| strona główna | kontakt |
 
 
Środa XXIV tygodnia okresu zwykłego, Wspomnienie dowolne Św. Januarego
19 września 2018r.
 
poprzednie 5 minut:

Miłosierdzie w praktyce - Łukaszowe pięciominutówki na czwartek 20 września 2018
19 września, 2018
Pokolenie mądrości czy głupoty? - Łukaszowe pięciominutówki na środę 19 września 2018
18 września, 2018
Przez Matkę do Syna - medytacja biblijna na święto Stanisława Kostki – 18 września 2018
17 września, 2018
Wszyscy są wybrani - Łukaszowe pięciominutówki na poniedziałek 17 września 2018
16 września, 2018
Owoc Golgoty w codzienności - medytacja biblijna na Matki Bożej Bolesnej – 15 września 2018
14 września, 2018
Tyle na marne? - medytacja biblijna na 24. niedzielę zwykłą – 16 września 2018
13 września, 2018
Droga dobrze oznakowana - medytacja biblijna na święto Podwyższenia Krzyża – 14 września 2018
13 września, 2018
Wdzięczności moc - Łukaszowe pięciominutówki na czwartek 13 września 2018
12 września, 2018
Spełniający się ów dzień - Łukaszowe pięciominutówki na środę 12 września 2018
11 września, 2018
Pan sam przez nas - Łukaszowe pięciominutówki na wtorek 11 września 2018
10 września, 2018
Uschłe i ożywiane miejsca - Łukaszowe pięciominutówki na poniedziałek 10 września 2018
09 września, 2018
Bez przypadku - medytacja biblijna na święto Narodzenia NMP – 8 września 2018
07 września, 2018
Rozwiązane języki - medytacja biblijna na 23. niedzielę zwykłą – 9 września 2018
06 września, 2018
Równowaga starego i nowego - Łukaszowe pięciominutówki na piątek 7 września 2018
06 września, 2018
Uporządkowane szaleństwo-pasja - Łukaszowe pięciominutówki na czwartek 6 września 2018
05 września, 2018
Miej miłosierdzie dla mnie(nas) i dla całego świata - Łukaszowe pięciominutówki na środę 5 września 2018
04 września, 2018
Wędrowna szkoła do nieba - Łukaszowe pięciominutówki na wtorek 4 września 2018
03 września, 2018
Stosunek do proroka - Łukaszowe pięciominutówki na poniedziałek 3 września 2018
02 września, 2018
Działanie bez nadaktywności - Mateuszowe pięciominutówki na sobotę 1 września 2018
31 sierpnia, 2018
Czcić wargami - medytacja biblijna na 22. niedzielę zwykłą – 2 września 2018
30 sierpnia, 2018
Z głowy do serca - medytacja biblijna na wtorek w Oktawie wielkanocnej 3 kwietnia 2018
02 kwietnia, 2018

 

z ostatniej chwili
---------------------

30 maja, 2018
Boże Ciało

Oby Ciebie nie zabrakło... ...


24 maja, 2018
Dzień Matki

Dla naszych kochanych Mam....
30 marca, 2018
Minutka na Wigilię Paschalną

Tyle słowa. Tyle obrazów. Tyle wrażeń. Od codzienności do święta. Od ciemności do światła. O śmierci...

 

 

 

Tekst ewangelii: J 20,11-18

Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy /tak/ płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: Niewiasto, czemu płaczesz? Odpowiedziała im: Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę. Jezus rzekł do niej: Mario! A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: Rabbuni, to znaczy: Nauczycielu. Rzekł do niej Jezus: Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego. Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: Widziałam Pana i to mi powiedział.

Nie zatrzymuj Mnie!

Pozwolić Bogu być Bogiem! Oto wołanie dzisiejszej ewangelii skierowane do wierzących. By był Bogiem jedynym, suwerennym; Bogiem, któremu ufamy, któremu zawierzamy całe życie i każdy jego element; Bogiem, którego drogi nie są naszymi drogami.
Wiemy, że Boga nie da się zatrzymać – kontemplujemy to w miłości Ojca do człowieka, miłości tak wielkiej, głębokiej, bezgranicznej, że wydał swojego Syna Jednorodzonego, Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego.
Chrześcijanin nie stawia Panu swoich ograniczeń. Jeśli bowiem moje wizje, nie wiem jak wielkie, nie pochodzą od Niego, są nicością i prowadzą do pustki. Dziś albo wyolbrzymiamy albo pomniejszamy. To udana zagrywka złego ducha, który wodzi nas za nos między dramatyzacją (wręcz tragizacją) a banalizacją. Niestety, zbyt często przez łzy widzimy katastrofalne skutki naszego ograniczania Boga.

Wejdźmy w dialog!

Banalność tego dialogu- na pierwszy rzut oka oddajemy to, co najważniejsze dla wierzącego tzn. wejść w osobisty i intymny dialog ze Zmartwychwstałym Jezusem Chrystusem. Jak? Przez łzy wylewane z powodu Jego śmierci – inni Go zabili i my Go zabijamy. Przez łzy wylewane przed grobami naszych planów. Zauważmy, że Maria Magdalena nie bije się w piersi, nie obwinia (się). Ona już przeżyła tajemnicę nieprawości. Z grzechu uwolnił ją Pan. Nie jest skupiona na sobie i swoim bólu. Ona myśli tylko o Jezusie. Stał się dla niej centrum jej życia.
Nie zamyka się w sobie – nachyla się nad grobem i patrzy w jego głębię, która przeraża człowiecze serce. Mówi o przemijalności. Krzyczy o nieuniknionym końcu (nie o definitywnym końcu). Zagląda do wnętrza. Jest odważną kobietą! Odwaga ta płynie zaś z miłości. Czemu płacze? Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono. Wyznanie miłości i bezradności jednocześnie.
Magdalena, choć doświadcza bólu rozdzierającego serce do głębi, nie zachowuje się jak ryba wyrzucona na brzeg morza. To nie są konwulsje umierającego. Przychodzi moment odwrócenia się od grobu, bo tak trzeba uczynić, by ujrzeć stojącego Jezusa, nawet jeśli nie wie się, że to Jezus. Oto wejście w dialog, bo wpatrywanie się w grób prowadzi do monologu.

Niewzruszona pewność

Następuje droga z jednej strony taka krótka, a z doświadczenia wiemy, że najdłuższa na świecie: z głowy do serca! To, co widzimy ludzkimi oczyma to tylko część rzeczywistości. Potrzeba rozmowy z Panem, bo na Nim trzeba nam budować. Magdalena nie rozpoznaje Jezusa, a prowadzi z Nim rozmowę. Sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę.
W tej chwili usłyszała: Mario! I to wystarczyło! To było definitywne zwrócenie się ku Jezusowi Chrystusowi i... w jej sercu rozbłysnęła niewzruszona pewność wiary! Magdaleny Rabbuni! Tomasza Pan mój i Bóg mój! Jana to jest Pan! Bez spotkania Zmartwychwstałego nie będzie tego, a więc będą tylko plany ludzkie, a co za tym idzie próba zatrzymania Jezusa w wypełnianiu woli Ojca.
Z owej niewzruszonej pewności wypływa nieustanne zwracanie się ku Bogu naszemu, ku Ojcu naszemu. Ten ruch zaś owocuje codziennym zwracaniem się ku braciom i siostrom nie ze swoim orędziem, ale z Dobrą Nowiną: Widziałam Pana i to mi powiedział.

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI