| strona główna | kontakt |
 
 
XXXIII Niedziela okresu zwykłego, Wspomnienie obowiązkowe Bł. Karoliny Kózkówny
18 listopada 2018r.


 
poprzednie "perełki":

Hierarchia środków w zdążaniu do celu
03 pazdziernika, 2011
Budować na Fundamencie (III)
03 pazdziernika, 2011
Budować na Fundamencie (II)
03 pazdziernika, 2011
Budować na Fundamencie (I)
03 pazdziernika, 2011
Czysta intencja
28 lutego, 2011
Być człowiekiem modlitwy (w szkole św. Ignacego)
29 stycznia, 2011
Uszanować pragnienie (w szkole św. Ignacego)
28 stycznia, 2011
Do każdego wedle jego miary… (w szkole św. Ignacego)
03 stycznia, 2011
Praesupponendum czyli złota reguła komunikacji międzyosobowej
21 grudnia, 2010
Lek na wiele dolegliwości
21 grudnia, 2010
Złota reguła św. Ignacego
21 grudnia, 2010

DUCHOWOŚĆ IGN.

Duchowość Ignacjańska - perełki ignacjańskie
Budować na Fundamencie (I)
03 pazdziernika, 2011

 

 

z ostatniej chwili
---------------------

30 maja, 2018
Boże Ciało
Oby Ciebie nie zabrakło... ...


24 maja, 2018
Dzień Matki
Dla naszych kochanych Mam....
30 marca, 2018
Minutka na Wigilię Paschalną
Tyle słowa. Tyle obrazów. Tyle wrażeń. Od codzienności do święta. Od ciemności do światła. O śmierci...

 

 

Człowiek po to jest stworzony,
aby Boga, Pana naszego,
chwalił, czcił i jemu służył,
a przez to zbawił duszę swoją
[23]


Bez celu = bez sensu

Ażeby wyruszyć w drogę trzeba mieć ustalony cel, choć czasami można też, ale nie za długo, pochodzić bezcelowo. Cel jest punktem dojścia, ale jednocześnie źródłem energii do wędrówki. I tego nikt nie zmieni! Jeśli coś jest u podstaw, a raczej u wyjścia bezcelowe, to nikt nie znajdzie wystarczających sił na trwanie.
Św. Ignacy dając człowiekowi swoje malutkie dzieło Ćwiczeń Duchowych jasno określił dokąd mamy dojść i co osiągnąć w czasie naszej wędrówki. Całe rekolekcje są dla człowieka i człowiekowi służyć mają. Do czego? Otóż od samego początku Ignacy przedstawia definicję celu-drogi i podaje odpowiednie środki, które w znacznym stopniu pomóc mogą w wędrówce. Oczywiście, jest to ogólny zarys, który powoli, wraz z upływem czasu i systematycznym i pilnym ćwiczeniu się w przypominaniu sobie celu i korzystaniu ze środków, staje się wyraźniejszy, rzekłbym nabiera ciała. Jednak już ogólny zarys mówi wiele. I właśnie dlatego założyciel Towarzystwa Jezusowego nazywa te kilka myśli Zasadą Pierwszą i Podstawową albo inaczej Fundamentem. Już samo słownictwo Ignacego ukazuje ważność tego tekstu.
Znajomość celu, sprawia, że życie nabiera sensu. Odkrywam nieogarnione horyzonty wypełniania świata i realizacji marzeń, pragnień, oczekiwań. Tam, gdzie jest sens, tam też są możliwości. Znajomość celu w znacznym stopniu ułatwia życie – bo nadaje mu kierunek i motywację. Bez tego życie stać się może bezsensownym miotaniem się w wirze codzienności, która nas pochłania jak wir cyklonu. Dla nas, chrześcijan, znajomość celu przygotowuje na wieczność.

Doświadczenie Boga

W pierwszym zdaniu Fundamentu czytamy: Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Człowiek to pierwsze słowo. Od niego się zaczyna, on jest głównym zainteresowanym, odbiorcą tego, co Bóg przygotował dla niego. Bycie człowiekiem, bycie stworzonym wobec Stwórcy. Ja, stworzony przez Boga, mam cel w życiu!
Wydawać się może, że to za ogólne, za słodkie, za bardzo religijne czy duchowe. Bo przecież my musimy mieć konkret. Celem może być samochód, dom, konto w banku. Celem może być wychowanie dzieci, zapewnienie sobie spokojnej starości, zdobycie dyplomu. Ale, żeby celem było chwalić, czcić i służyć Bogu? Co to znaczy? Czym to jeść?
Pierwsza uwaga, która się nasuwa mówi o konieczności odkrycia w swoim życiu Boga, a to odkrycie jest doświadczeniem Boga. Doświadczeniem czyli dotknięciem, spotkaniem się z Nim, jak przyjaciel z przyjacielem. Dostrzeżeniem, że On jest obecny w codziennym, szarym, zwykłym życiu. Modlitwa, akty strzeliste, koronka, odniesienie spraw, problemów do Niego. Bóg nie ukrywa się za kurtyną i wychyla głowę, kiedy nam jest ciężko. Jest na scenie naszego tu i teraz. Otwórz szeroko oczy, by Go doświadczyć.

Chwalić, czcić, służyć

Chwalić to rozpoznawać, uświadamiać sobie tę nieustanną, miłującą Obecność. Z tego rodzi się postawa wdzięczności czy też dziękczynienia, nieodzowna dla człowieka, który nieustannie doświadcza swej kruchości, owego bycia stworzonym. Chwalić może ten, kto się zachwycił Bogiem (i sobą jako stworzonym z miłości i dla miłości) i nieustannie się zdumiewa pozostając otwartym na Jego przychodzenie.
Czcić to szanować drugiego, który stoi przede mną, szanować go w jego odrębności, inności. Czcić Boga to nie zapominać, że Bóg jest Bogiem, a człowiek człowiekiem i mieć Go przed oczyma nie jako Kogoś, kto mnie kontroluje, ale jako Ojca, dobrego, kochającego i wymagającego. Czcić to uznać swą niewystarczalność i w Ojcu znaleźć pełnię i wystarczalność!
Służyć to miłować! Nie ma innej definicji na pojęcie służby. Służba jest formą miłości! Służyć Bogu w drugim, służyć Bogu we własnym życiu! Św. Ignacy tak piszę o miłości: Miłość winno się zakładać więcej na czynach niż na słowach. Mówi o służbie jako o czynieniu miłości, a to przekłada się na konkret codzienności: podanie ręki, przeprowadzenie przez ulicę staruszki, porządne odrobienie zadań, przyłożenie się do spełnianych obowiązków.

o. Robert Więcek SJ

powrót


 
DUCHOWOŚĆ IGN.

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI