I dzień rekolekcji przed Uroczystością Najświętszego Serca Pana Jezusa


1. Zapatrzeni w siebie – lustro odbija…

Najprościej byłoby ustawić duże lustro i wpatrywać się w nie, by oddać kierunek, w którym jesteśmy nieustannie popychani tzn. by za-patrzeć się w siebie. Nie jest czymś złym spojrzeć na siebie – w wielu wypadkach byłoby to nad wszech miar wskazane – jednak owo za-patrzenie, za duże patrzenie w siebie prowadzić może do dwóch skrajności. Obie mówią o przesadzie.Pierwsza to narcystyczne skupienie się na sobie – jaki to ja nie jestem… najlepszy… naj… naj… taki nadmuchiwany balon, który unosi do góry, do góry, do góry i w końcu urywa się i znika w przestworzach albo też pęka w szwach i spada gwałtowanie na ziemię.Druga zaś to pogardliwe skupienie się na sobie – jak to ja jestem zły, niedobry, niedorobiony… takie płaszczenie się po ziemi, że znika się w niej. Przyciąganie ziemskie, które daje jeden przekaz: jestem do niczego, nadaje się tylko do piachu, a na dodatek trzeba potem ten dół przysypać kamieniami, by czasami nic się nie podniosło.

2. Zapatrzeni w człowieka – ryzyko ponoszone

O wiele trudniej wbrew temu, co się próbuje mówić czy promować w naszych czasach, jest stanąć przed (D)drugim. Bo jest taki inny. Widzę go jako zagrożenie, wroga czy nieprzyjaciela, jako obcego – nie z mojego świata, a dokładnie rzecz ujmując nie z mojej bajki. On do mnie jest niepodobny. Czy aby na pewno? Może to odrzucenie jest w rzeczywistości odrzuceniem samego siebie, bo – choć do tego się nie przyznaję – widzę w nim siebie samego? Uczymy się, że kochać bliźniego jak siebie samego. Drugi to prawda o nas, prawda, wobec której stajemy i… lustro można roztrzaskać, a bliźniego… Jak wielkie ryzyko podnosimy dając na siebie spojrzeć i spoglądając na drugiego człowieka. To jest równoznaczne z otwarciem drzwi, za którymi nie wiadomo co jest – czy coś się czai czy też czeka na mnie z utęsknieniem.

3. Zapatrzeni w Serce – żywość dotyku

W końcu, prędzej czy później (oby nie za późno) dane nam jest stanąć przed Bogiem. Co odczuwam na myśl o tym spotkaniu? Wchodzą kategorie definitywności czy też codzienności? Bóg Ojciec objawił się w Synu. Wskazanie jest proste – dłoń Syna ukazuje Serce Boże. Dwa obrazy – ten Serca Jezusowego i ten Miłosierdzia Bożego – to samo objawiają. Z Bożego Serca wydostaje się strumień światła. Wypływa z niego krew i woda. Te trzy elementy krzyczą wprost, głośno i dobitnie, choć nie przewiercają uszu życie, życie, życie wieczne.W Jego świetle, w Jego Krwi odsłaniane są prawdziwe nasze oblicza, realna historia, rzeczywista codzienność. Bez lustra. Skupieni na Sercu doświadczamy Bożego dotyku na sobie i na innych. Wszak żyjemy dzięki biciu tego Serca. Tylko zbliżając się do wypełnienia modlitwy uczyń serca nasze według Serca Twego zbliżamy się do siebie samych i siebie nawzajem. To Serce Boże jest punktem odniesienia do życia i śmierci… i po śmierci także.

o. Robert Więcek SJ

Zapraszamy na Eucharystię o 18.00 i naukę o kontemplacji ewangelicznej jako narzędzia do poznania i umiłowania Serca Bożego.https://bazylikaserca.pl/transmisja-live/

Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ