| strona główna | kontakt |
 
 
Poniedziałek II tygodnia adwentu, Wspomnienie dowolne Św. Damazego I
11 grudnia 2017r.
 
poprzednie 5 minut:

Uczestniczyć w dziele zbawienia - adwentowe pięciominutówki na wtorek 12 grudnia 2017
11 grudnia, 2017
Widzieliśmy – uwielbiajmy
adwentowe pięciominutówki na poniedziałek 11 grudnia 2017

10 grudnia, 2017
Od dobrego do lepszego - adwentowe pięciominutówki na sobotę 9 grudnia 2017
08 grudnia, 2017
Od początku do końca - medytacja biblijna na 2. niedzielę Adwentu – 10 grudnia 2017
07 grudnia, 2017
Jestem poszukiwaną drogocenną perłą - medytacja biblijna na uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP – 8 grudnia 2017
07 grudnia, 2017
Z piasku czy na piasku? - adwentowe pięciominutówki na czwartek 7 grudnia 2017
06 grudnia, 2017
W codzienności i poza nią - adwentowe pięciominutówki na środę 6 grudnia 2017
05 grudnia, 2017
Pokój w znajomości Pana, a nie po znajomości - adwentowe pięciominutówki na wtorek 5 grudnia 2017
04 grudnia, 2017
Prawdziwe oblicze - adwentowe pięciominutówki na poniedziałek 4 grudnia 2017
03 grudnia, 2017
Radosne i wierne czekanie - medytacja biblijna na 1. niedzielę Adwentu – 3 grudnia 2017
01 grudnia, 2017
Od tu i teraz do wieczności - Łukaszowe pięciominutówki na sobotę 2 grudnia 2017
01 grudnia, 2017
Czekamy, bo ktoś dał słowo - Łukaszowe pięciominutówki na piątek 1 grudnia 2017
30 listopada, 2017
Nie ma wiele czasu - medytacja biblijna na święto Apostoła Andrzeja – 30 listopada 2017
29 listopada, 2017
Wyciągnięte czy podniesione ręce? - Łukaszowe pięciominutówki na środę 29 listopada 2017
28 listopada, 2017
Poznawanie Zwycięzcy - Łukaszowe pięciominutówki na wtorek 28 listopada 2017
27 listopada, 2017
Wzniesione oczy - Łukaszowe pięciominutówki na poniedziałek 27 listopada 2017
26 listopada, 2017
Umrzeć nie możemy - Łukaszowe pięciominutówki na sobotę 25 listopada 2017
24 listopada, 2017
Drugi królem - medytacja biblijna na uroczystość Chrystusa Króla – 26 listopada 2017
23 listopada, 2017
Fronton w całej krasie - Łukaszowe pięciominutówki na piątek 24 listopada 2017
22 listopada, 2017
Płacz klęski czy zwycięstwa? - Łukaszowe pięciominutówki na czwartek 23 listopada 2017
22 listopada, 2017
Z góry i do góry - Łukaszowe pięciominutówki na wtorek 21 listopada 2017
20 listopada, 2017

 

z ostatniej chwili
---------------------

16 listopada, 2017
Stajemy się tym, na co patrzymy...

Otrzymałem i dzielę się, bo mnie zachwyciło... ...


11 listopada, 2017
Msza za Ojczyznę - 11 listopada 2017 Gliwice

Kilka słów refleksji nad "rozdzieraniem" Ojczyzny....
01 listopada, 2017
Na uroczystość Wszystkich Świętych


* * *(niebo)

pytając
o Niego
pytamy
o Niebo

Gliwice 24.01.2017

o...

 

 

 

Tekst ewangelii: Łk 19,1-10

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.

Stoi i puka

Oto podstawowe działanie Pana Boga. Stworzył człowieka i nim się zachwyca. Cieszy się jego obecnością obok siebie. Jednak nie stworzył go jako swojego niewolnika czy własność. Człowiek dla Boga nie jest sprzętem, rzeczą, przedmiotem. Jest umiłowanym dzieckiem. Osobą, która jest wolna. Bez skazy? Tak, stworzył nas bez skazy. To grzech zniekształca nasze oblicze.
Stworzyciel stoi u drzwi naszych serc i puka. Robi to dyskretnie, delikatnie, z miłością. Niekiedy dzieje się to poprzez drugich – tutaj ważny element świadectwa, które w wielu wypadkach jest zaczynem, zachętą czy wręcz iskrą rozpalającą ogień w sercu człowieka. I znów pojawia się element poruszenia serca.
Czemu to koniecznie chciał zobaczyć Jezusa? Zapewne różne są motywy tej „konieczności”. Bóg wymusił? Żadną miarą. Miłość nie umie wyważać drzwi, rozbijać okien. Jej siłą jest słabość i pokora, cierpliwość i wytrwałość. Czy to było „polowanie” na Zacheusza? Żadną miarą. Miłość dostrzega w tłumie, wyławia z masy twarz i imię. Zapukał i otworzono mu.

Właściwy moment i uznanie ograniczeń

Ile to razy powtarzamy, że przychodzi w nieodpowiedniej chwili!? Czy dla miłości istnieje coś takiego jak niewłaściwy moment? Miłość wyczulona jest na tu i teraz. Ona potrafi przygarnąć każdy, najmniejszy i na pierwszy rzut oka nic nie znaczący ruch, gest, spojrzenie, słowo. Spróbujmy w tej perspektywie spojrzeć na Zacheusza i jego nad wszech miar dziwne zachowanie.
Nie mówię, że był człowiekiem szanowanym. Za to był znany w całym środowisku. Mówi o tym krótkie określenie: zwierzchnik celników i bardzo bogaty. To także odnosi się do naszych czasów. Czy taki człowiek – rzekłbym ówczesny celebryta – wchodzi na drzewa i stamtąd szuka wzrokiem kogoś innego? Myślę, że mimo woli uśmiech pojawia się na naszych twarzach. Oczywiście, że nie! Tymczasem Zacheusz tak właśnie postępuje! Motorem jego działania jest nieodparta chęć zobaczenia Jezusa.
Człowiek po ludzku samowystarczalny, ale nie człowiek nieograniczony w swej władzy czy bogactwie. Widzi przeszkody, które nie pozwalają mu spełnić pragnienia. Trzeba wejść wyżej, bo z góry widać lepiej i przeszkody nieco inne się wydają być, i można znaleźć drogę obejścia. Dlatego pomimo tłumu i pomimo niskiego wzrostu znajduje sposób na to, by zobaczyć Pana Jezusa: Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić.

Zacheusz patrzy z góry, a Pan Jezus patrzy do góry

Owo z góry zarysowuje dystans władzy, bycia nad, kontroli. Ten człowiek chciał tylko zobaczyć i wybrał z góry upatrzoną pozycję. Być może chodziło o to, by się nie za bardzo zaangażować, a jednocześnie być blisko wydarzeń. Taki kibic, który siedzi w najlepszym miejscu stadionu. Pomyślmy sobie czy było głupio Zacheuszowi kiedy to został „przyłapany” i dostrzeżony nie tylko przez Pana Jezusa, ale i przez tych, co Mu towarzyszyli, a były tłumy i zapewne wielu z Jerycha też tam się przewijało. Kto wie, może chciał zapaść się pod ziemię ze wstydu.
Wystarczy spojrzeć do góry, a jakże zmienia się perspektywa. Pan Jezus spojrzał na niego z miłością Jemu właściwą. Zobaczył serce Zacheusza. Wyczuł pragnienie i od zobaczenia przeszedł do spotkania. Malutki krok człowieka i jakaż odpowiedź Stworzyciela. Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu.
Zapewne w którymś momencie wspominania tego wydarzenia Zacheusz powtarzał: Ja tylko chciałem zobaczyć! A tyle się poprzewracało w moim sercu, głowie i życiu. Ja tylko chciałem Go dostrzec. Tak sobie myślę ile to razy patrzymy do góry, zadzieramy głowę i tam szukamy Boga i marudzimy, że Go tam nie widzimy. Tymczasem czasami trzeba spojrzeć w dół, bo jest tak, że Jezus patrzy do góry, by nas z drzewa sprowadzić na ziemię, by wejść do domu i sprawić, aby zbawienie stało się udziałem naszego domu.

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI