| strona główna | kontakt |
 
 
Poniedziałek XIII tygodnia okresu zwykłego, Wspomnienie dowolne Św. Cyryla Aleksandryjskiego
27 czerwca 2016r.
 
poprzednie 5 minut:

Burza i głęboka cisza - mateuszowe pięciominutówki na wtorek 28 czerwca 2016
27 czerwca, 2016
Zachwyt nad Życiem - mateuszowe pięciominutówki na poniedziałek 27 czerwca 2016
26 czerwca, 2016
Uzdrawiająca bliskość - mateuszowe pięciominutówki na sobotę 25 czerwca 2016
24 czerwca, 2016
Dostaniesz w głowę… - medytacja biblijna na 13. niedzielę zwykłą – 26 czerwca 2016
23 czerwca, 2016
Duch Święty i prywatność - medytacja biblijna na uroczystość Narodzenia Jana Chrzciciela – 24 czerwca 2016
23 czerwca, 2016
Trwała budowla - mateuszowe pięciominutówki na czwartek 23 czerwca 2016
22 czerwca, 2016
Dobre drzewo = dobre owoce - mateuszowe pięciominutówki na środę 22 czerwca 2016
21 czerwca, 2016
Ukrzyżowane (D)dobro - mateuszowe pięciominutówki na wtorek 21 czerwca 2016
20 czerwca, 2016
W oczach i rękach Pana - mateuszowe pięciominutówki na poniedziałek 20 czerwca 2016
19 czerwca, 2016
Prośba o modlitwę
10 czerwca, 2016
Przypominajki - medytacja biblijna na święto Barnaby Apostoła 11 czerwca 2016
10 czerwca, 2016
Na normalnym posiłku miłości - medytacja biblijna na 11. niedzielę zwykłą – 12 czerwca 2016
09 czerwca, 2016
Cudze pożądacie - mateuszowe pięciominutówki na piątek 10 czerwca 2016
09 czerwca, 2016
Oblicze pełne blasku - mateuszowe pięciominutówki na czwartek 9 czerwca 2016
08 czerwca, 2016
Osiągnąć pełnię - mateuszowe pięciominutówki na środę 8 czerwca 2016
06 czerwca, 2016
Wszystko na drogę - mateuszowe pięciominutówki na wtorek 7 czerwca 2016
06 czerwca, 2016
Szczęściarze - mateuszowe pięciominutówki na poniedziałek 6 czerwca 2016
05 czerwca, 2016
Rezonans serc - medytacja biblijna na święto Niepokalanego Serca NMP – 4 czerwca 2016
03 czerwca, 2016
Zmiana na amen - medytacja biblijna na 10. niedzielę zwykłą – 5 czerwca 2016
02 czerwca, 2016
Na piersi Pana - medytacja biblijna na uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa – 3 czerwca 2016
02 czerwca, 2016
Burza i głęboka cisza - mateuszowe pięciominutówki na wtorek 28 czerwca 2016
27 czerwca, 2016

 

z ostatniej chwili
---------------------

02 czerwca, 2016
Kontemplujmy Serce Boże

Serce Boże

serce otwarte
podane na dłoni
pulsujące życiem
źródlanym biciem
troskliwym...


25 maja, 2016
Na Dzień Matki dla każdej Mamy - 26 maja 2016

Mama

łagodność oczna
mars twarzowy
mrugnięcie oka
mruknięcie skrzekliwe
jedno...

26 kwietnia, 2016
Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję (J 14,27)

O Panie, uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju,
abym siał miłość tam, gdzie panuje nienawiść;
wybaczenie...

 

 

 

Tekst ewangelii: Mt 8,23-27

Gdy wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie. Nagle zerwała się gwałtowna burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: Panie, ratuj, giniemy! A On im rzekł: Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary? Potem wstał, rozkazał wichrom i jezioru, i nastała głęboka cisza. A ludzie pytali zdumieni: Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?

Burza na jeziorze życia

Obecność Pana Jezusa w łodzi nie zapewnia spokojnego morza. Ważne, by pamiętać, że On tam jest i że weszliśmy tam za Nim, bo jesteśmy Jego uczniami. Myślimy za często o spokojnej, nieporuszonej tafli wody zapominając, że wtedy nie ma możliwości żeglugi. Nie ma jak płynąć. Łódź nieruchomo trwa w jednym miejscu i nie porusza się w żadnym kierunku.
Potrzebujemy łodzi, potrzebujemy żagli, potrzebujemy steru, ale bez wiatru na nic to wszystko. Są poruszenia czasami silne innym razem słabsze. To dzięki nim ruszamy w podróż. Bez nich stoimy w miejscu. Obecność Pana pozwala nam stanąć oko w oko i z odwagą i pokorą podjąć rejs, podjąć kurs i płynąć. Z Nim nie lękamy się wypłynąć nawet jeśli bałwany straszą czy serce niesie w sobie strach, że coś się może wydarzyć.
Życie nie jest nieruchomą taflą jeziora! Powracając do mentalności żydowskiej odkrywamy, że pod powierzchnią są rzeczy trudne, bolesne, od których uciekać pragniemy, udawać, że nie wydarzyły się. Tak się nie da! Po prostu trzeba świadomości, że coś takiego jest i… wypłynąć razem z Panem Jezusem. On pierwszy wchodzi do łodzi i tam jest obecny.

Nagle…

Oto element tego, czego nie możemy przewidzieć. W jakiś sposób burza zawsze nas zaskakuje. Także ta gwałtowna, która zwie się śmiercią. Nigdy do końca nie będziemy na nią przygotowani. Zawsze jest nagła, nieprzewidziana, zaskakująca i przerażająca. Tak silna, że fale zalewają łódź (co oznacza, że kończy się żywot). Dobrze wiemy, że na morzu czy jeziorze wystarczy chwila do zmiany pogody, a dokładnie do załamania się pogody. Plany biorą w łeb. Miało być tak pięknie, a pokręciło się i już nie wiemy w którym kierunku zmierzać.
W tej jakże trudnej sytuacji (częstą reakcją jest panika, wszak instynkt samozachowawczy w nas działa non stop) trzeba sobie przypomnieć, że jest Pan. Tylko tyle i aż tyle. Często za ewangelistą powtarzamy: Boże, czemu śpisz? Gdzie byłeś? Czy byłoby jasne, gdybyśmy byli uprzedzeni, że za chwilę przyjdzie burza? Co byśmy wtedy zrobili? Czy moglibyśmy zapobiec jej? Kiedy na horyzoncie pojawiają się ciemne chmury nie wypływamy, ale gdy pojawiają gdy jesteśmy na środku morza co uczynić możemy?
Powracam do początku. Pan Jezus jest obecny. Uczniowie w strachu i przerażeniu zwracają się do Niego. I jest to najlepsze wyjście. Co mówią? Pomińmy milczeniem, bo sami zapewne w podobnych słowach do Niego się zwracamy w sytuacjach podbramkowych. Strach zaiste potrafi obudzić w nas bestie, dodałbym bezrozumne, agresywne i bezmyślne. Atakujemy z całą mocą tracąc energię na bezużyteczne gwałtowne ruchy. Nie dość, że burza przychodzi gwałtownie to dokładamy do tego gwałtowne ruchy, które w niczym nie pomagają.
Po chwili przychodzi refleksja i prośba: Panie, ratuj, giniemy! To nie Jego budzimy. Budzimy samych siebie odkrywając, że to my spaliśmy.

Głęboka cisza

Takie zachowanie wypływa z wiary. Pan Jezus nie mówi, że nie mają wiary. Pokazuje, że ich wiara jest jeszcze mała. Z perspektywy czasu wiemy, że wzrastali w wierze, powoli, ale systematycznie. Wiara stała się dla nich siłą, mocą, światłem. Łódź znalazła „paliwo”. Ster wyłapywał najlepsze prądy. Żagiel konkretne powiewy. Wszystko to w wierze! Strach wywołany paniką nie ma wiele wspólnego z bojaźnią Bożą. Bojaźliwość uczniów związana jest z lękiem o siebie, o swoje życie, o to, by je zachować. Tymczasem, kto chce zachować swe życie ten je straci. Trudne to, ale możliwe do podjęcia tylko i wyłącznie kiedy uwierzymy, że On jest w łodzi mego życia i nie pozwoli, byśmy nie dopłynęli do portu.
Chcielibyśmy spektakularnego rozkazu, który by powalił nas na kolana. Nie. On szanuje naszą wolność, nasze poszukiwania, naszą bojaźń i małą wiarę. Wstaje i rozkazuje wichrom i morzu i nastaje głęboka cisza. Pozostaje pytanie czy współczesny człowiek szuka tej ciszy? Bo to nie jest ta sama cisza, która nie pozwala płynąć. Bo to nie jest cisza przed burzą. Sięga ona bardzo głęboko, tak głęboko, że nie jesteśmy w stanie jej opisać, a wiemy, że jest i dzięki niej funkcjonujemy. To cisza ziarna, które obumiera, by wydać plon. To cisza w łonie matki, której doświadcza dziecko przed narodzeniem.
Tylko w takiej głębokiej ciszy powstałej na Jego słowo jesteśmy w stanie zdumiewać się i odkrywać, że Pan Jezus jest Tym, któremu posłuszne są wichry i jezioro i wszystko inne wokół nas i w nas. Bez tej ciszy nie będziemy posłuszni. Będziemy wiedzieć lepiej. Będziemy krzyczeć, że śpi, a tymczasem to my sami we śnie jesteśmy. Dopiero spotkanie z żywym Jezusem sprawia, że się budzimy, że widzimy naprawdę.

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI