W pełnej krasie – medytacja biblijna na uroczystość św. Ignacego Loyoli – 31 lipca 2022

Tekst ewangelii: Mt 13, 44-46

Jezus opowiedział tłumom taką przypowieść: “Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją”.


Napromieniowanie Bogiem


Całą wartość skarbu czy też piękno perły odkrywamy widząc je w pełnej krasie. Krasa to cecha czegoś lub kogoś zjawiskowego, fantastycznego, wspaniałego. Dopóki nie doświadczymy pełnej krasy nie wiemy do końca czego lub kogo jesteśmy świadkami/uczestnikami.

W Księdze Wyjścia (Wj 34, 29-35) jest pewne wydarzenie, które pokazuje „granice” owej pełnej krasy. Otóż Mojżesz zstępując z góry Synaj z dwiema tablicami Świadectwa nie wiedział, że skóra na jego twarzy promieniała. Autor dodaje źródło tego promieniowania: na skutek rozmowy z Panem. Co więcej, było to widoczne z dala i było tak silne, że bali się zbliżyć do niego. Widzieli w pełnej krasie oblicze Mojżesza. Wiedzieli, że to opromienienie nie pochodzi od niego, choć ukazuje w całej pełni kim jest Mojżesz. Tenże przywołuje wszystkich i przekazuje im słowo Pańskie. Dopiero po tym wszystkim nałożył zasłonę na twarz. Nie maskę, a zasłonę, by Izraelici się nie bali.

Jednakże ilekroć Mojżesz wchodził przed oblicze Pana na rozmowę z Nim, zdejmował zasłonę aż do wyjścia. Zawsze po rozmowie z Bogiem Izraelici mogli widzieć twarz Mojżesza, że promienieje skóra na twarzy Mojżesza. Działo się to kiedy ten przekazywał im słowo Pańskie. Nie mogli znieść tego opromienienia!


W Bogu i przed Nim pełna krasa


Wniosek nasuwa się prosty – dopiero przed Bogiem i w Bogu jesteśmy sobą, jesteśmy w pełnej krasie. Bez tego przebywania w Jego obecności jest zasłona, która nie pozwala nam widzieć ani siebie, ani innych, ani otaczającego nas świata, a przede wszystkim co samo się rozumie ani też Boga. To promieniowanie jest widoczne z dala i czasami wzbudza strach, że nie chcą podchodzić. Dalej, to napromieniowanie jest tak silne, że razi w oczy.

Tak więc trzeba je przymrużyć co nieco czyli założyć pewną formę zasłony. Nie wszystko wszystkim od razu i w takiej samej mierze. Trzeba być roztropnym w podejściu do skarbu ukrytego w roli czy drogocennej perły. Nie chodzi o rozgadywanie wszem i wobec co ślina na język przyniesie. Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Podkreślam ukrytego. Trzeba się rozglądać i to dokładnie i bez zniechęcenia, bo nikt nie powiedział, że od razu znalazł ów człowiek ten skarb. Co zaś robi z nim? Znalazłszy ukrył ponownie. Nielogiczne? Głupie? Żadną miarą. Wiedział, że trzeba nabyć całość. Już jest uradowany, choć jeszcze nie posiada. Zakłada zasłonę, by wejść w całkowite posiadanie, a to wymaga jednej rzeczy: poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Kupił rolę ze skarbem! Po co? Bo po cóż mi ziarno jeśli nie mam go gdzie posiać?

Czy drogocenna perła była ukryta? Nie. Leżała pośród innych. Prawdopodobnie sprzedający nawet nie wiedział, że ma tak cenny okaz. Zasłona ją przykrywała. Tylko koneser, ten, który hojnie i wielkodusznie wchodzi na drogę poszukiwań (kupiec poszukujący pięknych pereł) jest w stanie to dostrzec, pod zasłoną, pomiędzy wieloma innymi. I tylko koneser znalazłszy pójdzie, sprzeda wszystko, co ma, i kupuje ją.


Ignacy Loyola w pełnej krasie


Te refleksje o pełnej krasie wpasowują się w osobę św. Ignacego Loyoli, Założyciela Towarzystwa Jezusowego. Jest znany ze swego poszukiwania, ale nie chaotycznego i nieskoordynowanego. Odkrywa jedną rzecz po drugiej i wypełnia plan, który nie on pisze, a uczy się tego codziennie. Jako dorosły idzie do szkoły z dziećmi, by uczyć się łaciny, której znajomość jest konieczna do ukończenia filozofii i teologii. Wiedział, co ma mówić, jednakże nie zawsze otwierał usta, a jeśli trzeba było to chce na piśmie odpowiedzi.

Pełną krasę jego spotkania z Bogiem widać w Ćwiczeniach duchowych. Podzielił się jak Mojżesz osobistym doświadczeniem ze wszystkimi, bo usłyszał, że są one dla Kościoła. Dla tego samego też pod natchnieniem Ducha tworzy Towarzystwo Jezusowe. Jest specem od poszukiwania i odkrywania skarbów ukrytych w roli podejmując te „role”, które Bóg mu daje.

Co jest największym skarbem i najpiękniejszą perłą św. Ignacego Loyoli? Myślę, że wyraża to prośba z Ćwiczeń duchowych, o której wypełnienie wytrwale prosi, a mianowicie: prosić o dogłębne poznanie Pana, który dla mnie stał się człowiekiem, abym go więcej kochał i więcej szedł w jego ślady [104]. Wypełniało się to codziennie o czym sam daje świadectwo w Autobiografii (nr 99):zawsze wzrastał w pobożności to jest w łatwości znajdowania Boga, a teraz więcej niż kiedykolwiek w swoim życiu. Za każdym razem i o każdej porze kiedy tylko chce Boga znaleźć, znajduje go czyli odkrywa twarz, zdejmuje zasłonę, by widzieć Boga twarzą w twarz i rozmawiać z Nim jak przyjaciel z przyjacielem.


o. Robert Więcek SJ


Jeśli chciałbyś otrzymywać bezpośrednio na skrzynkę mailową to przyślij prośbę na maila: robert.wiecek@jezuici.pl


Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ