Cel jeden, wiele szlaków – Markowe pięciominutówki na środę 19 stycznia 2022

Tekst ewangelii: Mk 3, 1-6

W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: “Podnieś się na środek!” A do nich powiedział: “Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?” Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: “Wyciągnij rękę!” Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.


Skrzyżowanie szlaków


Gdy chodzi się po górach to na skrzyżowaniach wielu szlaków stoją drogowskazy pokazujące kierunek i ilość czasu do dojścia do celu. Niekiedy jest ich kilkanaście na jednym palu. I jeśli nawet początkowa droga prowadzi do wielu miejsc to idzie się na jeden szczyt i po kolei odpadają inne szlaki. To cel, a nie szlaki jest najważniejszy.

Podejmując wędrówkę (pielgrzymkę) wiem dokąd zmierzam. Inne szczyty i dojście do nich nie jest na niby. Tyle z tym, że nie dla mnie, by idę na ten jeden, konkretny i tym, konkretnym szlakiem. Św. Ignacy Loyola przestrzega kierowników duchowych, by nie prowadzili ludzi szlakami, które dla nich są nieodpowiednie z powodu stopnia trudności.

Wielość strzałek nie oznacza, iż muszę iść jednocześnie we wszystkich kierunkach. To kwestia wyboru i wierności temuż. Zbyt częste przeskakiwanie ze ścieżki na ścieżkę może skończyć się tragicznie. Oczywiście w tymże wyborze trzeba mierzyć zamiary na siły dostępne. Albowiem na ten sam szczyt mogą prowadzić różne ścieżki (z różnym stopniem trudności). A po wyborze wyruszyć na szlak. Idąc po górskich szlakach należy okazywać im szacunek i zachować duży stopień pokory.


Śledczy nie słuchacze

W wydarzeniu z synagogi mamy śledczych (od śledzenia), którzy uważają, że droga do celu jest jedyna. Narzucają ją wszystkim, a kto nie idzie ich szlakiem jest potępiany i spychany w przepaść (przypomnijmy sobie jak to chciano zrzucić Pana Jezusa w przepaść w Nazarecie, bo jakże inaczej zinterpretować owo ze skały, na której miasto było położone?

Skrupulatnie śledzą ruchy Pana Jezusa, by wytknąć mu ów błąd, że nie tańczy jak grają, że nie bawi się tak, jak oni chcą. Niewiele musieli wymyślać. Poskładali fakty i wiedzieli, że Jezus czyni dobre rzeczy i tutaj chcieli Go wpuścić w maliny (niewłaściwa ścieżka). Był tam bowiem człowiek, który miał uschniętą rękę. Znali go, bo przychodził się modlić. Wszak uschła ręka w modlitwie raczej nie przeszkadza. Już zacierali ręce z zadowolenia, bo odkryli możliwość oskarżenia Jezusa za przekroczenie spoczynku szabatu. Właśnie z niego zrobili jedyny, możliwy szlak, by dojść do celu.

Pamiętamy, że Pan Jezus wie, jakie myśli nurtują w naszych sercach, w sercach człowieczych. Wie, że chcemy chodzić tam, gdzie nam nie wolno lub gdzie jest bardzo niebezpiecznie czy też gdzie szlaki nie są dla nas przeznaczone. Zna też nasz upór, który zamyka oczy, uszy i serce na jakiekolwiek uwagi czy wskazówki. Jednak nie zniechęca się! Podejmuje wyzwanie…


Nie obrażaj się!


Podnieś się na środek! Ten, który z powodu swej choroby raczej wolałby być gdzieś z boku schowany, co nie chciałby się rzucać w oczy zostaje zaproszony, by stanąć w centrum. Idzie o stan spraw, o status quo. Widzimy człowieka, który ma uschłą rękę, a więc zdajemy sobie sprawę z tego, że jest w niektórych wymiarach ograniczony, że nie może wszystkiego zrobić, że nie ma takiej swobody ruchu jak ludzie, którzy mają zdrowe ręce.

Stojąc w centrum nie stanowi centrum. Zwraca się Pan Jezus do tych, co na Niego polowali: Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić? Nie spodziewał się tego nikt. Cóż za genialne pytanie! Wytrącające wszelki oręż z ręki. Bo cóż można było odpowiedzieć? Prosta jest odpowiedź: czynić dobro i ratować życie! Jednakże zapytani milczeli. Nic nie pojęli. Jakże zatwardziałe i zasklepione były ich serca! Wręcz niewyobrażalnie. Czy tylko ich?

Bóg dał nam rozum i wolną wolę i pragnie byśmy ich w drodze używali. Kiedy uparcie milczymy, bo… czujemy się zaatakowani, przyparci do muru itp. wtedy smuci się bardzo. Ewangelista pisze wręcz, że spojrzał na nich z gniewem. Dokoła, bo siedzieli wokół człowieka z uschłą ręką. Ich bożek nie pozwolił im dostrzec choroby, której można było zaradzić, by chory mógł iść dalej szlakiem do celu. Pan Jezus chce skruszyć ową zatwardziałość serca i zwraca się do nas: Wyciągnij rękę! Nie gadaj na okrągło, że wszystko złożyłeś w ręce Boga. Nie masz rąk? Jeśli są uschnięte to wyciągnij, by były zdrowe. Zaślepiony (pycha tego żywota) nic nie pojmie. Będzie się po szlaku ku przepaści nawet jeśli tysiące ludzie będzie krzyczało: Uważaj! Tak więc słyszymy, że zamiast pomyśleć nad jasnym określeniem szczytu i zmianą szlaku to faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.


o. Robert Więcek SJ


Jeśli chciałbyś otrzymywać bezpośrednio na skrzynkę mailową to przyślij prośbę na maila: robert.wiecek@jezuici.pl


Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ