| strona główna | kontakt |
 
 
Środa II tygodnia adwentu, Wspomnienie obowiązkowe Św. Łucji
13 grudnia 2017r.
 
poprzednie 5 minut:

Pocieszeni - adwentowe pięciominutówki na środę 13 grudnia 2017
12 grudnia, 2017
Uczestniczyć w dziele zbawienia - adwentowe pięciominutówki na wtorek 12 grudnia 2017
11 grudnia, 2017
Widzieliśmy – uwielbiajmy
adwentowe pięciominutówki na poniedziałek 11 grudnia 2017

10 grudnia, 2017
Od dobrego do lepszego - adwentowe pięciominutówki na sobotę 9 grudnia 2017
08 grudnia, 2017
Od początku do końca - medytacja biblijna na 2. niedzielę Adwentu – 10 grudnia 2017
07 grudnia, 2017
Jestem poszukiwaną drogocenną perłą - medytacja biblijna na uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP – 8 grudnia 2017
07 grudnia, 2017
Z piasku czy na piasku? - adwentowe pięciominutówki na czwartek 7 grudnia 2017
06 grudnia, 2017
W codzienności i poza nią - adwentowe pięciominutówki na środę 6 grudnia 2017
05 grudnia, 2017
Pokój w znajomości Pana, a nie po znajomości - adwentowe pięciominutówki na wtorek 5 grudnia 2017
04 grudnia, 2017
Prawdziwe oblicze - adwentowe pięciominutówki na poniedziałek 4 grudnia 2017
03 grudnia, 2017
Radosne i wierne czekanie - medytacja biblijna na 1. niedzielę Adwentu – 3 grudnia 2017
01 grudnia, 2017
Od tu i teraz do wieczności - Łukaszowe pięciominutówki na sobotę 2 grudnia 2017
01 grudnia, 2017
Czekamy, bo ktoś dał słowo - Łukaszowe pięciominutówki na piątek 1 grudnia 2017
30 listopada, 2017
Nie ma wiele czasu - medytacja biblijna na święto Apostoła Andrzeja – 30 listopada 2017
29 listopada, 2017
Wyciągnięte czy podniesione ręce? - Łukaszowe pięciominutówki na środę 29 listopada 2017
28 listopada, 2017
Poznawanie Zwycięzcy - Łukaszowe pięciominutówki na wtorek 28 listopada 2017
27 listopada, 2017
Wzniesione oczy - Łukaszowe pięciominutówki na poniedziałek 27 listopada 2017
26 listopada, 2017
Umrzeć nie możemy - Łukaszowe pięciominutówki na sobotę 25 listopada 2017
24 listopada, 2017
Drugi królem - medytacja biblijna na uroczystość Chrystusa Króla – 26 listopada 2017
23 listopada, 2017
Fronton w całej krasie - Łukaszowe pięciominutówki na piątek 24 listopada 2017
22 listopada, 2017
Wyciągnięte czy podniesione ręce? - Łukaszowe pięciominutówki na środę 29 listopada 2017
28 listopada, 2017

 

z ostatniej chwili
---------------------

16 listopada, 2017
Stajemy się tym, na co patrzymy...

Otrzymałem i dzielę się, bo mnie zachwyciło... ...


11 listopada, 2017
Msza za Ojczyznę - 11 listopada 2017 Gliwice

Kilka słów refleksji nad "rozdzieraniem" Ojczyzny....
01 listopada, 2017
Na uroczystość Wszystkich Świętych


* * *(niebo)

pytając
o Niego
pytamy
o Niebo

Gliwice 24.01.2017

o...

 

 

 

Tekst ewangelii: Łk 21,12-19

Jezus powiedział do swoich uczniów: Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie.

Podnieść ręce przeciw...

Podnieść ręce na kogoś oznacza atak. Nie atakuje się niewolnika, bo niby po co. Nie atakuje się tego, co jest własnością, bo dlaczego właściciel miałby niszczyć swoją własność. Na chrześcijan podnosili, podnoszą i będą podnosić ręce. Dlaczego? Bo wierzący w Chrystusa nie poddaje się niczemu w niewolę, bo nie daje się zmanipulować, bo nie ma w sobie duszy niewolnika. Wie, że jest dzieckiem Bożym i stara się żyć jak takie dziecko.
I to jest solą w oku nieprzyjaciela. Zły duch nigdy nie atakuje swoich niewolników, co więcej utwierdza ich w przekonaniu, że wszystko jest w porządku, że nie trzeba nic zmieniać. Skoro ktoś tańczy tak, jak szatan mu gra to „grający” nie zmienia nic w swej muzyce. Wierzący chrześcijanin (bo niestety może być niewierzący) nie tańczy do szatańskich rytmów i stąd rodzą się wściekłe ataki i prześladowania. Tak, dochodzi do rękoczynów! Czemuż to? By przestraszyć! By zastraszyć! By zohydzić wyznawcy Chrystusa życie wiarą!
Nie ustaną ataki dopóki człowiek w całej prawdzie staje przed Bogiem i bardziej słucha Go niż ludzi. Szatan posługuje się wszystkimi możliwymi środkami. Obejmują one cały las podnoszących się rąk i wachlarz prześladowań. Pierwszym sposobem jest wydawanie. Czyż Ojciec nie wydał swego Syna Jednorodzonego? Rozbrzmiewa dać, darować, uczynić darem. My dobrze wiemy, że owo wydawanie jest wyrokiem śmierci, bo tego chcą ci, którzy to czynią. Niekoniecznie musi być fizyczna śmierć: nacisk by nie wspominać o Bogu, o życiu wiarą (prywatna sprawa), o wartościach związanych z wiarą; naśmiewanie się – wyśmiewanie; opluwanie; wyrzucenie na margines życia społecznego (ostracyzm). W końcu uśmiercanie – czy uświadamiamy sobie, że to jest droga Jezusa Chrystusa?

Zły znak

Brak ataków i prześladowań to zły znak! Niech każdy sobie odpowie dlaczego zły znak. Mamy święty spokój, ale czy jest to Boży pokój. Wydawanie nie odbywa się dlatego, że ja to jestem ja, ale z powodu imienia Jezusa. Tak więc brak prześladowań oznacza, że albo już jesteśmy w królestwie niebieskim albo też że nie ma krzty tegoż królestwa w nas. Wobec braku prześladowań trzeba zadać pytanie: Do kogo więc należymy? Czyje imię nosimy?
Wiadomo, że prześladowania czy ataki nie należą do przyjemności! I nikt tak nie twierdzi. Chrześcijaństwo nie pozwala na szukanie prześladowań. Ono ze swej natury wywołuje u innych owo podnoszenie rąk. Nie dlatego, że jest złe. Chrześcijaństwo – życie wiarą pokazuje prawdę, a prawda boli, razi w oczy. Bóg potrafi ze wszystkiego wyciągnąć dobro jeśli na to pozwolimy. Słyszymy, że to całe zło, które z zawiści szatana spada na chrześcijan może stać się sposobnością do składania świadectwa.
Swój swojego rozpozna. Czy rozpoznajemy siebie nawzajem jako chrześcijan? Czy inni patrzą na nas i powtarzają w sercu: Zobaczcie jak oni się miłują? Mówimy o świadectwie życia. Nie trzeba obmyślać obrony. Prawda sama się obroni, nawet jeśli przed sądami ludzkimi przegrywa.

Wyciągnięte dłonie

Chrześcijanin też podnosi ręce... czyni to w geście przebaczenia i błogosławieństwa. Pan Jezus pokazuje nam na krzyżu. Rozkłada ręce. Nie z bezradności i bezsilności, ale z miłości. Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią. Broni się? Nie. Wydaje samego siebie byśmy mogli (prze)żyć! Czyż piękniejszą mogłaby być wymowa i mądrość? Zaiste, żaden z prześladowców nie mógł się oprzeć ani się sprzeciwić. Wiemy, że odeszli, uciekli w popłochu, a setnik dał świadectwo i wyznał: Zaiste Ten był Synem Bożym.
Przychodzi najtrudniejszy moment w słowach Pana Jezusa. Wiemy, że został wydany przez Judasza, że Piotr się Go zaparł, że inni uczniowie uciekli. Wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. To tutaj są największe prześladowania. Tutaj dochodzi do najczęstszego podnoszenia rąk. Od najbliższych dostajemy. Dzieci śmiejące się z rodziców, wnuki z dziadków. Mężowie krzyczący na swe żony (i na odwrót).
Ufność miałem nawet wtedy gdy mówiłem: jestem w wielkim ucisku! Trzeba zawierzenia, by wobec nienawiści u wszystkich posłuchać słów: … włos z głowy wam nie zginie. Trzeba prosić Pana o wytrwałość w wierze. Chorągiewka na wietrze nie ma stabilności. Tylko w Bogu nasze jest zbawienie! Tylko w Nim ocalimy nasze życie. Syn Boży przeszedł krok po kroku to doświadczenie. Wyszedł z Niego zwycięsko! Wyznawca Chrystusa ma taką samą drogę!

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI