| strona główna | kontakt |
 
 
Piątek XV tygodnia okresu zwykłego, Wspomnienie obowiązkowe Bł. Czesława
20 lipca 2018r.
 
poprzednie 5 minut:

Moc miłości - Mateuszowe pięciominutówki na sobotę 21 lipca 2018
20 lipca, 2018
Boża równowaga - medytacja biblijna na 16. niedzielę zwykłą – 22 lipca 2018
19 lipca, 2018
Niedzielna przechadzka - Mateuszowe pięciominutówki na piątek 20 lipca 2018
19 lipca, 2018
Stawać się karmelem - Mateuszowe pięciominutówki na czwartek 19 lipca 2018
18 lipca, 2018
Na ziemi świętej - Mateuszowe pięciominutówki na środę 18 lipca 2018
17 lipca, 2018
Poruszające wyrzuty - Mateuszowe pięciominutówki na wtorek 17 lipca 2018
16 lipca, 2018
Od wyobrażenia do naśladowania - Mateuszowe pięciominutówki na poniedziałek 16 lipca 2018
15 lipca, 2018
Policzone włosy – upodobnić się - Mateuszowe pięciominutówki na sobotę 14 lipca 2018
13 lipca, 2018
Misja w Kościele - medytacja biblijna na 15. niedzielę zwykłą – 15 lipca 2018
12 lipca, 2018
W drodze do nieba - Mateuszowe pięciominutówki na piątek 13 lipca 2018
12 lipca, 2018
Idźcie i dzielcie się! - Mateuszowe pięciominutówki na czwartek 12 lipca 2018
11 lipca, 2018
Celem uporządkowanie i niebo - medytacja biblijna na święto Benedykta – 11 lipca 2018
10 lipca, 2018
Powrót do normalności - Mateuszowe pięciominutówki na wtorek 10 lipca 2018
09 lipca, 2018
Wierzę czy tylko mówię, że wierzę? - Mateuszowe pięciominutówki na poniedziałek 9 lipca 2018
08 lipca, 2018
Fundament – szkoła równowagi - Mateuszowe pięciominutówki na sobotę 7 lipca 2018
06 lipca, 2018
Prawda o słabości - medytacja biblijna na 14. niedzielę zwykłą – 8 lipca 2018
05 lipca, 2018
Pójście za Panem – przetarcie oczu - Mateuszowe pięciominutówki na piątek 6 lipca 2018
05 lipca, 2018
Bądźcie miłosierni - Mateuszowe pięciominutówki na czwartek 5 lipca 2018
04 lipca, 2018
Zgarnięci przez lawinę zła - Mateuszowe pięciominutówki na środę 4 lipca 2018
03 lipca, 2018
Spotkanie w wierze - medytacja biblijna na święto Tomasza Apostoła – 3 lipca 2018
02 lipca, 2018
Wystarczy płaszcz i słowo - medytacja biblijna na 13. niedzielę zwykłą – 1 lipca 2018
28 czerwca, 2018

 

z ostatniej chwili
---------------------

30 maja, 2018
Boże Ciało

Oby Ciebie nie zabrakło... ...


24 maja, 2018
Dzień Matki

Dla naszych kochanych Mam....
30 marca, 2018
Minutka na Wigilię Paschalną

Tyle słowa. Tyle obrazów. Tyle wrażeń. Od codzienności do święta. Od ciemności do światła. O śmierci...

 

 

 

Wstawiajmy sie - kazanie na 13 nd zwykla Gliwice 2018
plik: 2.89 MB
 
Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: jestem blisko Pana Jezusa – dotykam się Jego płaszcza… towarzyszę Mu w Jego drodze…
Wprowadzenie 2: Prosić o łaskę ufności w moc Bożego słowa.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: Mk 5,21-43

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: Kto się dotknął mojego płaszcza? Odpowiedzieli Mu uczniowie: Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął. On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości! Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela? Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: Nie bój się, wierz tylko! I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, wszedł i rzekł do nich: Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi. I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha kum, to znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań! Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

Boże życie

Bóg nie chce śmierci! Walczy o nasze życie. Albowiem On jest życiem. Jest tchnieniem życia i każdy kto odwraca się od Niego umiera – traci tchnienie. Dogorywa! Życie z niego uchodzi jak krew z przeciętej arterii. Oddalając się od Boga oddalamy się od życia.
W jakiś sposób Pan Jezus jest na nasze zawołanie. To miłość Boża, która jest zawsze i wszędzie gotowa. Słucha usilnej prośby przełożonego synagogi i nieśmiałej, ukrytej prośby kobiety cierpiącej na upływ krwi. Słucha i wysłuchuje, bo znajduje wiarę. W owym na zawołanie nie ma miejsca na bycie-chłopcem-na-posyłki czy jakąś pretensjonalność (należy mi się). Człowiek prosi zawierzając Bogu realizację swej prośby. Prosi o to, co wydaje mu się odpowiednie – uzdrów – ale wierzący na koniec modlitwy dodaje niech mi się stanie według słowa Twego.
Dążymy do świętej, Bożej obojętności (jak to nazywa św. Ignacy Loyola). Trwając przy Bogu nie tracimy równowagi. Nie ma w nas pożądania długiego życia za wszelką cenę i odrzucania krótkiego. Zdrowie i chorobę, bogactwo i ubóstwo przyjmujemy z pokorą i żyjemy tym, co jest. Nie ma tutaj stagnacji czy marazmu. Zmianom podlega to, co możliwe i na tyle, na ile jest to możliwe.

Środki dostępne

Pan Jezus zachęca do korzystania ze środków ludzkich, jednak – tutaj idąc za nauką św. Ignacego Loyoli – bardziej mamy się opierać na środkach Bożych (wymienia Ignacy przede wszystkim modlitwy i Eucharystie). Kiedy odkrywasz w swym życiu niepowodzenia jak reagujesz? Trudności nie mają nas od Boga odciągać. One są jednym z elementów codzienności. Tak więc, ile modlitw w danej intencji miało miejsce? Ile Eucharystii z Komunią św. ofiarowałem?
Przy stałym i wiernym korzystaniu ze środków nadprzyrodzonych będziemy umieć wykorzystywać środki ludzkie. Zapewne u córki Jaira byli lekarze i to najlepsi. Słyszymy, że kobieta wiele przecierpiała od różnych lekarzy. Jest kolejność, której nie da się zmienić. Ale też nie zapominajmy, że mając złamaną rękę idziemy do chirurga, a nie przed Najświętszy Sakrament.
Tak więc najważniejszym środkiem, a dokładnie centrum życia chrześcijanina jest przyjście do Jezusa. Czasami jest to bezpośrednie przyjście, dostrzeżenie Jezusa, upadnięcie do nóg i usilne wołanie. Innym razem będzie to podchodzenie od tyłu, między tłumem, w sercu rozdartym, z obolałym ciałem. Podejście by się dotknąć i dawka wiary: żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa. Nawet nie chodzi o dotknięcie samego Jezusa. Wystarczy płaszcz!

Życie i czas

I oto tam, gdzie uchodzi życie, gdzie życie dogorywa dzieją się „cuda”. Nie do końca nazwałbym to cudami, albowiem jeśli pijesz ze Źródła życia to czego się dziwić, że życie powraca?! To już nie cud, to już jest normalność. Słyszymy, że zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. Niekiedy zaś jest pogorszenie stanu. Przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: Twoja córka umarła. Nie zniechęcajmy się takowymi sytuacjami. Nie bój się, wierz tylko!
Tak więc trzeba nam uszanować czas, który dla Boga nie istnieje w naszym pojęciu. Czasami to jeden dzień, a innym razem tysiąc dni. Nie zapominajmy, że u Boga jest wieczne teraz. Stąd nie tracą się żadne, nawet najmniejsze środki, które stały się naszym udziałem. Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Czemu niedowierzacie?
Tam, gdzie zaczyna pulsować życie tam jest pragnienie głoszenia. Ewangelizacja zaczyna się od spotkania z Jezusem i opowiedzenia o wszystkim: Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. Potem następuje posłanie: Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości!

Niech osłupienie ze zdumienia staje się naszym udziałem!

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI