| strona główna | kontakt |
 
 
Poniedziałek XV tygodnia okresu zwykłego, Wspomnienie obowiązkowe Najśw. Maryi Panny z Góry Karmel
16 lipca 2018r.


 
pozostałe w temacie "Walka duchowa":

Karygodne czyny (nadużycie władzy) - 1 Sm 2,12-36
04 lutego, 2012
Trudna sztuka wyboru - tekst o. Tomasza Oleniacza SJ
30 marca, 2011
Józef wojownik - podjęcie decyzji i odpowiedzialności za nią
19 marca, 2011
Prawdziwa zbroja - jeden z rozdziałów książki "Dawidowe (i nie tylko) wpadki i wypadki"
16 marca, 2011
Reguły o skrupułach – św. Ignacy Loyola Ćwiczenia duchowne [345-351]

18 stycznia, 2011
Skrupuły w doświadczeniu św. Ignacego (Autobiografia nr 22-27)
18 stycznia, 2011
Narzędzie w rozeznawaniu i walce duchowej (rachunek sumienia)
03 stycznia, 2011
Gra szatana o duszę - na kanwie pewnego obrazu...
03 stycznia, 2011
Powoli, ale pewnie i do celu (konferencja o rozeznawaniu – część II)
03 stycznia, 2011
Powoli, ale pewnie i do celu (konferencja o rozeznawaniu – część I)
03 stycznia, 2011
ZBROJA BOŻA DO WALKI DUCHOWEJ
21 grudnia, 2010
Rozeznawanie duchów - pierwsze kroki Ignacego w czasie rekonwalescencji (Autobiografia nr 5-9)
21 grudnia, 2010

DUCHOWOŚĆ IGN.

Duchowość Ignacjańska - walka duchowa
Powoli, ale pewnie i do celu (konferencja o rozeznawaniu – część II)
03 stycznia, 2011

 

 

z ostatniej chwili
---------------------

30 maja, 2018
Boże Ciało
Oby Ciebie nie zabrakło... ...


24 maja, 2018
Dzień Matki
Dla naszych kochanych Mam....
30 marca, 2018
Minutka na Wigilię Paschalną
Tyle słowa. Tyle obrazów. Tyle wrażeń. Od codzienności do święta. Od ciemności do światła. O śmierci...

 

 

 

Nie samemu!

Rozeznawania nie robi się samemu – takie stwierdzenie może szokować, ale to prawda wiekowa. U początków życia duchowego nie było reguł rozeznawania – uczono się ich „na żywo” tzn. w relacji między mistrzem a uczniem. Dlatego też koniecznym do dobrego rozeznawania jest nauczenie się zdrowych relacji. A w naszym świecie, świecie zachwianych relacji, nie jest to łatwe. Jeśli są jakieś „reguły” (np. te przez Ignacego napisane) to mają sens tylko w „relacji duchowej”. Uczyć się można tylko od dobrego mistrza. Dlaczego? Bo istnieje bardzo realna możliwość bycia oszukanym (nawet w miłości), człowiek tak często się łudzi sam wobec siebie, oszukuje siebie samego i tak wiele potrafi sobie wmówić czy wytłumaczyć. Do tego przychodzi też poczucie, jakże dziś rozwinięte, samowystarczalności z powtarzanym „sam wiem lepiej…”. Też świat techniki wcale nam nie pomaga – krzyczy, że wszystko da się kontrolować, a oto „Bóg wymyka się temu wszystkiemu…”. Mówiąc o osobie, która mogłaby uczyć rozeznawania trzeba nam osoby kompetentnej. Św. Teresa mówiła, że mając wybór między kierownikiem duchowym pobożnym a uczonym, wybrałaby zawsze uczonego (kompetentnego).

Chciałbym też przedstawić dwa antyczne sposoby rozeznawania. Zauważyć trzeba, iż Bóg przemawia do nas przez myśli i odczucia. Dlatego też pamiętać należy, że problemem nie jest tylko mieć myśli ewangeliczne, a wiedzieć którym zadedykować życie, za którym pójść”. Nie wystarczy stwierdzić, że dana myśl jest dobra, że jest życiem, ale że jest dla mnie, że jest dla mojego życia” .

Powtórki

Pierwszy sposób możemy streścić w jednym słowie: powtórki. Kiedy osoba zauważa, iż pojawia się „myśl” (która wywołuje uczucia), ze spokojem powtarza ją. Czyni to wielokrotnie i z uwagą obserwuje reakcje, które ta wywołuje, co przynosi ona z sobą, stara się te reakcje nazwać po imieniu. Jeśli jest pozytywną to cechuje ją otwartość na rzeczywistość, kreatywność i dobro. Jeśli natomiast cechują się negatywnością to taka myśl z reguły osłabia, zabiera energię, prowadzi w kierunku nudy czy zniechęcenia.
Przykład św. Ignacego z jego „Autobiografii”(5-8):

Ale Pan nasz przywracał mu zdrowie. Czuł się już tak dobrze, że uważał się prawie za zdrowego, z tym tylko wyjątkiem, że nie mógł jeszcze stąpać chorą nogą i dlatego musiał leżeć w łóżku. A ponieważ bardzo był rozmiłowany w czytaniu książek światowych i pełnych różnych zmyślonych historii, tak zwanych romansów rycerskich, więc czują się dobrze poprosił dla zabicia czasu o jakieś książki tego rodzaju. W tym domu nie było jednak żadnych takich książek, które zwykł był czytać. Dlatego dano mu Życie Chrystusa i księgę Żywotów Świętych w języku hiszpańskim.

Czytał więc często te książki i nawet poczuł w sobie pewien pociąg do tego, co tam było napisane. Ale kiedy przerywał to czytanie, rozmyślał niekiedy nad tym, co przeczytał, kiedy indziej zaś nad sprawami światowymi, które przedtem zajmowały jego umysł. Wśród tych wielu spraw próżnych, które mu się narzucały, jedna tak bardzo opanowała jego serce, że zatopiwszy się w niej rozmyślał nad nią dwie, trzy a nawet cztery godziny, nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Marzył o tym, czego by miał dokonać w służbie pewnej damy , o środkach, których by użył, aby dostać się do miejscowości, gdzie ona mieszkała, o wierszach i słowach, w których by się do niej zwracał, wreszcie o czynach orężnych, których by dokonywał w jej służbie. I tak był pogrążony w tych marzeniach, że nawet nie widział, jak bardzo były one niemożliwe do spełnienia, ponieważ dama ta nie była zwyczajną szlachcianką, ani hrabianką, ani księżniczką, ale należała do nieporównanie wyższego stanu.

Tymczasem Pan nasz spieszył mu z pomocą i sprawiał, że po tych myślach następowały inne, zrodzone z tego, co przeczytał. W rzeczy samej podczas czytania Żywotu Pana naszego i Żywotów świętych myślał nad nimi i tak rozważał sam w sobie: “Co by to było, gdybym zrobił to, co św. Franciszek, albo co zrobił św. Dominik?” I rozmyślał o wielu rzeczach, które wydawały mu się dobre, a zawsze miał na oku rzeczy trudne i ciężkie. A kiedy je sobie przedstawiał, wydawało mu się rzeczą łatwą wcielić je w czyn. I całe jego rozważanie sprowadzało się do tego, że mówił sam do siebie: “Św. Dominik zrobił to, więc i ja musze to zrobić”. Myśli te trwały w nim przez dłuższy czas, potem znów inne rzeczy je przerywały i nachodziły go myśli światowe, o których była wyżej mowa. One też zajmowały go dość długo. I to następstwo tak różnych myśli trwało w nim przez dosyć długi czas, a on zatrzymywał się zawsze nad myślą, która się pojawiała i narzucała jego wyobraźni: już to myśl o światowych wyczynach, których pragnął dokonać, już to ta inna - o Bogu. Wreszcie znużony odrzucał je i zajmował się czym innym.

Jednakże w tym [następstwie myśli] była taka różnica: kiedy myślał o rzeczach światowych, doznawał w tym wielkiej przyjemności, a kiedy znużony porzucał te myśli, czuł się oschły i niezadowolony. Kiedy znów myślał o odbyciu boso pielgrzymki do Jerozolimy lub o tym, żeby odżywiać się samymi tylko jarzynami i oddawać się innym surowościom, jakie widział u świętych, nie tylko odczuwał pociechę, kiedy trwał w tych myślach, ale nawet po ich ustąpieniu pozostawał zadowolony i radosny. Nie zwracał jednak na to uwagi ani nie zatrzymywał się nad ocena tej różnicy aż do chwili, kiedy pewnego razu otworzyły mu się nieco oczy i kiedy zaczął dziwić się tej różnicy i zastanawiać się nad nią. To doświadczenie doprowadziło go do zrozumienia, że jedne myśli czynił go smutnym, inne radosnym. I tak powoli doszedł do poznania różnicy duchów, które w nim działał - jednego szatańskiego, drugiego Bożego.

Wziąć na spytki

Drugi antyczny sposób ująć można w popularnym „wzięciu na spytki”. Pojawia się natrętna myśl typu: „muszę coś zrobić… przymus… to i to… natychmiast”. Reakcja podstawowa dojrzała to powoli, powoli. Zwroty typu „musisz… to niesprawiedliwe… trzeba reagować… już…” – nie pochodzą od dobrego ducha („Pośpiech złym doradcą…”). Co robić? Nie zwracać na nie uwagi, bo jeśli od Boga to na pewno wróci, jeśli od kusiciela to ten się obrazi i nie powtórzy. Chyba, że zaczyna się – ze strony złego ducha transformacja myśli tzn. dostosowuje się do słuchacza. To jest już wysublimowany atak. Ojcowie Kościoła mówią o dwóch podstawowych reakcjach: nie spieszyć się (festina lenti) i nie zwracać uwagi (inni jeszcze dodają, aby wyśmiać je…).

Działanie duchów

Św. Ignacy podaje dwie serie Reguł. Tutaj podamy tylko dwie pierwsze reguły odnoszące się do I tygodnia Ćwiczeń Duchownych – idzie o wytłumaczenie działania złego i dobrego ducha. Jednak na samym początku zwróćmy uwagę na antropologię Założyciela Towarzystwa Jezusowego zawierającą się w numerze [32] Ćwiczeń: „Z góry przyjmuję, że są we mnie trzy rodzaje myśli, a mianowicie jedna myśl moja, tj. powstająca z mojej tylko wolności i woli, dwie zaś inne przychodzą do mnie z zewnątrz, jedna od ducha dobrego, druga od ducha złego”. Trzy siły działają: „moja myśl” – dobra i niedobra, wspomnienia, przeżycia, doświadczenia WSZELKIEGO rodzaju (to, co jest zawarte w MOICH „zamiarach, decyzjach i czynach”; także zawiera się w tym moja „historia”) – to działa i „wpływa”, następnie dobry duch albo zły duch.
Oto i treść obu reguł.
[314] Reguła 1. Ludziom, którzy z jednego grzechu ciężkiego wpadają w drugi grzech ciężki, nieprzyjaciel zazwyczaj ukazuje pozorne przyjemności, sprawia, że sobie wyobrażają radości i przyjemności zmysłowe, żeby ich bardzie utrwalić i umocnić w ich wadach i grzechach. W tych samych osobach duch dobry działa w przeciwny sposób, kłując i gryząc ich sumienie zgodnie z naturalną zdolnością ich rozumu do poprawnego sądu.
[315] Reguła 2. U osób, które usilnie zmierzają do oczyszczenia się ze swoich grzechów i do coraz większej służby Bogu, naszemu Panu, dzieje się odwrotnie niż w pierwszej regule. Wtedy bowiem właściwością złego ducha jest dręczenie i zasmucanie i stawianie przeszkód, niepokojenie fałszywymi argumentami, byleby tylko nie postąpić naprzód. A właściwością ducha dobrego jest dodawanie odwagi i siły, pociech, łez, natchnień i spokoju, łagodzenie i usuwanie przeszkód, żeby postępować w dobrym.
Zwracamy uwagę przede wszystkim na dwie „kategorie ludzi” – tych, którzy od grzechu do grzechu przechodzą (nie obchodzi ich Bóg ani Jego przykazania) i ci, który chcą dobra. Działanie duchów jest „przeciwstawne”! I warto się temu przyjrzeć w codzienności. Nie nazywajmy wszystkiego „depresją” (choć trudno jest to rozróżnić – wracamy, to faktu, że rozeznawania nie dokonuje się samemu).
Jest doskonałe narzędzie uczące rozeznawania, a które tak usilnie zaleca św. Ignacy, a mianowicie rachunek sumienia, codzienny rachunek sumienia, nazwany inaczej „modlitwą miłosnej uwagi”. Ono, jakże dobre i jakże użyteczne wyrabia w nas postawę stałą, habitus. Ale to już temat na kolejną konferencję.

o. Robert Więcek SJ

powrót


 
DUCHOWOŚĆ IGN.

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI