| strona główna | kontakt |
 
 
III Niedziela adwentu
17 grudnia 2017r.
 
poprzednie 5 minut:

Zanurzeni w Bożym nurcie - adwentowe pięciominutówki na 18 grudnia 2017
17 grudnia, 2017
Boże założenia - adwentowe pięciominutówki na sobotę 16 grudnia 2017
15 grudnia, 2017
Pogodne oblicze dziecka - medytacja biblijna na 3. niedzielę Adwentu – 17 grudnia 2017
14 grudnia, 2017
Słowo mądrości - adwentowe pięciominutówki na piątek 15 grudnia 2017
14 grudnia, 2017
Poruszeni poruszają - adwentowe pięciominutówki na czwartek 14 grudnia 2017
13 grudnia, 2017
Pocieszeni - adwentowe pięciominutówki na środę 13 grudnia 2017
12 grudnia, 2017
Uczestniczyć w dziele zbawienia - adwentowe pięciominutówki na wtorek 12 grudnia 2017
11 grudnia, 2017
Widzieliśmy – uwielbiajmy
adwentowe pięciominutówki na poniedziałek 11 grudnia 2017

10 grudnia, 2017
Od dobrego do lepszego - adwentowe pięciominutówki na sobotę 9 grudnia 2017
08 grudnia, 2017
Od początku do końca - medytacja biblijna na 2. niedzielę Adwentu – 10 grudnia 2017
07 grudnia, 2017
Jestem poszukiwaną drogocenną perłą - medytacja biblijna na uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP – 8 grudnia 2017
07 grudnia, 2017
Z piasku czy na piasku? - adwentowe pięciominutówki na czwartek 7 grudnia 2017
06 grudnia, 2017
W codzienności i poza nią - adwentowe pięciominutówki na środę 6 grudnia 2017
05 grudnia, 2017
Pokój w znajomości Pana, a nie po znajomości - adwentowe pięciominutówki na wtorek 5 grudnia 2017
04 grudnia, 2017
Prawdziwe oblicze - adwentowe pięciominutówki na poniedziałek 4 grudnia 2017
03 grudnia, 2017
Radosne i wierne czekanie - medytacja biblijna na 1. niedzielę Adwentu – 3 grudnia 2017
01 grudnia, 2017
Od tu i teraz do wieczności - Łukaszowe pięciominutówki na sobotę 2 grudnia 2017
01 grudnia, 2017
Czekamy, bo ktoś dał słowo - Łukaszowe pięciominutówki na piątek 1 grudnia 2017
30 listopada, 2017
Nie ma wiele czasu - medytacja biblijna na święto Apostoła Andrzeja – 30 listopada 2017
29 listopada, 2017
Wyciągnięte czy podniesione ręce? - Łukaszowe pięciominutówki na środę 29 listopada 2017
28 listopada, 2017
Zanurzeni w Bożym nurcie - adwentowe pięciominutówki na 18 grudnia 2017
17 grudnia, 2017

 

z ostatniej chwili
---------------------

16 listopada, 2017
Stajemy się tym, na co patrzymy...

Otrzymałem i dzielę się, bo mnie zachwyciło... ...


11 listopada, 2017
Msza za Ojczyznę - 11 listopada 2017 Gliwice

Kilka słów refleksji nad "rozdzieraniem" Ojczyzny....
01 listopada, 2017
Na uroczystość Wszystkich Świętych


* * *(niebo)

pytając
o Niego
pytamy
o Niebo

Gliwice 24.01.2017

o...

 

 

 

Tekst ewangelii: Mt 1,18-24

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów . A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

W nurcie Bożych spraw

Józef jest wciągnięty w nurt Bożych spraw. Obraca się wokół nich. Jest człowiekiem sprawiedliwym, jak go opisuje ewangelista Łukasz. Myślę, że lepiej mówić o nurcie, niż o wirze. Bo historia zbawienia jest jak nurt rzeki opływającej wszechświat. Tutaj przypomnieć sobie możemy wizję Ezechiela o rzece wypływającej spod świątyni i rozlewającej się na okręgu ziemi, obejmującej każdy zakątek tej ziemi.
Otóż Syn Boży, który przychodzi obejmuje swymi ramionami ludzkość i całą jej historię. Mamy do czynienia z objęciem miłości, uściskiem matki, która tuli do piersi znalezione dziecko. Tego mamy się uczyć, jak św. Józef, każdego dnia i wobec każdego wydarzenia, którego świadkami i uczestnikami się staliśmy.
Słyszymy o wydarzeniu, które dziś może już nie dziwi, ale w czasach Józefa i Maryi kończyło się nieprzyjemnie. Otóż Maryja, zaślubiona Józefowi, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną. My wiemy, że stało się to za sprawą Ducha Świętego. Jednak Józef tego nie wiedział. Sprawy Boże go przerosły. Bóg niekiedy nie mówi wszystkiego od razu. Ciągle pojawia się obraz wędrowca, który widzi tylko do najbliższego zakrętu, a Wszechmocny do końca drogi.

Jaki jestem tak reaguję

Jakimi się stajemy w naszym życiu (bo formacja dotyczy całego życia) takie też będą nasze reakcje na niespodzianki życiowe. Józefa zapewne wieść powaliła na ziemię, na kolana. Żyjąc Bogiem – ów człowiek sprawiedliwy – nie reaguje gwałtownie, w sposób nieprzemyślany. Motywem nie jest wściekłość, a miłość: nie chciał narazić Jej na zniesławienie. Nie wiedział jak to się stało, ale pierwszą myślą nie było oskarżenie i osądzenie, jak to się dzieje w wielu wypadkach dzisiaj. Lubimy osądzać i... potępiać!
Szuka dróg i znajduje rzekłbym salomonową, wszak prawo zezwalało mu odesłać żonę do domu jej ojca i zamierzał oddalić Ją potajemnie. Porusza się w ramach Bożego słowa, któremu chce pozostać wierny. Nie łamie przykazań, choć łamie sobie głowę jak to się mogło stać. Tak więc w nurcie historii zbawienia człowiek nie staje się bezmyślnym organizmem, zaprogramowanym robotem.
Rozmyśla i podejmuje decyzję: powziął tę myśl. Bóg będąc wszechwiedzącym nie czyni z nas ludzi jakby bez mózgu. Czeka na nasze rozważania, refleksje i decyzje czyli podjęcie odpowiedzialności. Kiedy jest owa aktywność wtedy można coś konkretnego zdziałać. Józefowi chciało się coś uczynić i na dodatek coś po Bożemu. Tak więc mamy do czynienia nie z samowolą zranionego męża, ale z Bożym człowiekiem, który pozostawia w rękach Boga całe swe życie.

Natłok słowa Bożego

Bóg przemawia do Józefa we śnie. Prostuje i tłumaczy, choć tłumaczenie to na niewiele się zda. Najważniejsze, że Józef będąc człowiekiem wiary doświadcza spotkania z Bogiem – Biblia opisuje to jako ukazanie się anioła Pańskiego we śnie. Tak trochę jak kolejne zwiastowanie, po tym nazaretańskim.
Otrzymuje zapewnienie, że Opatrzność Boża czuwa nad wszystkim. Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Wyjaśnienie, które nie jest pojęte do końca i we wszystkim, ale czasami dziecku wystarczy kilka słów. No i otrzymuje też zadanie: Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, wszak to on nadaje imię. I poszła za tym obietnica: On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów umocniona wypełnieniem proroctwa Izajasza: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami.
Długi to musiał być sen i... mógł wprowadzić wiele zamieszania. Czytamy jednak, że gdy się zbudził Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie. Szast prast?! Takie to łatwe. Tak. Dla tego, kto żyje Bogiem, kto wchodzi w nurt Bożego miłosierdzia. Kto zaufał Panu we wszystkim.

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI