XXIX. Ignacy Loyola – wiekopomne dzieło – Jubileuszowy Rok Ignacjański

Choć nie da się tego czytać, bo ani płynnością nie zachwyca, ani pięknem opisów to dzieło to przemieniło nie tylko rzesze ludzi, ale i oblicze wspólnot i całego Kościoła, a nawet świata. I dalej działa w naszym świecie jak zaczyn wrzucony w trzy miary mąki. Te kilkadziesiąt stron niewspółmiernie mniejsze do Ojców Kościoła czy współczesnym Ignacemu św. Teresy z Avila czy św. Jana od Krzyża jest (i jeśli można byłoby powiedzieć w czasie teraźniejszym continuum) dziełem wiekopomnym i ciągle żywym i życionośnym. A mowa jest o książeczce Ćwiczeń duchowych, które zatwierdził papież Pawła III w 1548 r. Nazwano ją narzędziem odnowy Kościoła przez wejście w osobiste doświadczenie rekolekcyjne trwające 30 albo 8 dni. W ciągu 450 lat wydała ona całe zastępy świętych i błogosławionych. Jest przetłumaczona niemalże na wszystkie języki świata.


Choć wielu i dziś podniosłoby larum, że to niepokornie, ale myślę, że są w tym krzyku nutki fałszywej pokory to zacytuję co o Ćwiczeniach napisał sam Ojciec Ignacy: W tej chwili nie wiem, w jaki sposób mógłbym choć odrobinę zrewanżować Ci się w tym życiu – chyba tylko sprawiając, że odprawisz przez miesiąc Ćwiczenia duchowne pod kierunkiem wyznaczonej osoby. Zresztą sam się w tym celu ofiarowałeś, dlatego przez wzgląd na służbę Bogu, naszemu Panu, bardzo cię proszę: jeżeli odprawiłeś Ćwiczenia i znalazłeś w nich upodobanie, napisz mi o tym. Jeżeli zaś nie – przez wzgląd na miłość Pana naszego i na okrutną śmierć, na jaką został za nas wydany – proszę cię, żebyś je odprawił (…) Bowiem Ćwiczenia są najlepszą rzeczą, jaką w tym życiu mógłbym pomyśleć, poczuć i zrozumieć, a służą zarówno temu, żeby człowiek mógł osobiście wiele z nich skorzystać, jak i po to, żeby mógł przynieść owoc wobec innych ludzi, doskonaląc ich i pomagając im robić wielkie postępy [duchowe].”(Ep I 111-113 Wenecja, 16 listopada 1536 roku)


Oto dzieło najpiękniejsze i najważniejsze dla całego Kościoła. Nikt nie „zjezucieje” przez ich odbycie. Są zapisem doświadczenia św. Ignacego, drogi, którą Pan go poprowadził. Ich celem nie jest zdobycie wiedzy (choć i ona jakby mimochodem staje się udziałem rekolektanta), ale przeżycie osobistego spotkania z Bogiem żywym i prawdziwym, realnie i rzeczywiście obecnym. Tak czytamy o ich celu: usunięcie wszystkich uczuć nieuporządkowanych, a po ich usunięciu – szukanie i znalezienie woli Bożej w takim uporządkowaniu swego życia, żeby służyło dla dobra i zbawienia duszy (…) [służące] do przezwyciężenia samego siebie i do uporządkowania swego życia – bez kierowania się jakimkolwiek przywiązaniem, które byłoby nieuporządkowane (Ćwiczenia duchowe nr 1 i 21).


Potwierdzeniem wielkości tegoż dzieł(k)a jest nazwanie przez papieża Pius XI (1922) św. Ignacego z Loyoli patronem wszystkich rodzajów rekolekcji w Kościele. Bo jako pierwszy nauczał pewnego systemu i szczególnej metody odbywania rekolekcji. Tenże papież w encyklice “Mens nostra” (1929) podsumował wielowiekowe doświadczenie w zakresie udzielania Ćwiczeń nazywając je najmądrzejszym i ze wszech miar uniwersalnym kodeksem reguł zdolnych wprowadzić duszę na drogę zbawienia i doskonałości.

Stąd zanośmy prośby zgodnie ze słowami św. Jana Pawła II (16 XII 1979): Niechaj Ćwiczenia będą kuźnią nowych ludzi, autentycznych chrześcijan, oddanych apostołów. Jest to życzenie, które zawierzam wstawiennictwu Matki Najświętszej: najpełniej oddanej kontemplacji, mądrej Mistrzyni Ćwiczeń Duchowych.


o. Robert Więcek SJ


Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ