| strona główna | kontakt |
 
 
Czwartek III tygodnia Wielkiego Postu, Wspomnienie dowolne Św. Turybiusza z Mongrovejo
23 marca 2017r.
 
poprzednie 5 minut:

Przebudzenie i przejrzenie - medytacja biblijna na IV niedzielę Wielkiego Postu – 26 marca 2017
23 marca, 2017
Jest jeden Bóg - wielkopostne pięciominutówki na piątek 24 marca 2017
23 marca, 2017
Ład wewnętrzny - wielkopostne pięciominutówki na czwartek 23 marca 2017
22 marca, 2017
Nieść, a nie znosić - wielkopostne pięciominutówki na środę 22 marca 2017
21 marca, 2017
Przebaczenie w mych rękach - wielkopostne pięciominutówki na wtorek 21 marca 2017
20 marca, 2017
Ochraniać po Bożemu - medytacja biblijna na uroczystość św. Józefa – 20 marca 2017
19 marca, 2017
Zawsze jesteś przy mnie... - wielkopostne pięciominutówki na sobotę 18 marca 2017
17 marca, 2017
Wokół szóstej godziny
16 marca, 2017
Nie chodzi o plony - wielkopostne pięciominutówki na piątek 17 marca 2017
16 marca, 2017
Aktualność ignacjańskiego Fundamentu - wielkopostne pięciominutówki na czwartek 16 marca 2017
15 marca, 2017
Kto na tronie? - wielkopostne pięciominutówki na środę 15 marca 2017
14 marca, 2017
Mistrz i szkoła życia i na życie - wielkopostne pięciominutówki na wtorek 14 marca 2017
13 marca, 2017
Taka sama miara jaką mierzę - wielkopostne pięciominutówki na poniedziałek 13 marca 2017
12 marca, 2017
Miłość Ojca – miłość dzieci - wielkopostne pięciominutówki na sobotę 11 marca 2017
10 marca, 2017
Tajemnica przemiany - medytacja biblijna na II niedzielę Wielkiego Postu – 12 marca 2017
09 marca, 2017
Magis drogą do nieba - wielkopostne pięciominutówki na piątek 10 marca 2017
09 marca, 2017
Otwartość - wielkopostne pięciominutówki na czwartek 9 marca 2017
08 marca, 2017
Uczyć się od poprzedników (na poprzednikach) - wielkopostne pięciominutówki na środę 8 marca 2017
07 marca, 2017
W ojcowskich ramionach - wielkopostne pięciominutówki na wtorek 7 marca 2017
06 marca, 2017
Na prawo! - wielkopostne pięciominutówki na poniedziałek 6 marca 2017
05 marca, 2017
Przebudzenie i przejrzenie - medytacja biblijna na IV niedzielę Wielkiego Postu – 26 marca 2017
23 marca, 2017

 

z ostatniej chwili
---------------------

24 lutego, 2017
Opowieść o dwóch wilkach w nas

Stary człowiek uczył swojego wnuka o życiu. Powiedział do chłopca:
– W moim wnętrzu toczy się...


15 lutego, 2017
Prosty i piękny komentarz św. Ireneusza do Mk 8,22-28

Jezus przywrócił wzrok niewidomemu nie słowem, ale przez działanie. Uczynił tak nie na próżno i nie...
02 lutego, 2017
Istota życia konsekrowanego - konferencja w katedrze katowickiej (2.02.2017)

Nagranie egzorty duchowej skierowanej do osób konsekrowanych zebranych w katedrze katowickiej na świętowaniu...

 

 

 

Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: jeśli nie miałem takiego doświadczenia to wyobrażę sobie rozmowę z człowiekiem niewidomym od urodzenia, któremu mam wytłumaczyć kolory… przypatruję się całej sytuacji w ewangelii i działaniu Pana i działaniu faryzeuszy… choć cały czas ukradkiem przyglądam się uzdrowionemu.
Wprowadzenie 2: prosić o łaskę Bożego spojrzenia.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: J 9,1-41

Jezus przechodząc obok ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym - on czy jego rodzice? Jezus odpowiedział: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale /stało się tak/, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata. To powiedziawszy splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: Idź, obmyj się w sadzawce Siloam - co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze? Jedni twierdzili: Tak, to jest ten, a inni przeczyli: Nie, jest tylko do tamtego podobny. On zaś mówił: To ja jestem. Mówili więc do niego: Jakżeż oczy ci się otwarły? On odpowiedział: Człowiek zwany Jezusem uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: Idź do sadzawki Siloam i obmyj się. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem. Rzekli do niego: Gdzież On jest? On odrzekł: Nie wiem. Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę. Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu. Inni powiedzieli: Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki? I powstało wśród nich rozdwojenie. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: A ty, co o Nim myślisz w związku z tym, że ci otworzył oczy? Odpowiedział: To prorok. Jednakże Żydzi nie wierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, tak że aż przywołali rodziców tego, który przejrzał, i wypytywali się ich w słowach: Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomym urodził? W jaki to sposób teraz widzi? Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomym. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi, nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, niech mówi za siebie. Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: Ma swoje lata, jego samego zapytajcie! Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: Daj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem. Na to odpowiedział: Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę. Rzekli więc do niego: Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy? Odpowiedział im: Już wam powiedziałem, a wyście mnie nie wysłuchali. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami? Wówczas go zelżyli i rzekli: Bądź ty sobie Jego uczniem, my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś nie wiemy, skąd pochodzi. Na to odpowiedział im ów człowiek: W tym wszystkim to jest dziwne, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, natomiast Bóg wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic czynić. Na to dali mu taką odpowiedź: Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać? I precz go wyrzucili. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go rzekł do niego: Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego? On odpowiedział: A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył? Rzekł do niego Jezus: Jest Nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie. On zaś odpowiedział: Wierzę, Panie! i oddał Mu pokłon. Jezus rzekł: Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, aby ci , którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą stali się niewidomymi. Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli i rzekli do Niego: Czyż i my jesteśmy niewidomi? Jezus powiedział do nich: Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: "Widzimy", grzech wasz trwa nadal.

Czy my chcemy przejrzenia?

Po wysłuchaniu ewangelii o uzdrowieniu niewidomego od urodzenia zadajmy sobie pytanie: czy naprawdę chce(my) takiego przejrzenia? Czy jesteśmy gotowi zmienić całe życie, bo inaczej nie da się myśleć kiedy przed nami człowiek otrzymuje wzrok i... nie wie co z nim uczynić. Przecież on nigdy nie widział!
Pierwszą rzeczą, z której trzeba nam rezygnować to przestać patrzeć po swojemu. Słyszymy o tym w opowiadaniu o Samuelu i namaszczeniu na króla (1 Sam 16). Prorok usłuchał Pana, poszedł do Jessego Betlejemity i widząc Eliaba, jednego z synów „zawyrokował”: Z pewnością przed Panem jest jego pomazaniec. Tymczasem otrzymuje od Boga bezcenną wskazówkę: Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż nie wybrałem go, nie tak bowiem człowiek widzi , bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce. Jak wiemy Bóg wybrał najmniejszego z braci, a kiedy prorok posłuszny słowu Bożemu namaścił go na króla to począwszy od tego dnia duch Pański opanował Dawida. Tak więc u podstaw przejrzenia znajduje się posłuszeństwo słowu Bożemu.
Także w ewangelii mamy ów własny sposób patrzenia. Wybrzmiewa on w pytaniu uczniów: Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym - on czy jego rodzice? No bo jakże inaczej mogłoby być. Skoro nieszczęście to musi być owocem grzechu. Bóg widzi inaczej całą sytuację: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale /stało się tak/, aby się na nim objawiły sprawy Boże.

Czy pragniemy przebudzenia?

Ślepota jest formą snu, bo we śnie nic nie widzimy, nie słyszymy, nie mamy żadnej kontroli. Potrzebujemy przebudzenia! Tylko czy naprawdę chce(my) takiego przebudzenia? Pomaga nam św. Paweł (Ef 5,8-14) ukazując perspektywę. Bez Chrystusa jesteśmy ciemnością, a w Nim stajemy się światłością. Konsekwencją tego jest bycie i postępowanie jak dzieci światłości! Jesteśmy w świetle! Wyobraźmy sobie jak trwamy na górze i oczekujemy wschodzącego słońca i „przeanalizujmy” cały proces wschodu słońca.
Przebudzenie polega na tym, że odrzucam to co jest nocą, bo wiem, że jest to udział w bezowocnych czynach ciemności. Te czyny są bezowocne, bezprodukcyjne, bezwartościowe. Przebudzenie to mądre codzienne badanie tego, co jest miłe Panu. Przebudzenie niesie w sobie jawność. To, co dzieje się po kryjomu ma w sobie nutkę ciemności i Pan zaprasza nas, by stało się jawne dzięki światłu, bo wszystko, co staje się jawne, jest światłem.
Obudź się chrześcijaninie! Nie rozdzielaj swego życia na sacrum i profanum, na dzień powszedni i niedzielę. Nie oddzielaj wiary od życia. Nie żyj w schizofrenii. Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus. Krótko rzecz ujmując pozwól, by Jezus, Światłość świata, otworzył twe oczy.

Świadectwo i światło

Popatrzmy na owoce takiego przyzwolenia w życiu uzdrowionego żebraka. Wie, kim jest i co się z nim stało i... daje o tym świadectwo o całym wydarzeniu. Są tacy, którzy powątpiewają czy to on. Mówi też o swojej niewiedzy, bo nie wie gdzie jest Jezus, który go uzdrowił. Były ślepiec nie onieśmiela się w spotkaniu z faryzeuszami, którzy zarezerwowali dla siebie monopol decydowania. Zresztą w jakiś sposób świadectwo wprowadza rozdwojenie. Skoro grzesznik to jak mógł dokonać takiego cudu?
Ślepcy szukają potwierdzenia swojej ślepoty. Wołają rodziców, którzy poświadczają, że ich syn urodził się niewidomym. I uciekają od cudu przerzucając odpowiedzialność na syna: Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi, nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, niech mówi za siebie. Cud ten wywołał lęk.
Przywołali więc człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: Daj chwałę Bogu. I od razu podsunęli mu myśl: My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem. Słyszymy, że dał chwałę Bogu: Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę. (…) W tym wszystkim to jest dziwne, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, natomiast Bóg wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. (…) Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic czynić.
Jeszcze raz trzeba się spotkać z Panem. I odpowiedzieć na Jego pytanie: Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego? Jest Nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie. Jaka będzie twa odpowiedź? Od niej zależy czy przejrzysz uznając swoją ślepotę czy też widząc staniesz się niewidomym.

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI