Dobrze oznakowana droga – wielkopostne pięciominutówki na środę 9 marca 2022

Tekst ewangelii: Łk 11, 29-32

Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: “To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz”.


Strzelić sobie selfie…


Ciekawość wypływająca z rozbudzonego głodu sensacji coraz bardziej zawiaduje światem. I nie jest to dobry zawiadowca stacji. Raczej nie myśli o bezpieczeństwie i stacji i pociągów i transportów. Dotyczy to nie świata jako takiego, ale mojego świata. Podkreślam, że nie jest to ciekawość dziecka poznającego świat. Jest to, w wielu wypadkach chorobliwa pogoń za nowinkami, plotkami czy sensacjami. Zwał jak zwał, a chodzi o coś nietypowego. Im bardziej nietypowe tym bardziej na topie.

Niekiedy dziwią się co niektórzy, którzy dokładają do ognia ile się da, że inni na tle pożaru robią sobie selfie. Zrobić i umieścić w jakichkolwiek mediach społecznościowych lub najlepiej na wszystkich, by like-ów było jak najwięcej. W jakim stopniu są to media, w jakim stopniu społecznościowe?

Ktoś mi powiedział, że to dzielenie się życiem. Hm… co do tego to nie mam wątpliwości, tyle z tym, że rodzi się pytanie czy jest to mądre dzielenie się! Czy jest to konieczne dzielenie się wszystkim? Bo w psychologii i nie tylko nazywa się to ekshibicjonizmem. Zapewniam, że nie jest to uczestnictwo. Bo czyż jedno zdjęcie z „gwiazdą” wschodzącą czy gasnącą uprawnia mnie do stwierdzenia, że znam? Czy na tym polega prawdziwe spotkanie? Chociaż, tak na tym poległo prawdziwe spotkanie jeśli do takiego je ograniczamy.


Przewrotne (z)gromadzenie


W tymże nurcie rozważań pojawia się osoba proroka Jonasza. Widział nędzę ówczesnego świata. Nie zgadzał się z nią. Odrzucał ją. I nieźle nabroił, gdy Bóg wezwał go, by poszedł do tego zepsutego świata i głosił nawrócenie. Prorok ma z tym wielki problem i próbuje uciekać w przeciwnym kierunku. Nie zabiera mu Wszechmocny wolności. Daje mu czas na przemyślenie. Na poukładanie. Na zobaczenie, że to, co dzieje się w jego życiu jest w Bożych rękach. Ciągle niech rozbrzmiewa w nas wołanie Pana: …nie chcę śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i miał życie.

Tłumy się gromadzą wokół Jezusa. Powinien być zadowolony, że porywa ludzi, że jest u szczytu chwały, że udało się, że cały świat (Niniwa) się nawrócił. Tymczasem padają mocne słowa, które obnażają powód gromadzenia się (a śmiałbym twierdzić gromadzenia sobie, dla siebie, pod siebie kolejnych selfie): To plemię jest plemieniem przewrotnym. Przewrotność ta wiąże się z ukrytymi motywacjami. Bo przychodzą do Niego nie jako dzieci chłonne wiedzy i spotkania, ale jako ludzie żądający znaku, sensacji, „pokarmu” dla rozbudzonych emocji i pożądań (bo raczej o pragnieniach to mowy nie ma).

Tego samego mógł doświadczyć Jonasz. Wiedział, że będzie odrzucony, że go nie wysłuchają. I miał rację. Bo trudno było by mu być narzędziem. Zapomniał, że jako prorok jest głosem, a nie słowem. Zaufał własnym siłom, a nie Bożej mocy. Dlatego potrzebował tego czasu na morzu, pośród burzy i w brzuchu wielkiej ryby. Potrzebował umrzeć, by powrócić do życia. Przewrotność zaiste odbiera chęć do czegokolwiek. Jednakże, jeszcze raz powtarzajmy z uporem i cierpliwością: …nie chcę śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i miał życie.


Znak Syna Człowieczego


Znak Jonasza zaiste został nam dany! Syn Człowieczy trzy dni przebywał w ziemi i zmartwychwstał, aby ogłosić nam nadejście królestwa Bożego w całej pełni, aby nas zaprosić do nawrócenia i do uwierzenia słowu Bożemu. Pan Jezus ogłasza to z całą mocą! Nie zniechęca się! Jednakże nie wchodzi w dynamiki światowe. Nie na świeczniku, a na Krzyżu postawiony został. Nie w świetle reflektorów, które szybko gasną, a w blasku zmartwychwstania w codzienności. Nie w bankietach dla wybranych, a w prostym Chlebie dla każdego. Ileż takich znaków Jonasza mamy na co dzień danych?!

Pan Jezus jest dla nas, mieszkańców tego świata znakiem. Mieszkańcy Niniwy i królowa z południa (poganie!) staną przeciw nam i potępią nas jeśli się nie nawrócimy. Bo oni usłyszawszy wołanie proroka czy też mądrość Salomona nawrócili się, a my wsłuchani w Syna Bożego mamy z tym ciągle jakieś ale. Czemu tyle ceregieli, by radykalnie podjąć słowo Pana? Czyż trzeba nam trzech dni w brzuchu wielkiej ryby, by odkryć jak bardzo Bogu zależy na nas?

Wejdźmy na drogę nawrócenia czyli ciągłego zwracania się ku Bogu! Nie lękajmy się, że drogi pomylimy. Jonasz szedł w przeciwnym kierunku do tego, który wskazał mu Bóg i… wypełnił to, o co Pan go poprosił. Ojciec nie chce mojej śmierci, nie chce niczyjej śmierci. Tylko jednej, śmierci wydanego Syna Jednorodzonego, która prowadzi do zbawienia każdego człowieka. Niech śmierć i zmartwychwstanie Pana Jezusa będzie nawoływaniem na dziś i na każdy dzień. Nie chodzi o selfie z Nim, ale o przylgnięcie do Niego, współuczestnictwo w Jego Passze!


o. Robert Więcek SJ


Jeśli chciałbyś otrzymywać bezpośrednio na skrzynkę mailową to przyślij prośbę na maila: robert.wiecek@jezuici.pl


Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ