Trwać w tym, co istotne – Łukaszowe pięciominutówki na sobotę 3 września 2022

Tekst ewangelii: Łk 6,1-5

W pewien szabat Jezus przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i wykruszając je rękami, jedli. Na to niektórzy z faryzeuszów mówili: „Czemu czynicie to, czego nie wolno czynić w szabat?” Wtedy Jezus rzekł im w odpowiedzi: „Nawet tegoście nie czytali, co uczynił Dawid, gdy był głodny on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać”. I dodał: „Syn Człowieczy jest panem szabatu”.


Być panem czegoś


Cóż bowiem znaczy fakt, jeśli ktoś ogłasza się panem czegoś? Jeśli nie to, że ma na tym czymś władzę? Że jest ponad? Otóż, szabat stał się największą świętością dla faryzeuszów. Skupiło się wszystko w nim. Zachwiany został porządek. I dlatego u podstaw stwierdzenia Syn Człowieczy jest panem szabatu stoi przypomnienie tego, co było na początku.

A na początku był, jest i będzie Bóg! Nic ani nikt nie może zająć Jego miejsca. Oczywiście istnieje możliwość, by wyrzucić Boga z najważniejszego miejsca i ustawić tam bożka. Wolność na to pozwala i niestety korzystamy z tej możliwości i to nie sporadycznie.

Jeśli bowiem ustanowione przez Boga prawo zmieniamy na nasze ludzkie ustalenia i do tego otaczamy nasze prawo całym systemem przybudówek wtedy zaczynamy się gubić. Ironizując nieco, mając pod nosem chleb umieramy z głodu, bo ustaliliśmy sobie „pod karą śmierci”, że jego spożycie jest zbezczeszczeniem szabatu.


Odruchowe reakcje


W Bogu jesteśmy naprawdę wolni. Rzekłbym wręcz, że napełnieni wolnością Bożą wiele spraw robimy jakby mimowolnie. Wypływają one z nas automatycznie, tak bez zastanowienia większego z naszej strony. Co czynimy przechodząc wśród łan zbóż? Czy nie zachwycamy się automatycznie? Czyż nie porusza nas ten ruch falowania i szum tworzący się od wiatru i poruszających się łodyg zbóż? Przecież to jak najbardziej naturalne, wręcz odruchowe, że dotykamy kłosów, a one w tak charakterystyczny sposób głaszczą nasze dłonie. Przecież to oczywiste, że od czasu do czasu zaciskamy dłoń, by zerwać kłos i wykruszyć go rękami i spożyć ziarno.

Czy czasami nie jest tak, że znakiem odchodzenia od tego, co na początku jest wyłączenie owych odruchów wypływających z poruszeń? Wcale nie chodzi o zaspokajanie każdej zachcianki czy kaprysu. Niecodziennym jest chodzenie między łanami zbóż. Niewiele takiego ziarna można zjeść.

Takie faryzejskie czemu czynicie to, czego nie wolno czynić w szabat odbiera ochotę na cokolwiek. Człek zaczyna żyć w lęku czy nie zrobi o jeden krok za dużo, czy dany ruch nie jest już złamaniem prawa. Sam wchodzi w pułapkę, z której potem trudno wyjść. A przecież istotą szabatu było przylgnięcie do Boga, ujrzenie Jego łaskawości i dobroci, podziękowanie za nią. I znowu, nie chodzi o to, by tylko patrzeć i trochę próbować, ale by spożywać to, co Bóg daje.


Miejsce Najwyższego


Złamanie zasad szabatu (nie tych podanych przez Boga, ale przez człowieka – ze względu na zatwardziałość serc waszych, jak to w innym miejscu podkreśla Pan) nie oznacza zniszczenia instytucji szabatu. Jednakże pokazuje, że instytucja ta, ważna i potrzebna, nie może zostać postawiona na miejscu Najwyższego. Pojął to z całą prostotą i mądrością Dawid, który gdy był głodny on i jego ludzie wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom.

Trzeba nam strzec głowy, by poprzez wymyślanie różnego rodzaju „praw”, a dokładnie przybudówek do prawa Bożego nie zatruła nam serca. Głowa w oderwaniu od serca staje się wręcz nieludzka. Mówi, że to dla dobra, ale nie zastanawia się czyjego. Wtedy wkłada na ramiona ciężary nie do uniesienia, a sama palcem nie kiwnie, by pomóc. A potem rozlicza co do grama, co do milimetra, co do mililitra (czy wręcz nano…) i jest w tym bezlitosna.

Ojciec w Synu inaczej nam objawia swoją miłość i miłosierdzie. Chociaż to czy tamto wydaje się nam, że wolno tylko niektórym w rzeczywistości stoi otworem przed każdym. Jak do tego dojść? Jak ku temu dojrzeć? Przyjmując do głowy i serca (decyzją woli i miłości), że Syn Człowieczy jest Panem, Panem wszelkich naszych szabatów mniej czy bardziej oficjalnych, ukrytych, zakamuflowanych. Skoro jest Panem i potrafi pokazać nam ich istotę, a dokładnie to, że nie mogą one zastąpić istoty tego, co Boże w nas i wokół nas.


o. Robert Więcek SJ


Jeśli chciałbyś otrzymywać bezpośrednio na skrzynkę mailową to przyślij prośbę na maila: robert.wiecek@jezuici.pl


Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ