Zasłuchani w Słowo – Łukaszowe pięciominutówki na wtorek 31 sierpnia 2021

Tekst ewangelii: Łk 4, 31-37

Jezus udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w szabat. Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jego było pełne mocy. A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy: “Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boga”. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: “Milcz i wyjdź z niego!” Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego, nie wyrządzając mu żadnej szkody. Wprawiło to wszystkich w zdumienie, i mówili między sobą: “Cóż to za słowo, że z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą”. I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy.


Patrzę i niedowierzam


Tym prostym stwierdzeniem moglibyśmy opisać doświadczenie mieszkańców Kafarnaum. Patrzą i niedowierzają. Słuchają i są zdumieni. Niby podobne rzeczy słyszeli i widzieli, jednak – za strażnikami Sanhedrynu – mogliby powiedzieć: Nikt jeszcze nie przemawiał tak jak On… i zapewne nie było to jakieś uwodzenie słowami czy manipulacyjne techniki ze strony Mistrza z Nazaretu.

Jakże inne to zdumienie niż w przypadku mieszkańców Nazaretu. Ci jakoś nie widzieli, że słowo Jezusa było pełne mocy. Choć potakiwali głowami to jednak na kiwaniu się skończyło. I to nie tylko na kiwaniu głową, a bardziej nie kiwaniu, by ominąć to, co przed nimi stanęło.

Mieszkańcy galilejskiego miasta słuchają słowa w szabat. Czynią to w synagodze. Nie przebierają. Nie wybierają sławniejszych kaznodziei. Przychodzą na spotkanie ze słowem Bożym, a nie głoszącym. To nastawienie sprawia, że nauka dociera do głębi ich serca! A więc może dokonać tego, do czego jest dane słowo Boże. Wedle proroka Izajasza (55,10-11) jest ono jak deszcz i śnieg. Pada i nawadnia. Pada i syci, by plony były obfite.


Tylko słowo Boże


Nie, nie widzieli żadnych znaków – tyko słowo. Samo słowo. Wypowiadane kruchymi ustami. W danym języku. Jednakże ich otwartość (są jak rozwijany w synagodze zwój Pisma) sprawia, że odkrywają moc słowa, mocarność nauki płynącej z tego, co mówi do nich Pan Jezus. Gdy człowiek zbliża się do Boga z ufnością to zmysłem wiary (niekoniecznie super rozwiniętym) wyczuwa owo słowo pełne mocy. Staje się ono siłą i światłem. Podporą i tarczą. Cieszą się Jego obecnością i Jego przenikaniem i jednocześnie przenikliwością.

Dobrze by było, gdybyśmy w takim błogostanie żyć mogli. Niestety. Jest wróg, który nie chce byśmy słuchali i wysłuchali słowa Pana. Nie atakuje jak słowo pada na drogę, bo po co. Jeśli widzi, że słowo Boże trafia na podatny grunt, że przynosi konkretne owoce w życiu słuchacza to zaczyna atakować ze zdwojoną siłą. Nie chce, by moc słowa Pana sięgała do głębi serc i przemieniała życie.

Jakaż to musiała być moc słowa w synagodze w Kafarnaum skoro nieprzyjaciel natury ludzkiej odkrył się czyniąc manifestację? To wręcz desperacki krok. Zło bowiem nie znosi Bożego słowa. Reaguje alergicznie. Reaguje krzykiem i to wniebogłosy. Zatyka sobie uszy, a przy okazji chce ogłuszyć i zagłuszyć tych, co słuchają. Dlaczego to czyni? Bo wie ile dobra dzieje się, gdy człowiek słucha i wypełnia słowo Boże.


Słowo odnajduje i zbawia


W szczególny sposób nienawidzi Matki Bożej, Tej, która przyjęła Słowo Odwieczne i poczęła Słowo i wydała na świat. Jednakże to właśnie z Nią przegrywa każdą walkę, albowiem Ona żyje słowem Bożym. Słowo jest pokarmem i siłą i światłem i obroną.

Krzyk człowieka, który miał w sobie ducha nieczystego to nieustanna pokusa: Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Chce zmienić całkowicie cel przyjścia Syna Bożego (Słowa). Syn przychodzi, by zbawić człowieka, a duch nieczysty podpowiada, że zgubić nas chce. Nie! Słowo nas poszukuje, bo sami się zagubiliśmy. To szatan chce nas prowadzić na manowce, byśmy tam zginęli.

I tu nie ma być zbędnych dyskusji. Otóż należy rozkazać surowo duchom złym, by milczały i odeszły. Wyrzekajmy się każdego dnia. Istotnie najlepiej stanąć na środku tzn. stanąć w prawdzie. Wtedy zły odchodzi nie wyrządzając nam żadnej szkody. Z pokorą słuchajmy słowa Bożego i przyjmujmy Jego moc. Niech w naszych sercach rodzi się zdumienie i świadectwo: Cóż to za słowo, że z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą. Niech więc rozchodzi się wieść o Jezusie, Słowie Odwiecznym rozchodzi się wszędzie po naszej okolicy.


o. Robert Więcek SJ


Jeśli chciałbyś otrzymywać bezpośrednio na skrzynkę mailową to przyślij prośbę na maila: robert.wiecek@jezuici.pl


Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ