Chleb codzienny – Mateuszowe pięciominutówki na poniedziałek 1 sierpnia 2022

Tekst ewangelii: Mt 14, 13-21

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: “Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności”. Lecz Jezus im odpowiedział:”Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!” Odpowiedzieli Mu: “Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb”. On rzekł:”Przynieście Mi je tutaj”. Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.


Czym żyje człowiek?


Pytanie, które się rodzi to czym żyje człowiek, czym ja, człowiek żyję? U Mateusza czytamy (Mt 4, 4b): Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

Czym ja żyję na co dzień? Czy tylko „chlebem”, samym chlebem? To pokazuje nie tylko chleb do jedzenia, wszak to także „chleb” w mej głowie i sercu (to, co je napełnia), to „chleb” oczu i uszu (co przyjmują), to również „chleb” dzieł, bo one wynikają z tego, czym się karmimy i jednocześnie są pokarmem do następnych działań. Co zaprząta moją głowę i serce? Czy, jak pisze autor Księgi Liczb (Lb 11, 4b-15) o szemraniu Izraelitów na pustyni: Któż nam da mięsa, abyśmy jedli? Wspominamy ryby, które darmo jedliśmy w Egipcie, ogórki, melony, pory, cebulę i czosnek.

Nie, nie byli głodni, bo mieli cały czas mannę. Czy byli wycieńczeni? Tak, bo wędrówka przez pustynię jest męcząca, ale umierali z głodu. Narzekają: …nie mamy nic. Jakże to podobne do uczniów, którzy zwracając się do Jezusa: Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb. Znowu owo nic, które oślepia. Nie wystarcza nam nic to czy wystarczy wszystko? Nie umiemy docenić owego nic to czy docenimy więcej?


Chciwość – obżarstwo


Chleb jest smaczny i pożywny, jednak wymaga podjęcia trudu, a my gonimy za chlebem szybkim, przyjemnym, nie wymagającym żadnego wysiłku, rzekłbym za łatwym chlebem. Takie pieczywo „napuszone” – zjesz i za chwilę jesteś głodny. A Izraelici szczególną porą, bo gdy nocą opadała rosa na obóz, opadała równocześnie i manna, wychodzili i zbierali ją. Następnie mełli ją w ręcznych młynkach albo tłukli w moździerzach. I dalej gotowali ją w garnkach lub robili z niej podpłomyki.

Dostali mannę, bo prosili i narzekali po jakimś czasie. Zaiste narzekanie jest formą chciwości, o której św. Paweł napisał, że jest grzechem bałwochwalstwa (Kol 3). Lud narzeka rodzinami – każda u wejścia do swego namiotu. Ciągle mało? Ciągle nie to? Bo rarytasów nam się zachciało! Bo własne żądze niezaspokojone pozostały. Z tego rodzi się bunt.

Uczniowie nie narzekają, ale próbują ukryć to, co mają. Chcą odesłać ludzi, by zakupili sobie żywności i sami ze spokojem spożyć te pięć chlebów i dwie ryby, co nie wystarczyłoby na pokarm do sytości. I tu jest rzecz do zastanowienia. Czy trzeba do sytości, która graniczy z objadaniem się? By wszystko było. By było to, co mi smakuje (nawet jak szkodzi). I to jeszcze pod płaszczykiem dbania o zdrowie. Obżarstwo jest jednym z grzechów głównych.


Reakcja na wy dajcie im jeść


Narzekanie Izraelitów rozpaliło i to potężnie gniew Pana. Mojżesz doświadcza kryzysu misji. Woła do Boga: Nie mogę już sam dłużej dźwigać troski o ten lud, już mi nazbyt ciąży. Żali się przed Bogiem wskazując Mu oczywiste sprawy: …Ty mnie posłałeś to myślałem, że będziesz darzył mnie życzliwością. Chcą ode mnie coś, czego nie jestem w stanie uczynić, a Ty sam, Boże, złożyłeś obietnicę: Noś go na łonie swoim, jak nosi piastunka dziecię, i zanieś go do ziemi, którą poprzysiągłem dać ich przodkom.

A uczniowie musieli być przerażeni usłyszawszy na swoją propozycję coś zupełnie innego: Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść! Co się w nich rodziło? Oburzenie? Zniechęcenie? Kryzys pojawia się na horyzoncie, bo nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb, a Ty, Panie, każesz nam nakarmić około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

Pan ma wszystko w swoich rękach! Choć nie działa na zasadzie pstryknięcia palcami. Po pierwsze trzeba, jak Mojżesz w swej modlitwie przynieść Bogu to, co mamy tu i teraz. Tylko w ten sposób zapanuje porządek. Narzekanie rozbija ład. Pan Jezus uczy, że niebo jest odpowiednią perspektywą patrzenia i wpatrzony w nie błogosławi. Oddawszy Ojcu zaczyna łamać i… tutaj wchodzi nasz wysiłek – daje uczniom, a ci tłumom. Wydarza się cud, bo jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Wystarczył chleb i ryba. Żadnych rarytasów. To, co konieczne i codzienne.


o. Robert Więcek SJ


Jeśli chciałbyś otrzymywać bezpośrednio na skrzynkę mailową to przyślij prośbę na maila: robert.wiecek@jezuici.pl


Teksty do propagowania z zaznaczeniem Autora, ale nie w celach komercyjnych. Copyright © o. Robert Więcek SJ