| strona główna | kontakt |
 
 
Czwartek II tygodnia okresu zwykłego, Wspomnienie obowiązkowe Św. Agnieszki
21 stycznia 2021r.
 
poprzednie 5 minut:

Na górze - Markowe pięciominutówki na piątek 22 stycznia 2021
21 stycznia, 2021
Objawić dobro - Markowe pięciominutówki na czwartek 21 stycznia 2021
20 stycznia, 2021
Wolność – co wolno? - Markowe pięciominutówki na środę 20 stycznia 2021
19 stycznia, 2021
Prawodawca i prawo - Markowe pięciominutówki na wtorek 19 stycznia 2021
18 stycznia, 2021
Szkoła smakowania - Markowe pięciominutówki na poniedziałek 18 stycznia 2021
17 stycznia, 2021
Migracja – pascha - medytacja biblijna na 2. niedzielę zwykłą – 17 stycznia 2021
16 stycznia, 2021
Prosto z Jezusem - Markowe pięciominutówki na sobotę 16 stycznia 2021
15 stycznia, 2021
Piękno i moc łaski - Markowe pięciominutówki na piątek 15 stycznia 2021
14 stycznia, 2021
Być kostką domina - Markowe pięciominutówki na czwartek 14 stycznia 2021
13 stycznia, 2021
Lekcje miłości - Markowe pięciominutówki na środę 13 stycznia 2021
12 stycznia, 2021
Nauka Pańska - Markowe pięciominutówki na wtorek 12 stycznia 2021
11 stycznia, 2021
Koniec i bez końca - Markowe pięciominutówki na poniedziałek 11 stycznia 2021
10 stycznia, 2021
Chrzest i codzienność - medytacja biblijna na Niedzielę Chrztu Pańskiego – 10 stycznia 2021
09 stycznia, 2021
By nie zgasnąć – by nie spłonąć - medytacja biblijna na 9 stycznia 2021
08 stycznia, 2021
Zaopiekuj się (mną) - medytacja biblijna na 8 stycznia 2021
07 stycznia, 2021
Pod czujnym okiem - medytacja biblijna na 7 stycznia 2021
06 stycznia, 2021
Punkt orientacyjny – niebo - medytacja biblijna na uroczystość Objawienia Pańskiego – 6 stycznia 2021
05 stycznia, 2021
Podprowadź i daj się poprowadzić - medytacja biblijna na 5 stycznia 2021
04 stycznia, 2021
Drogowskaz na drodze - medytacja biblijna na 4 stycznia 2021
03 stycznia, 2021
Tylko Jezus jest mocen - medytacja biblijna na 2. niedzielę po Bożym Narodzeniu – 3 stycznia 2021
02 stycznia, 2021
By nie zgasnąć – by nie spłonąć - medytacja biblijna na 9 stycznia 2021
08 stycznia, 2021

 

z ostatniej chwili
---------------------

31 grudnia, 2020
Na ten nowy rok - 2021

Niech Serce Jezusa rozpali nasze serca!...


24 grudnia, 2020
Boże Narodzenie 2020

Przyszedł nie mimo, a w pandemii...
Przyszedł do naszych serc, rodzin, parafii... i do tych samotnych...

29 listopada, 2020
Roraty 2020 - wersja audio

Zapraszam na roraty A.D. 2020

https://modlitwawdrodze.pl/index.php?id=575...

 

 

 

Tekst ewangelii: Mk 6,45-52

Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie. Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć. Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się! I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. Oni tym bardziej byli zdumieni w duszy, że nie zrozumieli sprawy z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały.

Ogień neoficki

Jeśli ktoś jest za blisko ognia to ten go pochłonie. Trzeba zdrowej równowagi, by nie zgasić płomienia i jednocześnie, by nie dopuścić do tego, aby stał się nieokiełznanym żywiołem. W tej sztuce bez mądrości Bożej daleko się nie zajdzie.
Dlaczego przynaglił uczniów i kazał im płynąć na drugi brzeg w nocy? Toż to na ówczesne czasy bardzo niebezpieczna wyprawa. Wydaje mi się, że uczniowie po nasyceniu pięciu tysięcy mężczyzn przez Mistrza byli rozgrzani do czerwoności. Tak więc kubeł zimnej wody przydał się od razu. Cóż nim było? Trud wiosłowania. Przeciwny wiatr, który nie pozwolił im łatwo, szybko i sprawnie dotrzeć do Betsaidy.
Jakaż mądrość Pana! On nie chce byśmy spłonęli – byśmy utracili głowy w zapale „neofity” (kogoś, kto doświadczył takiego cudu). Zresztą tam, gdzie cud tam też pojawia się atak. Każde dobro wszak musi być ukrzyżowane. Warto długo i głęboko rozważać tę dynamikę, którą w tej ewangelii dostrzegamy.

Rozkład dnia i nocy

Pojawia się po raz kolejny często niestety pomijany element uporządkowania. Bóg nie czyni na łapu capu. Przy rozmnożeniu chleba każe usiąść w odpowiednich gromadach. Tutaj widzimy rozkład, który pomoże wszystkim uczestnikom wydarzenia.
Uczniowie wsiadają do łodzi i płyną na drugi brzeg. Niech ochłoną! Tłumy, które prawdopodobnie nie dostrzegły doświadczonego cudu w całym wymiarze (cała rozmowa wcześniejsza odbywa się wszak między uczniami a Jezusem), ale są nasycone. Pan odprawia ich do domów. A sam Jezus, kiedy już po ludzku sprawy zostały zakończone odszedł na górę, aby się modlić. Myślę, że każdy z nas mógłby wyciągnąć dla siebie wnioski z przemyślenia takiego uporządkowania.
Doświadczamy cudu rozmnożenia na Eucharystii. Sycimy się nią i jej mocą „działamy” przez cały dzień. Zamykamy sprawy dnia i wieczorem warto zrobić remanent czyli ucieszyć się, zobaczyć obecnego i działającego Boga. To zaś nie stanie się faktem jeżeli nie odejdziemy na górę, nie spotkamy się z miłującym Ojcem. Być może brak tego elementu sprawia, że nieporządek się wkrada, bo albo płoniemy za bardzo i przypisujemy sobie cuda, albo ślepcami, którzy o własnym brzuchu tylko myślą się stajemy.

Łatwy i trudny cud – działanie Boże

Z chlebami to sprawa była w miarę prosta. Dali, co mieli, a Pan Jezus rozmnożył. Byli świadkami i tymi, którzy rozdzielali ten chleb. Rzekłbym byli współuczestnikami, bo nie wszyscy wiedzieli, że chleb, który dają uczniowie to dzieło Syna Bożego. No i cud odnosił się do innych ludzi, bo uczniowie mniej więcej mieli zabezpieczoną kolację.
Tymczasem są na jeziorze, a dokładnie na jego środku (w połowie drogi), na dodatek wieczór zapadł, a wiemy, że wtedy w ciągu kilku chwil robi się ciemno, że oko wykol. Są sami, bez zabezpieczeń, a dobrze znają zdradliwość jeziora. Trudzą się bardzo, bo wiatr był im przeciwny. Już mają serdecznie dość wszystkiego. Zapewne plują sobie w brodę, że oni – wytrawni rybacy – posłuchali polecenia ich Mistrza. No i przychodzi najgorsza godzina, bo około czwartej straży nocnej (między 3 a 6). Trud i zmęczenie mylą i mieszają. Bo oto uczniowie gdy ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzą Go wszyscy i są zatrwożeni.
Dokonuje się cud, bo każde Boże działanie jest nim w całej pełni. Słyszymy jedno z najpiękniejszych orędzie Boga do człowieka: Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się! Oto cud nad cudy – zaprosić Pana Jezusa do łodzi, a wtedy wiatr się ucisza. Obyśmy jeszcze bardziej się zdumiewali w duszy, ale żeby to było zdumienie na wielkości i potęgą Boga, a nie z powodu naszej otępiałości.

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać bezpośrednio na skrzynkę mailową to przyślij prośbę na maila: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI