Miód, gorycz i świątynia – Łukaszowe pięciominutówki na piątek 19 listopada 2021

Tekst ewangelii: Łk 19,45-48

Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: „Napisane jest: “Mój dom będzie domem modlitwy”, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców”. I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem.


Słodycz i gorycz


Dwa terminy przeciwstawne sobie, a w Apokalipsie obok siebie postawione. Wydaje mi się, że słodycz bez odrobiny goryczy przeradza się łatwo w przesłodzone, wyidealizowane schematy. Tak samo gorycz bez słodyczy skończyć się może zgorzknieniem.

Jan Apostoł – autor Apokalipsy pisze o otwartej księdze. Znajduje się ona w ręce anioła, Bożego wysłańca. Chodzi o Pismo św. Ono jest nam dane jako dar i jako pokarm. Wiadomo, że pokarm należy spożywać, by służył. Stąd pada rozkaz: Weź i połknij ją… Jak to możliwe? A nie mówi się o połykaniu książek u zagorzałych czytelników. Tutaj wypada wspomnieć, że ta zagorzałość nie jest zgorzknieniem.

Podane też jest działanie tej księgi: … napełni wnętrzności twe goryczą, lecz w ustach twych będzie słodka jak miód. Oto skutek przyjmowania orędzia Bożego. Rozpływa się w ustach i z ust ma wypłynąć (Trzeba ci znów prorokować o ludach, narodach, językach i o wielu królach). W tym samym czasie rozlewa się goryczą we wnętrzu. Albowiem odkrywam jaki jestem w świetle Bożego słowa. Dzieje się to w takim stopniu, w jakim pochłaniam to słowo!


Słodko-gorzki dialog małżeński


Miód i gorycz to jest doświadczenie człowieka. Wystarczy przyłożyć te dwie rzeczywistości do pierwszej z brzegu sytuacji. Dla przykładu w małżeństwie – jest i miód, znajdzie się i gorycz. Padną słowa słodkie i słowa gorzkie. Nie chodzi o machanie ręką i nie przejmowanie się. Idzie o to, by zachować równowagę, co wcale nie oznacza, że po równo. Krąży powiedzenie, że każde dobro jest ukrzyżowane. Coś w tym jest. Tu na ziemi odkrywamy, że do beczki miodu zawsze ktoś włoży łyżkę dziegciu.

Św. Ignacy Loyola zachęca do miodnego rachunku z miłości. Zacząć od miodu, bo ten służy najbardziej, bo jest sycący. Jest nim dobro, które otrzymujemy i które przez nas jest przekazywane innym. Przychodzi czas i na gorzki wymiar tegoż rachunku. Jednakże nie on jest najważniejszy.

Tak więc w dialogu małżeńskim podejmuje się na pierwszym miejscu miodopłynne nurty, a dopiero potem to, co przeszkadza płynąć. Przychodzi też czas, gdy gorycz smakujemy. To też należy podjąć z pokorą. By nie przesłodzić. By nie zgorzknieć. Umiejętność podejmowania jednego i drugiego świadczy o mądrości. Wierzymy, że dla Boga nie ma nic niemożliwego, a więc to, co słodkością w ustach zamienić się może w gorzkość we wnętrzu i na odwrót. Jeśli więc traktujemy to jako od Pana to lepiej i pokorniej żyć będziemy.


Świątynna przestrzeń


Ewangelia mówi o świątyni, która stała się jaskinią zbójców. Nie, nie stała się, a została uczyniona przez tych, co do świątyni przychodzili, a dokładnie co ze świątyni żyli i bogacili się na niej. Jakże trzeba uwagi, by nie zamienić świątyni serca, małżeństwa, rodziny (Domowego Kościoła) w jaskinię zbójców. Niech wierci nam w głowie myśl o sprzedawaniu. Pan Jezus wyrzuca sprzedających w świątyni ze świątyni. Czy i co sprzedaję? Kupno i sprzedanie nie wchodzi w świątynną logikę. Nie chodzi o zarobienie (dorobienie się) czy stratę. To nie są kategorie chrześcijańskiego życia.

Świątynne wymiary znamy i stąd ma być ona domem modlitwy tzn. miejscem spotkania z Bogiem. Zawsze i wszędzie się módlcie! To nie jest pobożna zachęta. To odkrywanie, że bez Boga nic nie możemy uczynić. To także codzienne uczenie się, bo nigdy dość poznawania Boga, który naucza codziennie w mojej świątyni. Chrześcijanin żyje słowem, żyje Księgą, którą połyka.

Na koniec podane są nam dwa sposoby podejścia do Księgi. Pierwszy, reprezentowany przez arcykapłanów i uczonych w Piśmie oraz przywódców ludu, z którego przebija zgorzknienie – owoc egoizmu. Ewangelista ujął to w jednym zdaniu: czyhali na Jego życie. Nie chcą się nasycić. Chcą zabić. Drugi dotyczący całego ludu i określony jako słuchanie Go z zapartym tchem. Wstrzymaj oddech! Połknij kolejny kęs! Słowo żyje jeśli je spożywamy. Karmi nas.


o. Robert Więcek SJ


Jeśli chciałbyś otrzymywać bezpośrednio na skrzynkę mailową to przyślij prośbę na maila: robert.wiecek@jezuici.pl


Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ