| strona główna | kontakt |
 
 
Wtorek II tygodnia adwentu, Wspomnienie dowolne Św. Mikołaja
6 grudnia 2016r.
 
poprzednie 5 minut:

Biegną bez zmęczenia - adwentowe pięciominutówki na środę 7 grudnia 2016
06 grudnia, 2016
Co wam się zdaje? - adwentowe pięciominutówki na wtorek 6 grudnia 2016
05 grudnia, 2016
Przychodzi... przychodzimy... - adwentowe pięciominutówki na poniedziałek 5 grudnia 2016
04 grudnia, 2016
Obchodzi mnie Jezus - adwentowe pięciominutówki na sobotę 3 grudnia 2016
02 grudnia, 2016
Już nie ma czasu! - medytacja biblijna na II niedzielę Adwentu – 4 grudnia 2016
01 grudnia, 2016
Od ślepca do widzącego (świadek) - adwentowe pięciominutówki na piątek 2 grudnia 2016
01 grudnia, 2016
Niebo, ziemia i roztropność - adwentowe pięciominutówki na czwartek 1 grudnia 2016
30 listopada, 2016
Poznałem i podzieliłem się - medytacja biblijna na święto Andrzeja Apostoła – 30 listopada 2016
29 listopada, 2016
W Bożym tchnieniu - adwentowe pięciominutówki na wtorek 29 listopada 2016
28 listopada, 2016
Wszedł, słucha i zbawia - adwentowe pięciominutówki na poniedziałek 28 listopada 2016
27 listopada, 2016
Ożywcze Marana tha - łukaszowe pięciominutówki na sobotę 26 listopada 2016
25 listopada, 2016
Światło w ciemności - medytacja biblijna na I niedzielę Adwentu – 27 listopada 2016
24 listopada, 2016
Czy wszystko przeminie? - łukaszowe pięciominutówki na piątek 25 listopada 2016
24 listopada, 2016
Wszystko ma swój czas - łukaszowe pięciominutówki na czwartek 24 listopada 2016
23 listopada, 2016
Moc imienia Jezus - łukaszowe pięciominutówki na środę 23 listopada 2016
22 listopada, 2016
Zdumione, podniesione i otwarte oczy - łukaszowe pięciominutówki na wtorek 22 listopada 2016
21 listopada, 2016
Dar zaufania - łukaszowe pięciominutówki na poniedziałek 21 listopada 2016
20 listopada, 2016
Opary absurdu w zamkniętych twierdzach - łukaszowe pięciominutówki na sobotę 19 listopada 2016
18 listopada, 2016
Król i poddani - medytacja biblijna na Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla i Pana – 20 listopada 2016
17 listopada, 2016
Pilnowanie (się) - łukaszowe pięciominutówki na piątek 18 listopada 2016
17 listopada, 2016
Biegną bez zmęczenia - adwentowe pięciominutówki na środę 7 grudnia 2016
06 grudnia, 2016

 

z ostatniej chwili
---------------------

17 listopada, 2016
Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana

Nieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! W Roku Jubileuszowym 1050-lecia...


04 września, 2016
Kanonizacja świętej kobiety

św. Teresa z Kalkuty ...
...

02 czerwca, 2016
Kontemplujmy Serce Boże

Serce Boże

serce otwarte
podane na dłoni
pulsujące życiem
źródlanym biciem
troskliwym...

 

 

 

Tekst ewangelii: Mt 11,28-30

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.

Celem jest dom Ojca

Konkretne zaproszenie dociera do nas ze strony Pana. Wołamy przyjdź, Panie Jezu, a dziś słyszymy: Przyjdźcie do Mnie wszyscy! Czyżby to był Boży adwent, Boże oczekiwanie na przyjście-powrót człowieka do Boga, stworzenia do Stwórcy, grzesznika do Zbawiciela?! Tak! Ojciec czeka na powrót swoich dzieci, na ich powrót do domu.
Bez dzieci dom staje się pusty. U Boga nie ma syndromu opuszczonego gniazda. To gniazdko, ognisko domowe płonie nieustannie i zawsze istnieje możliwość powrotu do niego. Kiedy brakuje jednego w domu to jest pustka. Ojciec zaprasza, Syn wychodzi na opłotki, na rozstaje, by przypominać wędrowcom o właściwej porze, o dobrym kierunku, o byciu oczekiwanym. Wszak wędrówka człowieka po i na ziemi nie jest bezcelowa.
Koncentrujemy się na pierwszym miejscu nie na poszczególnych etapach, ale na celu, a tym jest dotarcie do domu Ojca. Mając przed oczyma ten cel spoglądamy inaczej na otaczającą nas rzeczywistość. Przez perspektywę zbawienia codzienność wypełnia się sensem. Brak zaś celu prowadzi do odkrywania bezcelowości, a ta potrafi zniechęcić do wszystkich i do wszystkiego.

Pokrzepić się

Dopiero z tej perspektywy patrzymy na trud i ciężar tejże wędrówki. Pan wie, że jesteśmy utrudzeni i obciążeni, wie, że brakuje nam krzepy. Tak naprawdę idzie o to, bym i ja o tym wiedział/pamiętał. Nie ma co się skupiać za bardzo (zatroskanie) na tym wymiarze wędrówki. Bez trudu nic się nie osiągnie. A tam, gdzie dobro i prawda tam na sto procent ciężar walki.
Troska o ziemię i ziemskie nie przyćmiewa światła. Chrześcijanin wie dobrze do kogo ma się zwrócić, u kogo znajdzie siłę, otuchę, pocieszenie i pokrzepienie. Mówi się, że cukier krzepi. Słodkość Pana, słodkość Jego Serca sprawia, że nic nie jest ponad siły. Przecież troska zaczyna się od usłyszenia i powtarzania sobie: Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.
Sami z siebie się nie pokrzepimy. Tylko w Synu Bożym znajdujemy moc do tego, by podjąć jarzmo, Boże jarzmo, jarzmo miłości na siebie. To jest podjęcie zaproszenia, które do mnie zostało skierowane, aby przychodzić do Jezusa.

Codzienne lekcje

Celem tego przychodzenia i spotykania się jest uczenie się od Pana. Trzeba Mu towarzyszyć, być towarzyszem drogi, aby się czegoś nauczyć. Nie od czasu do czasu, ale non stop. To nie jest szkółka niedzielna czy odbębnione kilka godzin w podstawówce, gimnazjum, liceum czy na studiach. To szkoła Mistrza, w której się jest 24/7.
Co dziś mówi o sobie Pan Jezus? Jestem cichy i pokorny sercem. Ktoś by zarzucił, że się chełpi, ale to z przewrotności. Ta „auto-definicja” przewraca świat do góry nogami. Mistrz, który tak mówi nie mieści się w mentalności świata. Jeśli nie przyjmę tejże definicji to nie znajdę ukojenia dla swojej duszy, to będę chodził za swoim wyobrażeniem Boga, a nie za Bogiem, bo będą urojenia w mojej głowie, będzie mi się tylko wydawało. Dlatego bycie z Panem, adoracja, uczą Syna Bożego (i Ojca) i są ukojeniem, uspokojeniem, napełnieniem po brzegi.
A owo przewrócenie świata do góry nogami objawia się w całkowicie innym sposobie podchodzenia do tu i teraz. Słyszeliśmy, że ci, którzy przychodzą do Jezusa, wyznają swoją słabość i trud, biorą z uwagą i powagą brzemię i jarzmo, ale jako chrystusowe czyli napełnione. To nie jest pusty ciężar i puste jarzmo. Chrześcijanin zakorzeniony w Bogu odkrywa, że jarzmo chrystusowe jest słodkie, a chrystusowe brzemię lekkie. Tutaj najważniejsze jest zaufanie: ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą (Iz 40,31).

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI