Bądź „dowodem” w sprawie Jezusa – Mateuszowe pięciominutówki na poniedziałek 19 lipca 2021

Tekst ewangelii: Mt 12,38-42

Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: Nauczycielu, chcielibyśmy jakiś znak widzieć od Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon.


Żądanie dowodów


Wydaje się, że żyjemy w społeczeństwie, które ciągle żąda dowodów. Udowodnij mi, że to, co mówisz jest takie jak mówisz. Udowodnij mi, że mnie kochasz. Daj dowód twej lojalności. Oznacza to, iż stajemy się społeczeństwem sądowniczym. Żądanie dowodów świadczy o przestępczości (domniemanej czy realnej). Skończyły się już czasy, że wystarczyło danie słowa. Teraz trzeba wszystko podpisać (mieć na piśmie). Już nie ma dyskrecji między nami. W centrum postawiono przejrzystość (transparencja), która w wielu przypadkach jest brakiem smaku czy też wręcz bezwstydnością.

Jak to działa? Poszukuje się dowodów na to, że ktoś kiedyś coś… robi się zdjęcia i z jednego wysnuwa się całą historię (teorię, bajdurzenie). Nie szanuje się osoby, nie szanuje się jej prywatności, chociaż ustanowiono szumnie prawa na jej korzyść. Wyciąga się dowody, kolubryny chorego myślenia, by trzymać ludzi na łańcuchu, by mieć nad nimi kontrolę.

Czy dowody coś dają? Niewiele. Bo okazuje się, że widać jak na dłoni, że prawo jest łamane, a nie wyciąga się konsekwencji. Że mówi się „a”, a za chwilę „b”, a w ostateczności „z”. Nikt się temu nie dziwi, a więc po co to chorobliwe żądanie dowodów – znaków.


Koń jest koniem!


To przenosi się także na wymiar wiary! Ciągle, wraz z niektórymi z uczonych w Piśmie i faryzeuszami powtarzamy: Panie, chcielibyśmy jakiś znak widzieć od Ciebie. Oczywiście wtedy kiedy my chcemy, gdzie chcemy i jeszcze, by ułatwić wykonanie Panu Bogu, żądamy jak to ma być uczynione.

Jest głoszone słowo Boże, a w jakże wielu umysłach tętni myśl: niech sobie gada, ja wiem swoje… porusza się trudne kwestie a w głowie szumi: gada tak, bo musi, a ja tak i tak po swojemu zrobię… Co by musiało się stać, żebyśmy żyli wiarą? Żebyśmy uwierzyli? Ile to razy zapieramy się Pana Jezusa, bo nie pasuje do panującej koniunktury? Ile razy chowamy głowę w piasek, bo nie potrafimy udowodnić, że życie w Bogu i z Bogiem jest najlepszym rozwiązaniem?

No właśnie, czy musimy udowadniać? Żadną miarą. Często przysłuchując się rozmowom odnoszę wrażenie, że koń musi udowodnić, że jest koniem! Ktoś powie, że to absurd. Istotnie to absurd, ale niestety obecny w naszej rzeczywistości.


Chodzący dowód


Tutaj przejść możemy do sedna. Chrześcijanin jest dowodem. A dowody niewygodne często w zadziwiający sposób znikają z miejsca, gdzie powinny być przechowywane. Świat chce dowodów, ale czyni to wybiórczo. Bierze i posługuje się tymi, które mu pasują, a te niepasujące (niewygodne) to albo niszczy albo unika albo ignoruje.

Wyznawca Chrystusa, naśladując swego Mistrza i Nauczyciela, poprzez swe życie jest dowodem dla ludzi. Jest solą ziemi i także solą w oku tych, co patrzą i widzą jego życie napełnione Bogiem, oparte na Jego wartościach. Życie proste, pokorne i konsekwentne. Życie pełne wiary, nadziei i miłości. Świat krzyczy: oto dowody naiwności, a ja wołam: oto dowody miłości Bożej, która rozlana jest w sercu człowieczym.

Tak więc, chrześcijanin wie i wierzy, że … tu jest coś więcej niż Jonasz, że tu jest coś więcej niż Salomon. Słysząc głos Boga nie zatwardza serca – uważnie słucha Jonaszów, których Pan posyła. Wpatruje się w tych, których Boży dotyk przemienia. Słucha także mądrości, którą Bóg przekazuje. I przez to jest prześladowany. Nielubiany. Wyśmiewany. Bo jest dowodem.


o. Robert Więcek SJ


Jeśli chciałbyś otrzymywać bezpośrednio na skrzynkę mailową to przyślij prośbę na maila: robert.wiecek@jezuici.pl


Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ