| strona główna | kontakt |
 
 
Środa II tygodnia adwentu, Wspomnienie obowiązkowe Św. Łucji
13 grudnia 2017r.


 
poprzednie "krótko i na temat":

Był sobie diament
31 grudnia, 2013
Nie tylko dla dzieci - opowiadanie Bożonarodzeniowe
27 grudnia, 2012
Woskowa Świeca
12 grudnia, 2012
Sytuacja na świecie i wilki
09 listopada, 2012
Znaczenie porażki
31 pazdziernika, 2012
Zachowanie wiary: nie osądzaj i nie ulegaj jazgotowi.
21 pazdziernika, 2012
Czwarty król
08 pazdziernika, 2012
Przegapić ten moment (do taty)
01 września, 2012
Ziarno kawy
29 czerwca, 2012
Bajka o gwoździach
10 czerwca, 2012
Najkrótsza nowela
19 maja, 2012
Most
08 maja, 2012
Wiemy, ale nie widzimy (europejczycy).
30 kwietnia, 2012
Utracona miłość
23 kwietnia, 2012
Wszystko, czego nie potrzebuję
04 kwietnia, 2012
Kawałek po kawałku
09 marca, 2012
Szklane oko
29 lutego, 2012
Dwa nasiona
21 lutego, 2012
Trucizna
04 lutego, 2012
Popękany dzban
03 maja, 2011
Prawo życia
02 marca, 2011
Rozgwiazdy
08 lutego, 2011
Kolorowe kredy ...
17 stycznia, 2011
Obcym wstęp wzbroniony - ciernie, gwoździe i niewinny człowiek - o darze otrzymanego przebaczenia
11 stycznia, 2011
Mój anioł - są pośród nas
03 stycznia, 2011
Jak pachnie Bóg?
22 grudnia, 2010
Drzewo kłopotów
15 grudnia, 2010
Jak sól - wypełnienie wezwania "jesteście solą ziemi"
09 grudnia, 2010
Jak w garnku - o łączeniu przeciwieństw
09 grudnia, 2010

MODLITWA

Krótko i na temat
Rozgwiazdy
08 lutego, 2011

 

 

z ostatniej chwili
---------------------

16 listopada, 2017
Stajemy się tym, na co patrzymy...

Otrzymałem i dzielę się, bo mnie zachwyciło... ...


11 listopada, 2017
Msza za Ojczyznę - 11 listopada 2017 Gliwice

Kilka słów refleksji nad "rozdzieraniem" Ojczyzny....
01 listopada, 2017
Na uroczystość Wszystkich Świętych


* * *(niebo)

pytając
o Niego
pytamy
o Niebo

Gliwice 24.01.2017

o...

 

 

 

Straszliwa burza rozszalała się na morzu. Ostre podmuchy lodowatego wiatru przeszywały wodę i unosiły w olbrzymich falach, które spadały na plażę, niczym uderzenia młota mechanicznego. Jak stalowe lemiesze orały dno morskie, wyrzucając z niego na dziesiątki metrów od brzegu małe zwierzątka, skorupiaki, małe mięczaki.

Gdy burza minęła, tak gwałtownie jak przyszła, woda uspokoiła się i cofnęła. Teraz plaża była pokryta błotem, w którym zwijały się w agonii tysiące, tysiące rozgwiazd. Było ich tyle, że plaża wydawała się być zabarwiona na różowo.

Zjawisko to przyciągnęło wielu ludzi ze wszystkich stron wybrzeża. Przyjechały nawet ekipy telewizyjne, aby sfilmować to dziwne zjawisko. Rozgwiazdy były prawie nieruchome. Umierały.

Wśród tłumu stało również dziecko, trzymane za rękę przez ojca. Oczyma zasmuconymi wpatrywało się w małe rozgwiazdy. Wszyscy na nie patrzyli, ale nic nie robili.

Nagle dziecko puściło rękę ojca, zdjęło buciki i skarpetki, i pobiegło na plażę. Pochyliło się i małymi rączkami wzięło trzy rozgwiazdy, i biegnąc szybko zaniosło je do wody, potem wróciło i zaczęło robić to samo.

Zza cementowej balustrady jakiś mężczyzna zawołał:

- Co robisz chłopczyku?

- Wrzucam do morza rozgwiazdy. W przeciwnym razie wszystkie zginą na plaży - odpowiedziało dziecko.

- Tu znajdują się tysiące rozgwiazd, nie możesz uratować ich wszystkich. Jest ich zbyt wiele! - zawołał mężczyzna. - Tak dzieje się na tysiącach innych plaży wzdłuż brzegu! Nie możesz zmienić tego faktu!

Dziecko pochyliło się, by wziąć do ręki inną rozgwiazdę i rzucając ją do wody, powiedziało:

- A jednak zmieniłem ten fakt dla tej oto rozgwiazdy.

Mężczyzna przez chwilę milczał, potem pochylił się, zdjął buty i skarpety, i zszedł na plażę. Zaczął zbierać rozgwiazdy i wrzucać je do morza. Po chwili zrobiły to samo dwie dziewczyny. Było ich czworo, wrzucających rozgwiazdy do wody. Po paru minutach było ich 50, potem 100, 200, tysiące osób, które wrzucały rozgwiazdy do morza. W ten sposób uratowano je wszystkie.


Wystarczyłoby, aby dla przemiany świata ktoś, nawet mały, miał odwagę rozpocząć.

powrót


 
MODLITWA

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI