XLII. Ignacy Loyola – festina lente – Jubileuszowy Rok Ignacjański

Jesteśmy społeczeństwem zabieganym i wybiegającym do przodu. Jakże chcielibyśmy znać to, co jest za zakrętem i przez to nieuporządkowane pragnienie gubimy to, co do zakrętu jest nam dane. Rozważamy, co tam jest, co nas tam spotka i snujemy myśli, które na niczym budujemy, bo niby skąd mamy znać co dalej. Pośpiech bowiem jest złym doradcą – nie widzi wszystkich symptomów, a więc podaje fałszywe diagnozy i źle się to kończy.


Starożytni Rzymianie głosili pewną maksymę: Festina lente tzn. śpiesz się powoli. Nie tylko głosili, ale starali się nią żyć. To właśnie u nich przysłówek „lente” oznaczał spokojnie, łagodnie, powoli, bez pośpiechu. Takie właśnie życie jest nam dane, nie to zabiegane, ale delektujące się chwilą, cieszące się codziennością, doceniające piękno drobnych gestów. Smakować wewnętrznie, jak to lubił powtarzać św. Ignacy, bo nie wielość czy obfitość rzeczy syci, a takie właśnie smaki (por. Ćwiczenia duchowe nr 2).


Ojciec Ignacy nie pozwala na pośpiech. Zachęca, byśmy zajęli się tym, co w danej chwili, na danym etapie jest nam dane. Przyśpieszanie nerwowe i nieprzemyślane kończy się zrywami i zerwaniem. Tak jak wzięcie w dłonie nierozwiniętego pąku róży i dmuchanie, które sprawia, że rozwija się ów pąk, a… po odjęciu rąk więdnie, bo za wcześnie się to odbyło. Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak.Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie.A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo (Mk 4,26-29).

Nie znając liter nie da się złożyć w sylaby i słowa. Droga rekolekcyjna i droga życia nie potrzebują zrywów. Zajmij się tym, co dziś jest dane. Jak to w najprostszej formie rozważania słowa Bożego, w której po prostu pytamy się: co to konkretne słowo dziś do mnie mówi?


Jedna z uwag wstępnych do rekolekcji brzmi następująco: Dla odprawiającego ćwiczenia pierwszego tygodnia jest rzeczą pożyteczną nie wiedzieć nic o tym, co będzie czynił w drugim tygodniu; owszem, niech tak usilnie stara się uzyskać to, czego szuka w pierwszym, jakby niczego dobrego nie spodziewał się znaleźć w drugim (Ćwiczenia duchowe nr 11). Bez osiągnięcia owocu danego tygodnia Ojciec nie pozwalał przechodzić do następnego, bo nie o szybkie zaliczenie chodzi, a o pozwolenie, by zagościło i zamieszkało słowo w głębi serca. Wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, a tak moglibyśmy określić ten nakaz-zakaz Ojca Ignacego grozi tragicznymi konsekwencjami, których zapewne chciałby nam oszczędzić.


Jest jeszcze jedno włoskie powiedzenie: chi va piano, va sano e lontano – co tłumaczy się następująco: kto idzie powoli, idzie zdrowy i dojdzie daleko. Tu też nie trzeba zbyt wiele tłumaczyć. Raczej lepszą opcją jest wsłuchać się i odnieść do swego życia.


A zatem, spieszmy się smakować życie – powoli…

o. Robert Więcek SJ


Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ