| strona główna | kontakt |
 
 
Wtorek XX tygodnia okresu zwykłego, Wspomnienie obowiązkowe Św. Piusa X
21 sierpnia 2018r.


 
poprzednie "Św Ignacy":

OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część XXI
30 marca, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część XX
30 marca, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część XIX
30 marca, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część XVIII
30 marca, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część XVII
30 marca, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część XVI
30 marca, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część XV
26 lutego, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część XIV
26 lutego, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część XIII
26 lutego, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część XII
26 lutego, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część XI
08 lutego, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część X
08 lutego, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część IX
29 stycznia, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część VIII
29 stycznia, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część VII
18 stycznia, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część VI
08 stycznia, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część V
08 stycznia, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część IV
01 stycznia, 2011
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część III
01 stycznia, 2011
Dobra książka o św. Ignacym - polecam!
22 grudnia, 2010

DUCHOWOŚĆ IGN.

Duchowość Ignacjańska - św. Ignacy
OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA - część V
08 stycznia, 2011

 

 

z ostatniej chwili
---------------------

30 maja, 2018
Boże Ciało
Oby Ciebie nie zabrakło... ...


24 maja, 2018
Dzień Matki
Dla naszych kochanych Mam....
30 marca, 2018
Minutka na Wigilię Paschalną
Tyle słowa. Tyle obrazów. Tyle wrażeń. Od codzienności do święta. Od ciemności do światła. O śmierci...

 

 

 

OPOWIEŚĆ PIELGRZYMA czyli AUTOBIOGRAFIA (Dzieje Ojca Ignacego spisane po raz pierwszy przez o. Luisa Gonsalvesa da Camara, który je słyszał z ust samego Ojca)

Manresa (marzec 1522 - luty 1523)

Udręki ducha

19. W Manresie codziennie chodził żebrać. Nie jadał mięsa, ani nie pijał wina, chociaż mu je dawano. W niedzielę nie pościł, a jeśli otrzymał trochę wina, pił je. A ponieważ stosując się do mody swych czasów zwracał dawniej wiele uwagi na pielęgnację włosów, a były one bardzo piękne, postanowił teraz pozwolić im róść zgodnie z naturą, nie czesząc ich ani nie strzygąc, ani też wcale nie nakrywając głowy zarówno w dzień, jak i w nocy. Dla tej samej racji pozwolił róść paznokciom u rąk i u nóg, ponieważ dawniej zbyt się o to troszczył.
Podczas pobytu w tym szpitalu zdarzyło mu się wiele razy widzieć za dnia w powietrzu tuz obok siebie pewne zjawisko, które dawało mu wiele pociechy, było bowiem nadzwyczaj piękne. Nie rozpoznawał dobrze, co to jest, ale w pewien sposób wydawało mu się, że ma kształt węża z wielka ilością punktów błyszczących jakby oczy, chociaż nie były to oczy, Widok tej rzeczy sprawiał mu wiele przyjemności i pociechy. Im więcej razy ją widział, tym bardziej wzrastała jego pociecha, a kiedy znów ta rzecz znikała, doznawał z tego powodu przykrości.

20. Aż do tego czasu trwał jakby w jednym i tym samym wewnętrznym stanie wielkiej i niezmiennej radości, nie mając jednak żadnej znajomości rzeczy wewnętrznych i duchowych. W czasie kiedy trwało to widzenie, albo krótko przed tym, zanim się zaczęło, trwało ono bowiem przez wiele dni, nachodziła go myśl uparta, która go dręczyła, przedstawiając mu trudności jego [obecnego] życia. Było to tak, jakby mu ktoś mówił w duszy: “Jak będziesz mógł znosić takie życie przez 70 lat, które masz przeżyć?” Ale on czując, że ta myśl pochodzi od nieprzyjaciela, odpowiadał na nią wewnętrznie z wielka mocą: “O nędzniku! Czy możesz mi obiecać choćby jedna godzinę życia?” I tak zwyciężał tę pokusę i odzyskał spokój. To była pierwsza pokusa, która nań przyszła po tym, co się wyżej rzekło. A stało się to wtedy, kiedy wchodził do kościoła, gdzie codziennie słuchał mszy konwentualnej, nieszporów i komplety, Wszystkie nabożeństwa były śpiewane i znajdował w nich wiele pociechy. Podczas mszy św. Czytał zazwyczaj Mękę Pańską. I tak żył wciąż w tym samym równym stanie ducha.

21. Ale wnet po wyżej wspomnianej pokusie zaczął doznawać w duszy wielkich zmian. Raz odczuwał w sobie taka jałowość, że nie znajdował smaku w modlitwach chórowych, ani w słuchaniu mszy św., ani w żadnej innej modlitwie, jakiej się oddawał. Kiedy indziej znowu działo się z nim coś wręcz przeciwnego i to tak nagle, iż zdawało mu się, że ktoś zdejmował z niego smutek i oschłość, jak się zdejmuje człowiekowi płaszcz z ramion. Zaczął się więc niepokoić tymi zmiennymi stanami, których nigdy przedtem nie doświadczył. Pytał zatem sam siebie: A cóż to jest za nowy rodzaj życia, jaki teraz rozpoczynamy?...
W tym okresie rozmawiał kilkakrotnie z osobami duchownymi, które mu okazywały zaufanie i pragnęły z nim przestawać. Bo aczkolwiek nie miał żadnej znajomości rzeczy duchownych, to jednak w swoim sposobie omówienia przejawiał wiele zapału i wiele dobrej woli do postępowania wciąż naprzód w służbie Bożej. Była wtedy w Manresie pewna niewiasta w podeszłym wieku, która od dawna służyła Bogu i była z tego powodu dobrze znana w różnych stronach Hiszpanii. Nawet Król Katolicki wezwał ja raz do siebie, aby jej się zwierzyć z pewnych rzeczy. Otóż niewiasta owa rozmawiając raz z tym nowym żołnierzem Chrystusa tak się do niego odezwała: “Oby się spodobało Panu mojemu, Jezusowi Chrystusowi, żeby ci się zechciał pewnego dnia objawić”. A on biorąc dosłownie tę jej wypowiedź przeraził się bardzo: “Jak to, (zawołał), Jezus Chrystus miałby się właśnie mnie objawić?” Nadal trzymał się stale swoich zwykłych praktyk pobożnych - spowiedzi i Komunii św. w każda niedzielę.

(numery 22-27 znajdują się w dziale "walka duchowa" - "skrupuły w doświadczeniu św. Ignacego")

powrót


 
DUCHOWOŚĆ IGN.

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI