Obecność Pana – Łukaszowe pięciominutówki na piątek 2 września 2022

Tekst ewangelii: Łk 5,33-39

Faryzeusze i uczeni w Piśmie rzekli do Jezusa: „Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, tak samo uczniowie faryzeuszów; Twoi zaś jedzą i piją”. Jezus rzekł do nich: „Czy możecie gości weselnych nakłonić do postu, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, i wtedy, w owe dni, będą pościli”. Opowiedział im też przypowieść: „Nikt nie przyszywa do starego ubrania łaty z tego, co oderwie od nowego; w przeciwnym razie i nowe podrze, i łata z nowego nie nada się do starego. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków; w przeciwnym razie młode wino rozerwie bukłaki i samo wycieknie, i bukłaki się zepsują. Lecz młode wino należy lać do nowych bukłaków. Kto się napił starego wina, nie chce potem młodego, mówi bowiem: “Stare jest lepsze”.


Spojrzenie z własnej strony


Takie spojrzenie z własnej strony niekoniecznie musi być wadliwe. Jednakże niesie w sobie duże ryzyko. Albowiem chcąc by wszyscy patrzyli tak samo zamykamy siebie samych i jednocześnie zamykamy innym możliwości do zrealizowania. Egoizm bowiem pod wszelaką formą zawsze jest zamykaniem. Tak łatwo zamknąć, wyrzucić, zniszczyć, tylko czy jest to w każdym wypadku mądre?

I tutaj należy z pokorą oddzielić chorobliwe zbieractwo działające według zasady wszystko się kiedyś przyda od mądrego pozostawienia z planowanym użyciem. Ileż stert nieużytecznych rzeczy zalega w magazynach tego świata? Tudzież skarbce naszych serc? Od czasu do czasu należy zweryfikować to spojrzenie z własnej strony. Niekiedy warto zejść do komórek czy wejść na strychy, by uprzątnąć.

Zbyt wielkie nagromadzenie grozi zagubieniem. Kiedy człowiek nie wie, gdzie co ma to mocno powinien się zastanowić, albowiem świadczy to o fakcie, że już nie wie co ma. To zaś prowadzi do nic nie mam. Tak więc mądry gospodarz wyciąga ze skarbca swego serca rzeczy stare i nowe i dobrze ich używa.


Jak złączone dłonie


Post i modlitwa to dwie rzeczywistości nieodłączne od wymiaru duchowego człowieka, od jego rozwoju duchowego. Tak czyniono przez wieki i to w większości religii, wyznań czy wierzeń. Oba stanowiły podwaliny do drogi bycia-uczniem, bo mistrz tak robił, a więc na drodze naśladowania.

Według najprostszej definicji modlitwa to rozmowa z Bogiem i tego się trzymamy, bo bez rozmowy nie ma spotkania, a więc nie będzie też poznania. To konieczność w nawiązywaniu i pogłębianiu więzi. Różne są zaś okresy, długości jej trwania. Ona ma być tak różnorodna jak jest życie. Ona ma oddawać to, co w życiu się dzieje. Oczywiście mamy korzystać z historii duchowości i czerpać z jej skarbca garściami. Każdy szuka swojego sposobu modlitwy znając wiele tychże i aplikując do poszczególnych sytuacji.

Post zaś służy do spotkania z sobą samym (nie w egoistyczny sposób!). Ograniczenie czegoś czy też rezygnacja z czegoś uczy stworzoności, leczy z poczucia samowystarczalności i wznosi myśl ku Temu, od którego pochodzi wszystko, a co nazywamy Bożą Opatrznością. Najprostszy i najbardziej znany od wieków sposób to odmówienie sobie jedzenia. W naszych czasach na przyzwolenie, by zastąpić go inną formą odkrywamy, że nie ma innej, prostszej i lepszej formy postu.


Wszystko ma swój czas


Pan Jezus nie odrzuca ni modlitwy ni postu co w jakiś sposób zarzucają mu faryzeusze i uczeni w Piśmie. Pochwala je i praktykuje. Jednakże na ataki odpowiada trochę koheletową nutką: wszystko ma swój czas. I tu jest istota sprawy. Inaczej modlimy się, gdy jesteśmy na wakacjach inaczej w ciągu roku. Świat modlitwy zmienia się w czasie Wielkiego Postu. Ulega zmianie także gdy dopada nas choroba lub bezsilność. To samo dotyczy postu. Przecież na przyjęciu weselnym nie będę pościł. Uczynię to w ustalonym czasie z przekonaniem i intencją właściwą. Skoro się modlisz to nie rób tego na pokaz. Jeśli pościsz to Bóg ma widzieć, a nie wszyscy w domu i okolicy.

Wyznacznikiem jest obecność pana młodego – Oblubieńca, Jezusa Chrystusa. Mistrzowie duchowości chrześcijańskiej podkreślają, że gdy nie ma Go to należy zwiększyć modlitwy i post. Nie chodzi o jakieś wymuszenie, ale o wyostrzenie uwagi, wzroku i słuchu, by szukać i znajdować Go we wszystkim i wszystko w Nim. Wedle św. Ignacego Loyoli w czasie spokojnym robimy to, co ustalone, zaplanowane, krok po kroku, bez wielkich wyskoków. Jednakże brak powoduje poszukiwania, by go zapełnić. Choć, jak sam Święty wspomina czasami Bóg odsuwa się, aby człowiek odczuł, że sam z siebie nic nie może, aby poczuł głód. Nie by karać, ale by jeszcze mocniej ukochać.

W kontekście naszych rozważań o odpowiedniej formie i czasie przypowieść o ubraniach i łatach, o winie i bukłakach jest najtrafniejsza. Warto ją zgłębiać! Nikt nie przyszywa do starego ubrania łaty z tego, co oderwie od nowego; w przeciwnym razie i nowe podrze, i łata z nowego nie nada się do starego. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków; w przeciwnym razie młode wino rozerwie bukłaki i samo wycieknie, i bukłaki się zepsują. Lecz młode wino należy lać do nowych bukłaków. Bo warto i to nowe i to stare wino pić. Wszak najstarsze roczniki są zbyt drogie, by pić je w codzienności.


o. Robert Więcek SJ


Jeśli chciałbyś otrzymywać bezpośrednio na skrzynkę mailową to przyślij prośbę na maila: robert.wiecek@jezuici.pl


Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ