodzaju. Jednak gdy brakuje jednego oczka robi się dziura i niektóre elementy uciekają. Nie da się łowiąc ryby wybierać od razu. Nie ma inteligentnych sieci, które działają na zasadzie sita przesiewającego i oddzielającego dobre ryby od złych.

Zarzuca się ją raz za razem. Takie codzienne zarzucanie sieci. Po to, by ją napełnić. To zbieranie doświadczenia, łączenie faktów, nazywanie rzeczy po imieniu, a dokonuje się bezustannie, bo każda chwila przynosi jakiś rodzaj ryby i kosztuje to sporo wysiłku, bo praca rybaka do najłatwiejszych nie należy.


Selekcja


Przychodzi chwila, gdy się napełnia, a wtedy należy zatrzymać się. Ewangelista mówi o wyjściu na brzeg i zasiadaniu do selekcji. Nie wszystko okazuje się być potrzebnym, użytecznym czy dobrym. Nie wszystko jesteśmy w stanie przyjąć, bo przestrzeń do zagospodarowania ograniczoną jest. Za mało miejsca, by dobro i zło się w nim znalazło.

Każdego dnia trzeba nam usiąść i dobre zebrać w naczynia, a złe odrzucić. Bez tego robi się jeden wielki śmietnik, rupieciarnia, graciarnia. A gdy pomyślimy o kontekście ryb to wyobrazić sobie możemy fetor, który z takiego zatrzymywania wszystkiego powstaje.

Powracamy do bardzo prostej i najważniejszej zasady postępowania i wyborów: idź za dobrem, a zło odrzucaj. Nie dlatego, że sumienie tak każe, bo sumienie można uśpić. Nie dlatego, że mi nie wolno zatrzymać zła, bo doświadczenie mówi, że czasami zatrzymuję ze wszystkimi konsekwencjami. Ale dlatego, że to jest kwestia przeżycia, przetrwania. Jeśli wyłączy się tę zasadę z życia wtedy wyłączamy instynkt samozachowawczy, a to prowadzi do śmierci.


Tuż za progiem


Po raz kolejny Pan Jezus ukazuje nam perspektywę wieczności. Przypowieści o królestwie niebieskim są przesiąknięte nieskończonością. To, co dziś myślimy, decydujemy, czynimy, chcemy czy nie chcemy, świadomi czy nieświadomi, ma wpływ na jutro. Morze stoi otworem do naszej dyspozycji. Bóg dał nam dar rozumu i mądrości, zesłał nam Ducha Świętego jako pomoc, abyśmy wypłynęli na łowy.

I to nie na jakieś niewiadomo jakie głębie. Skoro słyszymy, że gdy sieci się napełniły przyciągnęli je do brzegu oznacza to, że łowili blisko brzegu, że nawet do łodzi nie musieli wsiąść. Wieczność znajduje się tuż za progiem. Warto też zaobserwować, że ryby podpłynęły też blisko!

Selekcji dokonywać winniśmy mając na uwadze horyzont wieczności, a nie tylko jakiś wycinek teraźniejszości. To kwestia podstawowych życiowych decyzji. One kształtują nasze wybory! Zjadając trującą rybę mogę się spodziewać poważnych komplikacji zdrowotnych. Po ciężkim wypadku długiej, żmudnej i cierpliwej rehabilitacji trzeba. Gdzieś w tym klimacie warto wsłuchać się w słowa o piecu rozpalonym, o płaczu i zgrzytaniu zębów.


Skarbiec zapasów


Wynika ze stronic ewangelicznych, iż zapasy robić należy. W królestwie niebieskim pasożyty nie mają racji bytu. Nie idzie o kumulowanie, ale o zbieranie wyselekcjonowanych rzeczy i korzystanie z nich w odpowiedniej chwili (powracając do koheletowego stwierdzenia), bo nie zawsze łowy się udają, bo nie każdego dnia można się na nie udać.

Pod ręką mają być naczynia, do których się zbiera dobre ryby. By tam były, by były pod ręką do spożycia, do podzielenia się. W naczyniach przygotowuje się je do spożycia i konserwuje. Takim właśnie naczyniem jest pamięć.

Być uczniem królestwa niebieskiego oznacza posiadanie swego skarbca (a tworzymy go z owego zasiadania i reflektowania i decydowania i zbierania w naczynia i konserwowania). Ojciec rodziny to symbol owego zbierania doświadczenia życiowego i przesiewania go. To symbol mądrości życiowej, bo o nią w dużej mierze chodzi. Ta mądrość potrafi widzieć rzeczy stare i nowe, nadać im imię, umieścić na właściwej półce i we właściwym naczyniu.


o. Robert Więcek SJ


Jeśli chciałbyś otrzymywać bezpośrednio na skrzynkę mailową to przyślij prośbę na maila: robert.wiecek@jezuici.pl


Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ