Refleksja bez głębi – Łukaszowe pięciominutówki na sobotę 19 listopada 2022

Tekst ewangelii: Łk 20,27-40

Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: „Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: «Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu». Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umarł bezdzietnie. Wziął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę”. Jezus im odpowiedział: „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani są za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzaku, gdy Pana nazywa “Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją”. Na to rzekli niektórzy z uczonych w Piśmie: „Nauczycielu, dobrze powiedziałeś”, bo o nic nie śmieli Go już pytać.


Kopiuj… wklej…


Społeczeństwo „komputerowe” tak szybko uczy się funkcji kopiuj i wklej (Ctrl c i Ctrl v). Łatwe, szybkie i przyjemne. Ułatwia, przyspiesza i nie kosztuje wiele wysiłku. Jednak ile razy haczy o plagiat czyli o nie zachowanie praw autorskich?!

Czytamy dany artykuł (książkę), słuchamy nagrania… i nie zagłębiamy się kto jest do końca autorem, kto jest wydawcą itp. Czytamy i bierzemy jako autorytet choć nienawidzimy autorytetów. A potem, jak spasuje nam (w kategoriach modne, demokratyczne, tolerancyjne itp.) bierzemy jako swoje – po skopiowaniu i wklejeniu uważamy za moje/nasze.

Pozostaje na ile jest moje? Czy przetrawiłem do końca? By się z czasem czkawką nie odbiło. Dziś wielu zmienia zdanie w zależności od okoliczności jakoby one były istotne w świecie wartości. Przecież są wartości nieprzemijalne. Chodzi więc o ich treść? Raczej tak. Bo posługujemy się tymi samymi terminami choć niekoniecznie jednakowo je rozumiemy. I wydaje mi się, że robimy kopiuj-wklej, a nie do końca pojmujemy co skopiowaliśmy.


Po powierzchni


Nie ma głębi czytania, wgryzienia się w tekst (mówiony czy pisany). Ślizgamy się po powierzchni. Stajemy się społeczeństwem coraz bardziej powierzchownym. Pilnie strzeżemy własnej prywatności, a pławimy się w życiu prywatnym innych i to z lubością. Gadamy banałami i okrągłymi słówkami, a jak ktoś przyciśnie do muru prosząc o argumentację, fakty, konkretne dane to robimy mądrą minę do głupiej gry i pytającego wyzywamy (dziś nosi to nazwę hejtu) ile wlezie.

Ile musieli się nagłowić saduceusze, by wykoncypować sytuację o siedmiu braciach i jednej żonie, umieścić to w kontekście prawa mojżeszowego i udowodnić, że nie ma zmartwychwstania?! Długo zapewne siedzieli. Czy niemożliwa historia? Mało prawdopodobna tak, ale nie niemożliwa.

Tak się dzieje jak do rzeczywistości przekraczających horyzont naszych możliwości poznawczych i intelektualnych przykładamy rzeczywistość ziemską, ograniczoną i skończoną. Wtedy miara okazuje się w sam raz, choć nie oddaje prawdy. Jest w sam raz dla mnie, na moje mierzenie i podejście do tego, nad czym się zastanawiam. Skoro po powierzchni to takie ślizganie nie dociera do głębi. Bo to za trudne, bo można byłoby się co nieco dowiedzieć i… trzeba byłoby pozmieniać. Lepiej się tego nie tykać.


Miarkuj!


Pan Jezus odpowiadając saduceuszom na ich pytanie: Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? nie bije w czambuł ich sposobu myślenia. Wskazuje na całkiem inną perspektywę tego, co po zmartwychwstaniu. Po co rozmawiać ze zdeklarowanym ateistą o Bogu, skoro ten nie wierzy w Jego istnienie? Nie nawrócisz i sam stracisz wiarę, bo rozmowa będzie na poziomie ograniczonego ludzkiego rozumu, który w naszym świecie dąży do zważenia, wyliczenia, dotknięcia, a rzeczywistość duchowa takich miar nie używa.

Wychodzi Pan od sytuacji ziemskiej: Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Tu, na ziemi tak jest. Jednak niebo ma inny wymiar: …ci, którzy uznani są za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Śmierć jest przejściem. Ci, co ją przejdą i wejdą do nieba już umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania.

Ujawnia się kim naprawdę jesteśmy, bo zobaczymy kim jest Bóg, do którego jesteśmy podobni. Następnie wskazuje pytającym, którzy za znawców Pisma byli uważani, że Mojżesz mówi o zmartwychwstaniu tam, gdzie jest mowa o krzaku, gdy Pana nazywa “Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Wierzymy w Boga żywego i prawdziwego! On nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją. Już nie ma co się śmiać. Już o nic nie śmieli Go pytać.


o. Robert Więcek SJ


Jeśli chciałbyś otrzymywać bezpośrednio na skrzynkę mailową to przyślij prośbę na maila: robert.wiecek@jezuici.pl


Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ