| strona główna | kontakt |
 
 
Poniedziałek II tygodnia adwentu, Wspomnienie dowolne Św. Damazego I
11 grudnia 2017r.


 
poprzednia "szkoła modlitwy":

Modlitwa ułożona przez pp Franciszka - do odmawiania w swoich intencjach i w intencjach Synodu, który niedługo się rozpocznie...
23 września, 2014
Papieskie intencje modlitewne na miesiąc maj
01 maja, 2014
Wielkanocny powrót do Galilei - po co?
24 kwietnia, 2014
Papieskie intencje modlitewne na luty
02 lutego, 2014
Papieskie intencje na styczeń 2014 r.
01 stycznia, 2014
Modlitwa do Świętej Rodziny
29 grudnia, 2013
Akt Osobistego Oddania się Matce Najświętszej
08 grudnia, 2013
Papieskie intencje na grudzień 2013
02 grudnia, 2013
Papieskie intencje modlitewne na listopad
04 listopada, 2013
W rękach Matki - tekst zawierzenia wypowiedzianego przez papieża Franciszka 13 października 2013
14 pazdziernika, 2013
Akt poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi (bł. Jan Paweł II) można skorzystać 13 października
09 pazdziernika, 2013
13 października 2013 - zawierzyć siebie i świat Niepokalanemu Sercu NMP (II część)
09 pazdziernika, 2013
13 października 2013 - zawierzyć siebie i świat Niepokalanemu Sercu NMP (I część)
09 pazdziernika, 2013
Papieskie intencje na miesiąc wrzesień
01 września, 2013
Modlitwa do MB Częstochowskiej
26 sierpnia, 2013
Modlitwa o wiarę z encykliki "Lumen fidei"
12 lipca, 2013
Papieskie intencje na czerwiec 2013 r.
01 czerwca, 2013
Papieskie intencje na maj 2013 r.
13 maja, 2013
Papieskie intencje modlitewne na kwiecień 2013
13 kwietnia, 2013
Papieskie intencje modlitewne na marzec 2013
02 marca, 2013
Papieskie intencje na styczeń 2013 r.
01 stycznia, 2013
Papieskie intencje misyjne na grudzień 2012
01 grudnia, 2012
Niepokalane Poczęcie - bł. Pius IX "Ineffabilis Deus" (8 XII 1854)
26 listopada, 2012
Papieskie intencje na listopad
01 listopada, 2012
Litania za zmarłych (nie tylko R.I.P.)
29 pazdziernika, 2012
Litania do św. Ignacego - za przyczyną Założyciela proszę o modlitwę wstawienniczą za Towarzystwo Jezusowe
15 pazdziernika, 2012
Modlitwa i dekalog św. Franciszka z Asyżu
03 pazdziernika, 2012
Papieskie intencje na październik
02 pazdziernika, 2012
Papieskie intencje na wrzesień 2012 r.
08 września, 2012
Duszo Chrystusowa - modlitwa św. Ignacego
31 lipca, 2012
Papieskie intencje na lipiec 2012 r.
03 lipca, 2012
Papieskie intencje na czerwiec 2012 r.
03 czerwca, 2012
Benedykt XVI: Modlitwa wymaga posłuszeństwa i dialogu
30 maja, 2012
SEKWENCJA - modlitwa do Ducha Świętego
24 maja, 2012
Jasnogórskie Śluby Narodu - do rozważania
03 maja, 2012
Papieskie intencje na maj 2012 r.
01 maja, 2012
Papieskie intencje modlitewne: kwiecień
02 kwietnia, 2012
Bóg działa bez rozgłosu - myśl Benedykta XVI do rozważenia
21 marca, 2012
Maryja nieustannie towarzyszy nam swoją dyskretną modlitwą - katecheza Benedykta XVI w czasie audiencji generalnej (14.03.2012)
14 marca, 2012
Papieskie intencje modlitewne na marzec
02 marca, 2012
Wielkopostna modlitwa św. Efrema
25 lutego, 2012
"Karnawałowa" modlitwa - Tomasz Moore
17 lutego, 2012
Akt oddania się (przeciw niepokojom i zmartwieniom)
11 lutego, 2012
ŻYCIE KONSEKROWANE W KOŚCIELE NASZYM DOMU
List biskupów polskich na Dzień Życia Konsekrowanego
2 lutego 2012 r.

02 lutego, 2012
Papieskie intencje na luty 2012 r.
01 lutego, 2012
Eucharystia szczytem modlitwy - Papieska Katecheza podczas audiencji ogólnej w Watykanie (11.01.2012)

11 stycznia, 2012
Papieskie intencje na styczeń 2012 r.
03 stycznia, 2012
List z Taizé NA ROK 2012: Odnowić więzi solidarności (do medytacji)
28 grudnia, 2011
AKT ODDANIA SIĘ MATCE BOŻEJ
08 grudnia, 2011
Papieskie intencje na grudzień
03 grudnia, 2011
Krucjata Różańcowa za Ojczyznę - myślę, że nikogo nie trzeba przekonywać, że nigdy dość modlitwy do Pana za nasz Dom ojczysty!
06 listopada, 2011
Papieskie intencje modlitewne na listopad 2011
06 listopada, 2011
Modlitwa na pierwszym miejscu - na podstawie Łk 11,1-4
05 pazdziernika, 2011
Papieskie intencje modlitewne na październik 2011
02 pazdziernika, 2011
U początków modlitwy różańcowej - (modlitwa Jezusowa Zachodu)
01 pazdziernika, 2011

MODLITWA

Szkoła modlitwy
13 października 2013 - zawierzyć siebie i świat Niepokalanemu Sercu NMP (I część)
09 pazdziernika, 2013

 

 

z ostatniej chwili
---------------------

16 listopada, 2017
Stajemy się tym, na co patrzymy...

Otrzymałem i dzielę się, bo mnie zachwyciło... ...


11 listopada, 2017
Msza za Ojczyznę - 11 listopada 2017 Gliwice

Kilka słów refleksji nad "rozdzieraniem" Ojczyzny....
01 listopada, 2017
Na uroczystość Wszystkich Świętych


* * *(niebo)

pytając
o Niego
pytamy
o Niebo

Gliwice 24.01.2017

o...

 

 

 

Kilka tygodni temu obiegła świat wiadomość, iż 13 października papież Franciszek zawierzy świat Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny. To zawierzenie związane jest z objawieniami w Fatimie. A tegoroczny 13 października jest Dniem Maryjnym w obchodzonym Roku Wiary.

Oto artykuł ks. Piątkowskiego o tym, czym jest takie zawierzenie. Przyznaję, że długi, jednak warty zgłębienia.


OSOBISTE ODDANIE SIĘ MATCE BOŻEJ W PRAKTYCE ŻYCIA – ks. Marian Piątkowski

Uwagi wstępne, których nie należy pominąć.

1. Zanim zaczniesz czytać, zastanów się, czy gotów jesteś niczego Panu Bogu nie odmawiać. Jeśli tak, to wolno ci czytać.

2. Będzie tu mowa o oddaniu osobistym Matce Bożej, a nie o oddaniu społecznym Narodu. Oddanie osobiste jest dobrą podstawą i rozwinięciem życia społecznego.
3. Zakłada się, że wiesz, kim jest Maryja i czym jest Ona dla Kościoła.
4. Nie sądź, że znajdziesz tu całą ideologię i praktykę oddania. Jeśli jednak wykonasz to, co ci Maryja przez tę lekturę pozwoli zrozumieć, Ona Sama nauczy cię reszty, czyli wszystkiego.

5. Czytając módl się, rozmawiaj z Maryją i proś o światło. Mów do Niej prosto i zwyczajnie wszystko, co czujesz. Nawet jeśli się zdenerwujesz lub zaczniesz buntować.

6. Droga oddania się Maryi jest bardzo prosta.. Jeśli to, co czytasz jest zbyt zawiłe, zrzuć winę na autora, a nie na Matkę Bożą i oddanie.
Niech nam błogosławi i sprzyja – ze Swym Synem Panna Maryja !

A. I D E A O D D A N I A S I Ę M A R Y I

I. ISTOTA ODDANIA

1. Maryja potrzebuje Twego oddania.

Matka Boża jest z woli Stwórcy, głównodowodzącą wszystkich dobrych sił na świecie w walce o dusze ludzkie. Pragnie wszystkich przygarnąć do Domu Ojca. W tym dziele jednak potrzebuje ludzi. Taka jest Boża ekonomia, czyli Boży plan zbawienia. Ludzie mają się zbawiać przez ludzi.
To jest dla nas dość dziwne, że Matka Boża nas potrzebuje. Maryja mnie potrzebuje, ja jestem Jej potrzebny. Po to się Jej oddaję, by mogła mnie dla swych celów wykorzystać. Jestem Jej potrzebny w doprowadzeniu ludzi do Boga. Chciej być w Jej rękach, jak najbardziej w Jej rękach, by mogła cię najswobodniej wykorzystać.
Podstawą „włożenia się„ w ręce Maryi, jest akt oddania. Każdy z nas zapewne już nieraz oddawał się Matce Bożej. Istnieją różne stopnie więzi z Maryją. Są ludzie, którzy przypominają sobie o Niej rzadko i wtedy zmówią „Zdrowaś Maryjo”. Inni codziennie odmawiają Różaniec – są przez to bardziej z Nią związani. Niektórzy starają się złączyć z jakimś zespołem maryjnym, jak dawniej Sodalicją, czy też z zakonem poświęconym Jej czci. To wyższy sposób więzi. Ale najwyższym stopniem związku z Matką Bożą jest całkowite oddanie Jej siebie.
Oddanie się Maryi jest oddaniem się Bogu. Bo Ona jest drogą wiodącą tylko do Boga. Kto idzie drogą, dochodzi tam, dokąd ona wiedzie. Trzeba iść. Maryja jest rzeką wpływającą do Boga. Kto pozwoli się nieść jej nurtowi, ten do Boga z całą pewnością dopłynie. Maryja jest drogą najkrótszą i rzeką najprostszą. Przez Nią najrychlej zjednoczysz się z Bogiem. Każdy akt czci Maryi jest aktem czci oddanym pośrednio Bogu i Chrystusowi. Więc się nie lękaj, że skrzywdzisz Boga czy Chrystusa, oddając się Maryi. Powierzając się Jej i pozwalając wykorzystać dla Jej zbawczych planów, oddajesz się tym samym Bogu i przykładasz rękę do najwyższego dzieła Jezusa Chrystusa.

2. Dwa sposoby oddania

Pierwsze – społeczne, drugie – osobiste. Jaka między nimi różnica ?
Do społecznego zapraszamy wszystkich Polaków. Do osobistego tych, którzy uważają, że im wolno. W społecznym każdy ma oddać całą Polskę. W osobistym, kto tego pragnie, może oddać samego siebie. W pierwszym oddajemy się z konkretną intencją – za wolność Kościoła w świecie współczesnym. W drugim – do swobodnej dyspozycji Maryi. Oddanie społeczne podkreśla oddanie Maryi praw, nie akcentuje natomiast ścisłych naszych zobowiązań. Uczyni jednak najlepiej ten, kto z miłości ku Niej, zechce dobrowolnie podjąć zobowiązanie wprowadzenia oddania społecznego w życie. Oddanie osobiste powierza Maryi wszystkie prawa i zarazem zobowiązuje, choć nie pod grzechem, do życia oddaniem.

3. Boży plan o tobie.

W 1924r. zmarł w Belgii młody ksiądz. Pogrzeb był manifestacją. Jeszcze przed wstąpieniem do Seminarium oddał się Matce Bożej osobiście w niewolę i na własność. Wkrótce stał się jednym z największych czcicieli Maryi w dziejach Kościoła. Jako kapłan żył tylko 8 lat, z tego cztery przeleżał chory. Ale wielu kapłanów przez długie życie nie dokonało tego i tyle, co on. W dwa lata wikariatu zupełnie przemienił skomunizowaną wielkomiejską parafię. Wypracował oryginalną metodę eucharystycznego wychowania młodzieży. Pisał książki i artykuły. Co tydzień sto tysięcy belgijskich dzieci i młodzieży czekało na jego hasło pracy wewnętrznej na najbliższe dni. Do skromnego mieszkania w klasztorze sióstr, gdzie przebywał jako chory, zbiegali się z Belgii i zagranicy ludzie spragnieni kontaktu z Bogiem, by porozmawiać, by się wyspowiadać. Odchodzili głęboko wstrząśnięci, mówiąc, że spotkali się z Chrystusem.
To tylko część jego apostolskiego promieniowania. Wszystko, jak wyznawał, zawdzięczał oddaniu się w niewolę miłości Matce Bożej, którą kochał bez granic. Gdy zmarł na serce, miał lat 34.
Czternastu kardynałów, kilkaset biskupów, kilkadziesiąt tysięcy kapłanów, skierowało do Stolicy Świętej prośby o rychłe wyniesienie go na ołtarze. Proces beatyfikacyjny jest w toku. Kardynał Mercier powiedział: „Gdy ujrzałem go po raz pierwszy, byłem poruszony do głębi. Tryskała z niego łaska”.
Groby innych zarosły murawą. Przy jego grobie pielgrzymi z całego świata i co dzień świeże kwiaty. Osiem lat kapłaństwa – i świętość. Osiem lat pracy duszpasterskiej – i tak niezwykłe owoce. Wszystko dlatego, że Edward Poppe jako młodzieniec oddał się Matce Bożej na własność. Dzięki temu spełnił Boży plan.
Powiesz: „Tak. To dobre dla księży. Ale nie dla mnie”. Owszem także dla ciebie. To jest droga dla wszystkich, którzy chcą prawdziwie kochać Boga. Są w Polsce ludzie, jest w Polsce coraz więcej świeckich ludzi, którzy się oddali Maryi osobiście, na przepadłe. Oni także zdobywają autentyczną świętość. Oni również promieniują apostolsko na innych. Wcale o tym nie wiesz, a wokół ciebie są tacy ludzie. W biurach i urzędach, w fabrykach i uczelniach, wszędzie. Ludzie samotni i ludzie związani małżeństwem. I tak ma być. Bo jak ks. Poppe, tak i ty masz dwa obowiązki: zdobyć świętość i pomóc zbawiać innych.
Bóg ma względem ciebie odwieczny plan. Bardzo mądry i kochany plan. Bóg nikogo nie stwarza bez planu. Od wieków cię ukochał i od wieków wyznaczył ci miejsce w niebie. Twoje własne. Nikt inny go nie zajmie. Najszczęśliwsze twoje miejsce. Takie swoje miejsce ma każdy, kto się zbawi. Masz to miejsce osiągnąć i masz pomóc innym, by swoje miejsce zdobyli. Masz spełnić Boży plan. Najlepszy dla ciebie i przynoszący Bogu najwyższą chwałę. Spełnić Boży plan, czyli Bożą radosną dla ciebie wolę.

4. Jak spełnić Boży plan ?

Jak to uczynić? Odpowiedź prosta: każdej chwili spełnić to, czego chce Bóg i tak, jak On pragnie. Odpowiedź prosta, ale wykonanie nie takie proste. Istnieją w nas i poza nami siły przeciwstawiające się Bożej woli. Tyle widzimy zła. W biegu wieków, ludzie dążący do Boga, wypracowali sposoby walki ze złem i drogi osiągania świętości. Św. Ludwik de Montfort twierdzi, że najlepszą jest rzeczą całkowite, osobiste oddanie się Maryi w świętą niewolę miłości.
Gdy cię ktoś zapyta: „Jak najlepiej spełnić Boży plan?” odpowiedz: „Oddając się osobiście Maryi i starając się najbardziej konsekwentnie wprowadzić to oddanie w życie”. Maryja pomoże ci osiągnąć twoje miejsce w niebie. Maryja najlepiej wykorzysta cię jako narzędzie zbawiania ludzi.

5. Co to znaczy oddać się osobiście Maryi ?

Oddanie siebie, to znak miłości. Może oddać się Maryi ten, kto ją kocha, albo przynajmniej pragnie kochać. Oddanie siebie, to znak zaufania. Przecież człowiek nie odda siebie drugiemu, np. w małżeństwie, jeżeli mu nie ufa. Oddać się Maryi może ten, kto ma do Niej pełne zaufanie, albo przynajmniej pragnie Jej całkowicie zaufać. Oddanie siebie, to najdoskonalszy sposób sprzymierzenia się z Maryją.
Pragniesz się oddać? Uważasz, że ci wolno? To powiedz Twojej Niebieskiej Matce „Matko, kocham Cię i mam do Ciebie pełne zaufanie. Pragnę należeć do Ciebie i przez Twe Serce do Jezusa. Pragnę Ci najlepiej pomóc w zbawieniu Twoich dzieci. Dlatego oddaję się Tobie cały. Oddaję Ci moje ciało i duszę, wszystkie moje dobra zewnętrzne i duchowe, doczesne i nadprzyrodzone, na własność, na zawsze. Możesz ze mną czynić, co chcesz, co się Tobie podoba. Pokornie Cię proszę, zechciej mnie przyjąć.
Kto oddaje Maryi swoje ciało, pozwala Jej czynić z nim, co Ona uzna za właściwe i potrzebne. Jeśli zechce ciału dać radość, przyjmę radość. Jeśli potrzebna Jej będzie moja choroba, przyjmę cierpienie. Wszystkie zmysły i władze tego ciała, mają być Jej własnością. Może mi dać długie życie, może dać krótkie, jak Jej się spodoba. Na wszystko się godzę. To jest radosne. To daje pokój. To leczy z urazów, lęków, nerwów. Tylu ludzi boi się choroby, kalectwa. Kiedy się oddasz, gdy oddasz swoje ciało na wszystko, stopniowo przestaniesz się bać.
Oddaję Maryi duszę z wszystkimi jej władzami. Tym samym pozwalam Jej wszystko w sobie pozmieniać. Pozmieniać myśli, by stały się podobne do Jej myśli. Pragnienia, by stały się coraz bliższe Jej pragnieniom. Uczucia, by jednoczyły się z Jej uczuciami. Chcę mieć całą duszę otwartą na wszystko, co zechce mi przekazać. Pozwalam Jej także wszystko, co mam w duszy, zabrać.
Oddaję Maryi wszystkie dobra zewnętrzne – Odtąd wszystko, co mam, odzież, zegarek, wieczne pióro, mieszkanie, wszystko co mam i kiedykolwiek będę posiadał, jest Jej własnością i chcę z tego korzystać tylko jako z Jej własności i za Jej zgodą.
Oddaję Maryi także wszystkie dobra nadprzyrodzone. Są wśród nich takie, których nie można odstąpić. To osobiste zasługi i stopień łaski uświęcającej. Te oddaję, by je Maryja „przechowała”. Są i takie, które mogą być odstąpione: odpusty, zadośćuczynienia, owoce błagań. Te pozwalam dać, komukolwiek zechce . Pozwalam Jej tym samym nie wysłuchiwać moich próśb, jeśli Ona uważa coś innego za lepsze. Pozwalam Jej wszystko moje zabierać i nie obawiam się że na tym stracę. Choćbym nawet miał stracić /co jest niemożliwe/ tak ją kocham, że wolę być osobiście „poszkodowany”, byleby Ona miała więcej chwały i więcej ludzi mogła doprowadzić do nieba.

6. Czy pragniesz się oddać ?

Czy pragniesz tak się oddać? Może powiesz: „Jestem bardzo grzeszny. W takim stanie nie mogę się oddać”. A jednak możesz. Największy grzesznik może Jej się oddać pod warunkiem, że bardzo pragnie przestać obrażać Boga i że pozwala Maryi na wszystko, byleby go z grzechu wydobyła.
Oddanie się Maryi to droga na dzisiejsze czasy. Znakomita droga dla człowieka świeckiego, który pragnie współzbawczo działać w Kościele. To najwyższy akt czci Maryi. Znak pełnego zaufania i największej miłości. To akt o wielkiej skuteczności i bezcennych następstwach, jeśli za nim pójdzie życie oddaniem. Ale pamiętaj, to jest łaska, wyborowa łaska. Jeśli chcesz, proś o nią, i ufaj, że będzie ci dana.
Ksiądz, który oddaje się Maryi, otrzymuje wszędzie Jej szczególną obecność: przy ołtarzu, by skupiony odprawił Mszę św., na ambonie, by skutecznie opowiadał Ewangelię, w konfesjonale, by znalazł dla ciebie radę. Maryja stoi przy nim i troszczy się by nie przeszkadzał, ale pomagał Jezusowi. Dlatego módl się za kapłanów, by wszyscy oddali się Maryi.
Człowiek świecki, oddany Matce Bożej, wkrótce doświadczy, że Ona jest przy nim w domu, pomaga wychowywać dzieci, że jest w pracowni uniwersytetu i podsuwa mądre spostrzeżenia. Jeśli się oddasz, zauważysz wkrótce, że lepsza jest twoja praca w biurze, w fabryce czy na roli. Będziesz umiał lepiej współżyć z ludźmi i z większym skupieniem mówić do Boga. Przede wszystkim jednak doznasz raz po raz, może rzadko, ale raz po raz, drobnych znaków szczególnej interwencji Maryi, które cię upewnią, że Ona cię kocha. To będzie dla ciebie największym szczęściem.

II. APOSTOLSKI CEL ODDANIA: BYĆ NARZĘDZIEM MARYI

Oddanie się Maryi jest najlepszą drogą do pełni własnego człowieczeństwa, czyli świętości. Chcemy jednak spojrzeć na oddanie głównie od strony społecznej, z punktu widzenia apostolskiego promieniowania na świat. Kapłan oddany Maryi będzie szczególnym narzędziem zbawczej łaski. Człowiek świecki oddany Matce Bożej ma możność doskonale spełnić w Kościele wielkie oczekiwanie apostolstwa laikatu.

1. Dlaczego: „być narzędziem” ?

Dzieło zbawienia, to dzieło Boże. Człowiek nie tworzy łaski. W świecie łaski człowiek może być tylko narzędziem.
Pragniemy być narzędziami w rękach Maryi. Narzędziami w walce o dusze, o zdobywanie świata dla Boga. Być narzędziem, to ważne słowo. Zdobycie świata dla Boga, dzisiejszego świata, to rzecz na pozór beznadziejna. Jak nawrócić miliardy ludzi spoza chrześcijaństwa? Jak sprowadzić do jedności pół miliarda braci rozłączonych? Jak odrodzić martwe członki Kościoła, zatrute grzechem? Sami tego nie dokonamy nigdy. Ale Pan Bóg ma swój plan zbawienia świata. On wszystkich ludzi chce zbawić i wszystkich może zbawić. Jego plan jest jednak tajemniczy. Bóg go w całości nie odkrywa. Pragnie tylko, byśmy ufając Mu, oddali się i pozwolili prowadzić. Wtedy On wykona przez nas swój wielki zbawczy plan. Bo Bóg pragnie zbawić ludzi przez ludzi.
Główne nasze zadanie – tak się umieć Mu oddać, by mógł nam swój plan przekazywać, byśmy go mogli i chcieli realizować. W wykonaniu swego planu Bóg i Chrystus, posługują się Maryją. Ona w imieniu Bożym do nas mówi i Ona nas będzie prowadzić. Dlatego mamy Jej się oddać na narzędzie.

2. Trzy stopnie dobrego działania

Istnieją trzy płaszczyzny, na których człowiek kieruje się ku dobru.
a/ Płaszczyzna naturalna. To płaszczyzna człowieka, który byłby zupełnie pozbawiony łaski. Czynnikiem kierującym jest tu naturalny rozum. On mówi, co mam czynić. I człowiek szlachetny, choć niewierzący, kierując się rozumem, zdobywa jakieś naturalne cnoty, stara się być prawy, sprawiedliwy, dla bliźnich dobry. Ale to sposób działania niedoskonały.
b/ Nadprzyrodzona płaszczyzna cnót wlanych. Jest druga, wyższa płaszczyzna działania, nadprzyrodzona, w jaką Bóg wyposaża człowieka. To płaszczyzna łaski uświęcającej, z którą związane są tzw. cnoty wlane, udzielone człowiekowi, czyli Boże uzdolnienie do wyższego poziomu działania. Człowiek w stanie łaski uświęcającej posiada udzielone przez Stwórcę cnoty, zdolności do „Chwytania” Boga, czyli cnoty teologiczne zwane także boskimi oraz uzdolnienia do lepszego życia moralnego, czyli cnoty moralne. Cnoty moralne to jakby ramiona duszy, którymi pełni ona dobre czyny. Czynnikiem kierującym jest tu rozum oświecony wiarą. W ten sposób życie większości tzw. uczciwych katolików, którzy starają się żyć w stanie łaski uświęcającej i rozumem oświeconym wiarą, biorąc przesłanie ze źródeł Objawienia, kierują swe czyny ku dobru.
c/ Nadprzyrodzona płaszczyzna darów Ducha Św. Istnieje jednak trzeci jeszcze wyższy stopień działania, który zwiemy najwyższym. Uzdolniony jest od niego każdy, kto posiada łaską uświęcającą. Niestety wielu ludzi tych uzdolnień nie umie wykorzystać. Opiera się on na darach Ducha św. Kto jest w stanie łaski uświęcającej, posiada siedem darów Ducha św. Posłużmy się obrazem. Te dary to jakby aparaty odbiorcze, nastawione na promieniowanie Duchem św. Duch św. wysyła nieustannie dla każdego światła i pobudzenia do dobrego działania. Niestety, te nasze aparaty odbiorcze bywają u nas trochę rozregulowane, trochę popsute. Zamiast audycji z nieba, słyszy się trzaski i hałasy miłości własnej, które Ducha św. zagłuszają. A On nie ma zwyczaju głośno krzyczeć. Mówi bardzo cicho, subtelnie, bo żąda, byśmy się uciszyli.
Głównym celem pracy wewnętrznej w życiu religijnym, jest taki stopień uwrażliwienia się na Boga, byśmy umieli odbierać natchnienia Ducha św. I taki stopień usprawnienia woli, byśmy chcieli i potrafili zawsze te natchnienia spełniać. Wtedy już nie rozum naturalny, już nie sam rozum, który przez wiarę bierze przesłanki z Objawienia, ale sam Bóg jest inspiratorem i kierownikiem działania. To stopień działania najwyższy i najcenniejszy.


3. Żyć według natchnień Ducha św.

Kto dojdzie do tego stopnia życia wewnętrznego, że potrafi praktycznie przejmować natchnienia Boże i je wykonywać, ten staje się niezmiernie użyteczny dla Boga, Maryi i Kościoła. Bo jest dobrym narzędziem Boga. Pozwala Bogu samemu przez siebie działać. Wielkie dzieła świętych, zdumiewające inicjatywy ludzi oddanych Bogu, mają swe źródło w umiejętności życia według natchnień Ducha świętego.

a/ Jan XXIII. Oświadczył papież Jan, że myśl ogłoszenia Soboru Powszechnego, była dla niego wyraźnym natchnieniem Bożym. Odebrał inspirację Ducha św. i zaraz ją przekazał, choć sam się przestraszył wielkości dzieła. Jego wielką zasługą jest, że nie zlekceważył światła, jakie otrzymał, że za nim poszedł, nawet jakby wbrew zdrowemu rozsądkowi. Rozpętał ogromną lawinę dobra, ten bardzo dobry, mądry i pokorny człowiek, bo przejął pobudzenie Ducha św. i tak jak przejął, wprowadził w życie. Dziś już wiemy, jak wielką łaską jest ten Sobór. I jakie przed Kościołem otwiera możliwości.
Dzieją się na świecie takie rzeczy. Na wielką i na mniejszą skalę. Chodzą wśród nas ludzie oddani Bogu, przejmujący natchnienia. Coraz więcej jest takich ludzi. Boże promyki, przejmujące natchnienia i dokonujące dziwnych dzieł. Do tego mamy dojść. Tego się mamy nauczyć. Umieć przejąć i spełniać każde Boże natchnienie, by sam Bóg mógł nami kierować. Życie według natchnień, to najlepszy sposób, by być narzędziem Boga i Maryi.

b/ O. Kolbe. Pójdziesz tą drogą, sam się przekonasz. Ale musisz iść na serio. Jak mądrze postępuje człowiek, który pozwala się Bogu kierować, choć czasem Jego decyzje wydają się w pierwszej chwili nierozsądne. Bóg dał nam wzór na drodze oddania się Maryi. Dał go Polsce. To wielka miłość Boga i Matki Najświętszej. Jest nim O. Kolbe. Patrząc na Niego, możemy się uczyć, co znaczy być oddanym Maryi. Sam pomysł otwarcia placówki w Japonii, wydawał się przełożonym O. Maksymiliana – szaleństwem. To było jednak Boże natchnienie. Jechał do Japonii bez żadnych podstaw materialnych. Na klasztor wbrew radom wszystkich, wybrał najbardziej niestosowny kawałek ziemi za miastem, na starym cmentarzysku, które trzeba było wpierw z wielkim wysiłkiem porządkować. Po ludzku mówiąc, najbardziej niemądra decyzja. Kiedy pod koniec wojny wybuchła w mieście bomba atomowa i zmiotła Nagasaki, japoński Niepokalanów ocalał. Dlatego, że był poza miastem, za wzgórzem. Jak dalekosiężne są plany Boże, jeżeli tylko człowiek zechce je spełnić. Na pierwszy rzut oka czasem niejasne, niewystarczalne, budzące odruch protestu. Potem, w perspektywie czasu i wydarzeń, okazują się genialne.

c/ Właściwa formacja aktywnego laikatu. Gdy w ramach soborowego dialogu powstała na Zachodzie dyskusja na temat właściwego kształtowania apostolstwa laikatu w Kościele, czyli koncepcji formowania apostołów świeckich, wyłoniły się dwa kierunki.
Jeden domagał się najściślejszej współpracy z hierarchią, z urzędowymi organami duszpasterstwa. Ujmując zagadnienie praktycznie /ze znacznym jednak uproszczeniem/, współdziałanie takie ma polegać na ścisłej współpracy w porozumieniu z proboszczem. Proboszcz przywołuje ludzi, którzy chcą lub mogą w parafii coś zdziałać i wydaje im dyspozycje: ty odwiedzisz chorego, ty będziesz uczył zaniedbane dziecko, ty napalisz w piecu staruszce, ty porozmawiasz z X na temat jego wątpliwości religijnych. Ksiądz jest głównym inspiratorem, on nieustannie tych ludzi jakby popycha. Po wykonaniu swych zadań, przychodzą po nowe dyspozycje i w ten sposób laikat współdziała z Kościołem nad wprowadzeniem dobra i zbawieniem dusz.
Drugi kierunek mówi: To nie wystarczy. To jest niezbędne i pożyteczne, ale to nie wystarczy. Trzeba ludzi tych wychować i nauczyć, by żyjąc w swoim środowisku, sami umieli skontaktować się z Panem Bogiem i dowiedzieć się od Niego, że w danej sytuacji trzeba tak postąpić, a nie inaczej. Mają rozum i łaskę, mają dary Ducha św., muszą sami nauczyć się decydować. Przykład. W grupie studentów toczy się dyskusja na tematy seksualne. Trudno to nazwać dyskusją. Rozmowa. Trywialna, niesmaczna, obrzydliwa. Jeden ze studentów nie może tego znieść. Czuje, że powinien zabrać głos. Poczuł takie wewnętrzne przynaglenie. Zaczął mówić na ten temat w sposób jasny, czysty, szlachetny. Nastała wielka cisza. Mówił chyba z pół godziny. Ani razu nie padło słowo: Bóg, łaska, religia. Gdy skończył, któryś powiedział: „Wiesz, pierwszy raz ktoś nam to tak powiedział. To przecież piękne”. Umiał odebrać natchnienie. Przecież nie miał czasu iść do Księdza i pytać, co robić.
Są sytuacje, w których trzeba działać natychmiast. Nie ma czasu czekać, szukać księdza, pytać, co powiedzieć, co zrobić. Są sytuacje jedyne, niepowtarzalne, wymagające nie odwlekania decyzji. Bóg wie, co należy w tej sytuacji uczynić, co tu jest najlepsze. I Bóg chce swe rozwiązanie zakomunikować. Potrafią je zrozumieć ci, co nauczyli się odbierać natchnienia. I dlatego ten drugi sposób wychowania ludzi świeckich na samodzielnych ludzi i odpowiedzialnych za sprawy zbawienia, jest także uprawniony i budzi wielkie nadzieje. Jest w swoim rodzaju wartościowszy, bo poddaje pod bezpośrednią inicjatywę Pana Boga. Kościół i tu ma stanowisko kierownicze, przez to, że uczy ludzi odbierania natchnień i daje im narzędzia łaski – Sakramenty św., że daje okazje, by ludzie świeccy swoje decyzje poddali ocenie spowiednika, dla uniknięcia złudzeń. Kościół okazuje tu więcej zaufania do człowieka i tym samym bardziej podobny jest do Pana Boga.
Oddanie się Maryi na narzędzie, oddanie możliwie najlepsze, najpełniejsze, jest bardzo prostym i ze znanych najłatwiejszym sposobem poddawania się Duchowi Świętemu, przyjmowania Jego świateł i pobudzeń. Tego pragniemy się wszyscy nauczyć.

4. Czy chcesz być narzędziem Maryi ?

Chcesz być w rękach Maryi narzędziem Boga? Oddanie się Matce Bożej jest pierwszym aktem, który otwiera drogę do skutecznego kierowania się natchnieniami. Życie oddaniem się Maryi uwrażliwia wyjątkowo silnie na Boże inspiracje. Stwarza w człowieku takie usposobienie, że chętnie i łatwiej je przyjmuje. Życie oddaniem się daje z drugiej strony Matce Bożej prawo, by mogła nas skuteczniej wykorzystać. Najświętsza Panna pomaga wtedy rozumieć i przyjmować światła i pobudzenia Boże. Pomaga wszystkim, ale o wiele skuteczniej może pomagać tym, którzy jej na to pozwalają, przez całkowite oddanie. Bo Maryja jest niezmiernie delikatna, jest tak dobra i subtelna, że nigdy niczyjej woli nie chce siłą naginać. Jeśli jednak ktoś Jej się odda i tym samym pozwoli, by mogła działać energiczniej, wówczas nie łamiąc wolnej woli, bo nigdy jej nie łamie, potrafi ją nagiąć, tak usposobić, że sami pójdziemy za Jej wskazówkami. To uwalnia od nieudolności, słabości, niestałości naszej woli. To wielka łaska. Ale dozna jej tylko ten, kto Maryję do tego upoważnił, kto Ją o to przez oddanie się pokornie poprosił.

Czy pragniesz Ją o to poprosić?


III. PRZYMIOTY ODDANIA

Różne mogą być stopnie oddania. Pragniemy oddać się Maryi najlepiej. Jakie powinno być oddanie, by mogło być najlepsze?

1. Na własność

Rodzice oddają czasem krewnym dziecko w opiekę i na wychowanie. Nie rezygnują jednak z praw do dziecka. Zdarzają się także wypadki, że ktoś oddaje dziecko na własność. Maryi można także oddać się w opiekę, albo oddać się na własność. Oddanie się w opiekę jest dobre, ale nienajlepsze, bo człowiek szuka tu własnej korzyści. Chce, by Maryja służyła Mu opieką. Oddanie na własność jest najważniejsze, bo bezinteresowne. To człowiek chce służyć Maryi, szukać Jej dobra. Oddaje się do Jej dyspozycji, by mogła go swobodnie wykorzystać dla swoich celów. Nawet nie oglądając się na jego życzenia, wolę czy protesty.
Masz oddać się tak Maryi, jak dajesz na imieniny książkę. Ona już nie jest twoja, tylko cudza. Przedtem była twoja. Teraz jest tego, komu dałeś i nie możesz jej zabrać bez jego zgody. Tak masz się oddać Matce Bożej. To jest radosne i szczęśliwe móc powiedzieć: Jestem cały Jej, cały Tej najlepszej i najpiękniejszej z ludzi. To jest także radykalne, jeśli wprowadzisz oddanie w życie. Odtąd bowiem możesz wszystkiego używać tylko wtedy, gdy będziesz wiedział, że Maryja pozwala. Będzie odtąd twoim obowiązkiem stale pytać: „Matko, czy wolno mi teraz patrzeć? – bo moje oczy nie są już moje, ale Twoje. Czy mogę sobie to kupić? – bo moje pieniądze nie są już moje ale Twoje...” Może czasem byłoby dobrze zapytać Matkę Bożą, czy mam się dziś ubrać tak, czy inaczej? Zdaje się, że to niejednego może raczej niejedną, uratowałoby od przeziębienia, choroby. Bo Matka Boża dba o swe dzieci i zależy Jej na tym, by były dobrze ubrane. To zakłada ustawiczny duchowy kontakt z Maryją. To sprowadza religijność z płaszczyzny taniej dewocji do realizmu życia. Inaczej wszystko będzie wielkim złudzeniem. Będziesz żył wzniosłymi myślami, szukał ciągle nowych idei a równocześnie popełniał co chwilę nietakty wobec bliźnich, w których jest Pan Jezus i ulegał swoim zachciankom.
Spróbuj ! Przekonasz się, ile razy dzięki zapytaniu się Maryi unikniesz nierozsądnego czynu. Tak często wieczorem żałujesz rzeczy, które popełniłeś w ciągu dnia. Jeśli uznasz wszystko za własność Maryi i zapytasz Ją o zgodę , nie będziesz musiał niczego żałować. Oddaj się Jej na własność. Będziesz już nie swój, ale Jej.

2. Całkowite

Oddanie powinno być całkowite. „Co byś chciała uczynić dla Matko Bożej?” – pyta ksiądz dziewczynę. „Wszystko”. Tak się mówi, gdy się ma osiemnaście lat. „Naprawdę wszystko?”. „Tak, bo Ją kocham”. „A gdyby ci kazała zostać starą panną?”. „A nie, co to, to nie”. „To dlaczego mówisz: wszystko?”. „Ach, bo ksiądz zaraz tak na serio...”. A właśnie. To ma być zupełnie na serio. To ma być oddanie zupełne, bez zastrzeżeń. Inna odpowiedziała: „Owszem, mogę wyjść za mąż, szczęśliwie lub nieszczęśliwie. Mogę zostać starą panną, lub wstąpić do zakonu. Nawet takiego, gdzie noszą staromodny habit. Byleby Matka Boża pozwoliła wyraźnie poznać, że tego ode mnie chce. Ja nie chcę Jej niczego odmówić”. To jest bardzo mądra postawa. Ta dziewczyna nie będzie miała urazów.
Tak właśnie masz postąpić. Pozwolić Maryi na wszystko. Na to co miłe i na to, czego się boisz. Ona cię wyzwoli z lęków i przestaniesz się różnych rzeczy bać. Nie będziesz się bał ludzi, nie będziesz się bał cierpienia.
Starego brata z surowego zakonu wzywają na policję. Żądają by donosił. Nie zgodził się. „Zamkniemy cię w więzieniu”. „Od wielu lat siedzę w celi zakonnej”. „Poleżysz na twardej pryczy”. „My stale śpimy w drewnianych korytkach”. „Będziesz o chlebie i wodzie”. „W żadnym pewnie więzieniu nie pości się tak, jak u nas. A żyjemy długo, czasem do stu lat”. „Zginiesz w lochu więziennym”. „Marze o tym, żeby być w niebie”. Wyrzucili go za drzwi. Bezradni. Całkowite oddanie się Bogu pozbawia człowieka lęków. Przestaniesz się bać, bo na wszystko się zgodzisz.
To wielka radość, mieć świadomość, że cały jestem Maryi. Że nic we mnie nie jest moje, ale wszystko jest Jej. Chociaż nie umiem jeszcze tym żyć, chociaż ciągle Jej odbieram, to co dałem – stale na nowo daję i stale odbieram co dałem, bo zapominam – to jednak cały jestem Jej, coraz bardziej chcę być Jej i do tego próbuję dorastać. Coraz to nowe rzeczy będziesz sobie uświadamiał, których jeszcze nie oddałeś. Trzeba będzie to wszystko oddać, bo oddanie ma być całkowite.
Mówi św. Ludwik, że doskonałe oddanie się Maryi ma – jak powiedzieliśmy – obejmować wszystko, czym jesteśmy i co posiadamy: duszę z wszystkimi jej władzami i dobrami, ciało z wszystkimi władzami i wartościami, a także wszystkie rzeczy zewnętrzne, które są naszą własnością. Masz oddać siebie i wszystko nie tylko na teraz, ale na zawsze. Na doczesność i na wieki. Oddaj także swą bliską przyszłość Maryi. Ktoś wybiera zakon, inny samotność w świecie, trzeci małżeństwo. A ty? Co wybierasz? Ty powiedz: „Matko wybieram to, czego chcesz. Tylko mi pozwól zrozumieć Twoją wolę”.
Oddanie całkowite, to także troska, by nie stawiać Maryi przeszkód, by mogła swobodnie nami dysponować.

3. Bezpowrotne

Nie wiesz, jaką drogą powiedzie cię Maryja. Może radosną, może naznaczoną cierpieniem. Na pewno taką, jaka dla ciebie najlepsza. Ale może czasem przyjść bunt. Bóg żąda wielkiej ofiary i chciałoby się odwołać swoje oddanie.
Młoda kobieta wygłasza do gromadki rodzin pogadankę o cierpieniu. Po raz pierwszy przyszło na spotkanie młode małżeństwo. Inteligenci. Sympatyczni, uśmiechnięci, przystojni, widać, że bardzo się kochają. Prelegentka myśli: „Przychodzą pierwszy raz, tacy radośni, a ja mam mówić o cierpieniu. To ich przecież odstraszy. Więcej nie przyjdą”. Ale nie było czasu na zmianę tematu. „Matko Boża, zrób tak, by się nie zniechęcili”. Zaczęli przychodzić częściej. Nauczyła ich oddania się Maryi. Oddali siebie, oddali małe dzieci. Po kilku miesiącach, on ciężko zachorował na raka. Stan był beznadziejny. Wtedy żona zaczęła się buntować: „To wszystko dlatego, żeśmy się oddali. Ja się nie zgadzam, ja wszystko cofam”. Mąż prosił, by Matce Bożej zaufała i by go oddała na śmierć. Ale ona nie chciała. Kochała go bardziej i coraz bardziej. W chorobie zrozumiała, kim był jej mąż. Cierpienie wydobyło z niego, najwyższe ludzkie wartości. Cierpliwy, dobry, radośnie oddany Bogu, bez skargi znosił ból. Świadomie i spokojnie szedł ku śmierci. A ona tym więcej go kochała, im bardziej się od niej oddalał. W końcu przełamała się. Pojechała na Jasną Górę i zgodziła się na wszystko. Wkrótce zmarł, ale ona umiała już przyjąć jego śmierć spokojnie, ufając Maryi. Krótko przed śmiercią, odwiedziła chorego owa prelegentka. Uśmiechnął się: „Dziękuję Pani bardzo za dwie rzeczy: za to, że nauczyła nas pani oddania się Maryi i za tę pierwszą pogadankę o cierpieniu. Ilekroć jest mi bardzo ciężko, ona pomaga mi wszystko oddawać Bogu”.
Bóg postawił ich wobec trudnego zadania. Nie wyciągaj stąd wniosku, że gdy się oddasz, czeka cię krzyż. Zwykle otrzymasz wiele radości. Czasem jednak i niektórzy, otrzymają cierpienie. Ten krzyż i tak cię nie minie. Powiedział ów młody człowiek do żony: „Nie dlatego umieram, że oddaliśmy się Maryi. I tak umarłbym wcześnie. Ale Bóg dał nam łaskę oddania, byśmy umieli resztę mojego życia i śmierć jak najlepiej wykorzystać. Nie buntuj się, ale oddaj to Bogu”.
Mam oddać się bezpowrotnie. Licząc się z możliwością buntu, trzeba spalić za sobą mosty. Z góry unieważnić wszelką przyszłą decyzję odwrotu: „Matko, gdybym kiedyś chciał z tej drogi uciekać, nie pozwól mi. Choćbym krzyczał, buntował się i gniewał na Ciebie. Bądź tak dobra i nie chciej w ogóle na to zważać. Kieruj mną tak, jak pragnie Jezus”. Kto Matce Bożej udzieli takiego prawa, tego Ona poprowadzi swobodnie i najmądrzej.

4. Rzeczywiste

Oddanie się ma być rzeczywiste. To jest tak mocne słowo, jak to pierwsze: na własność. Nie wystarczy wiedzieć, jak powinno być, jak oddanie się Maryi powinno się rozwijać. Trzeba rzeczywiście naprawdę tą droga iść. Maryja prowadzi skróconą ścieżką do świętości ale tylko Ona ją zna i sam jej nigdy nie odkryję. Ona jedyna otrzymała od Boga taką łaską, że ma prawo prowadzić mnie po skróconej i łatwiejszej drodze. Ale muszę się od Niej zupełnie uzależnić i pozwolić się Jej prowadzić, choćby ta droga wydawała się dziwna.
Oddanie się Maryi, to nie jakaś nowa forma pobożności, to jest nowa forma życia. Rewelacyjna, zdolna całkowicie przeobrazić postępowanie, że rychło odpowiadać będzie życzeniom Boga. A to jest główne zadanie życia religijnego.
Jan XXIII rzeczywiście oddał się Bogu, gdy zrozumiał, że Bóg chce, by ogłosił Sobór, uczynił to natychmiast. Potem się przestraszył. Wiemy, że nawet nie mógł zasnąć tego wieczoru. Uspokoił się dopiero, gdy sobie powiedział: „Janie, kto rządzi Kościołem, ty czy Pan Bóg? Przecież Pan Bóg. Więc śpij spokojnie. Janie śpij”. I zasnął. Kazał mu Bóg rozpocząć dzieło wielkie, ponad siły. A on Bogu na serio zaufał. Gdzie bylibyśmy dziś, gdyby nie Sobór Watykański Drugi?
Studentka idzie na egzamin. Profesor, znany ateista, wrogi wszelkim oznakom religijności. A ona na ma szyi, piękny, duży medalion z Matką Boża, widoczny z daleka. „Zawsze go noszę, nie będę przecież teraz zdejmować. Jak bym wyglądała wobec Matki Bożej?” Życzliwa jej pani docent, która asystowała przy egzaminie, bardzo się zdenerwowała. Weszły we dwie z koleżanką. Profesor pyta tamtą – „Z czego się pani przygotowała? Jakie pani przeczytała lektury?” Tamta wyrecytowała ze 20 książek. Pytał z wszystkiego. ledwie zdała. „A pani z czego się przygotowała?” – Dziewczyna oddała się Matce Bożej, więc uważała, że nie może kłamać. – „Proszę pana profesora, przeczytałam skrypt, ale nie zupełnie do końca, bo nie zdążyłam. I jedną książkę z lektury”. „Co pani najlepiej zapamiętała?” Zaczęła mówić to, co najlepiej umiała. Profesor zażądał indeksów. Tamta dostała zaledwie dostateczny. Ta zdała na piątkę. Pani docent wybiegła na korytarz i uścisnęła ją serdecznie. Dziewczyna potraktowała swoje oddanie na serio, rzeczywiście.
Niby wiemy jak powinno wyglądać oddanie rzeczywiste, ale najczęściej boimy się wprowadzić je w życie. Bo trzeba ponieść pewne ryzyko. Ewangelia wymaga gotowości ponoszenia ryzyka. Ona się nazywa zaufaniem. Trzeba umieć zaryzykować i zaufać, jeśli takie mam natchnienie. Piotr zaryzykował pójście po falach do Pana Jezusa. To musiało być dla niego, człowieka tego jeziora, doświadczenie zdumiewające. Potraktował zaufanie do Chrystusa na serio, rzeczywiście i zaryzykował. Ale w momencie, w którym przestał ufać, wierzyć, pogrążył się w falach i byłby może utonął, gdyby go Pan Jezus nie potrzymał – Chrystus takie ryzyko lubi. To jest właśnie zaufanie. Gdy człowiek oprze się na Nim, nie na sobie. „Miejcie wiarę w Boga. Zaprawdę powiadam wam, że ktokolwiek by rzekł tej górze: wznieś się i rzuć w morze, a nie zwątpiłby w sercu swoim, lecz wierzyłby, że wszystko stanie się cokolwiek powie mu. Dlatego powiadam wam: wszystko o cokolwiek modląc się prosicie, wierzcie, że otrzymacie, a stanie się wam „/Mk 11,22-24/. Mojżesz nie zaryzykował. Powątpiewał, czy na uderzenie laską wytryśnie woda ze skały, choć Bóg obiecał. Nie umiał zaryzykować zaufania. Dlatego nie wszedł do Ziemi Obiecanej. Trzeba umieć zaryzykować, jeśli ktoś ma takie natchnienie. W ważniejszych sprawach trzeba poddać jednak takie natchnienia, jeśli czas pozwoli, ocenie roztropnego spowiednika.
Poproszono kiedyś księdza z kazaniem odpustowym do odległej miejscowości. To było krótko po ostatniej wojnie. Był tylko jeden pociąg, bardzo wczesny, około piątej rano. Nie było żadnej innej możliwości dojazdu. Taksówki, mogły jeździć tylko w granicach powiatu. Ksiądz w sobotę spowiadał u siebie do późna w noc. Było to w okresie kiedy ćwiczył się w oddaniu Matce Bożej, w oddaniu rzeczywistym. Za zgodą spowiednika przez pewien czas rano nie nastawiał budzika, tylko wieczorem miał mówić: „Matko Boża obudź mnie, kiedy będziesz uważała za stosowne”. Kiedy nie trzeba było wcześnie wstawać, nie było to trudne. Ale gdy przypadł dyżur w kościele i trzeba było już o godz. 5 rano – podawać Komunię św. to było już pewnym ryzykiem. Tym bardziej, że ludzie śpieszący do pracy wiedzieli, że od 5 rano co 15 minut udziela się w tym kościele Komunii św. Ale on umiał zaufać. Czasem się spóźnił, czasem wstał jeszcze wcześniej, zależnie od tego, jak mu się wydawało, że Maryja sobie życzy. Nigdy nie było z tego powodu prawdziwej szkody. Tej nocy również powiedział Matce Bożej: „Proszę Cię, obudź mnie kiedy będzie czas”. I spokojnie zasnął. Obudził się bardzo wcześnie. Myśli: „Matko Boża, co ja mam teraz zrobić? Wstać, czy jeszcze trochę pospać?” Wydawało mu się, że ma wstać. Przygotował się do podróży. Znów pyta, co dalej. Nasunęła mu się myśl” „Jest taki ładny poranek – to było pod koniec wiosny – pojadę na dworzec, mam godzinę czasu, będę chodził po peronie i zmówię brewiarz”. Pojechał, przy wejściu na peron pokazuje bilet kontrolerowi. „Niech ksiądz się spieszy, pociąg zaraz rusza”. „Jak to zaraz? Przecież jeszcze godzina czasu?” „Ale ksiądz zapomniał, że dziś była zmiana czasu na letni. Teraz wszystko jest o godzinę wcześniej”. Gdyby zawierzył budzikowi, byłby przyszedł za późno, z kazaniem by nie zdążył, sprawiłby zawód konfratrowi.
Ten ksiądz na serio, rzeczywiście oddał się Matce Bożej. W życiu ludzi oddanych całkowicie, takie rzeczy się zdarzają częściej. W życiu kapłanów, w życiu świeckich. Nie mówię po to, by wszyscy zaraz czynili to samo. To trzeba mieć jakieś natchnienie, albo zgodę spowiednika, żeby nie ulegać złudzeniu i nie szukać nadzwyczajności. Chciałem tylko zilustrować na konkretnych, pewnie jednorazowych doświadczeniach ludzi, co to znaczy zawierzyć i że człowiek na serio oddany Maryi jest przez Nią rzeczywiście kierowany.

5. Z pełnym zaufaniem – „na ślepo”

Oddanie się ma być „na ślepo”. Ujmijmy ten zwrot pozytywnie: oddaję się Maryi z pełnym zaufaniem, nie domagając się, by odkrywała przed nami swoje plany, by z góry ujawniła, do czego mnie użyje i dokąd poprowadzi. Mam do niej pełne zaufanie, że gotów jestem zamknąć oczy, ująć Jej rękę i powiedzieć: „Prowadź. Pójdę, dokądkolwiek mnie zawiedziesz. Nie muszę wcale wiedzieć, co ze mną uczynisz. Chcę tylko w Twych rękach być”. Pan Jezus nie ujawniał z góry swym uczniom, jakie będą koleje ich życia. Mówił: „Pójdź za mną” i kazał zaufać. To jest z reguły Boży styl. Wyjątkowo Bóg odkrywa Swe plany. Z reguły ujawnia je tylko na najbliższy czas. Matka Boża czyni podobnie.
Wyobraź sobie, że ktoś z twoich znajomych otrzymał od Boga taką łaską, że słyszał przez jakiś czas głos Pana Jezusa. Ktoś żyjący, jak ty, w świecie, że np. Pan Jezus udzielał mu miesięcznych rekolekcji, dawał polecenia, zalecał ćwiczenia praktyczne. Jedno z takich ćwiczeń było: „Zamknij oczy i idź”. To było na ulicy dużego miasta. Ten ktoś zamyka oczy, idzie kilka kroków, ale za chwilę otwiera, bo słyszy, że ktoś idzie, naprzeciw i boi się zderzyć. „Nie bój się, zamknij oczy, ja cię prowadzę” – mówi „głos”. Idzie dalej, ale przypomina sobie, że zaraz będzie przecznica, że trzeba zejść z chodnika na jezdnię... I znów otwiera oczy. „Nie lękaj się, musisz mi zaufać. Ja cię naprawdę prowadzę”. I tak kilka razy w czasie tych „rekolekcji” ten ktoś był prowadzony setkami metrów w ruchliwym mieście z zamkniętymi oczyma. Przechodnie myśleli pewnie, że ma oczy spuszczone, a one były zamknięte. I co chwilę „głos” mówił: „Teraz stań, teraz uważaj, idź na prawo, teraz będzie stopień...” A potem, po miesiącu głos przestał mówić i już nie odzywał się. Pozostała droga zaufania i „ślepego” zawierzenia.
Podobno był ktoś taki. I zrozumiał, że to jest symbol jego drogi, że on naprawdę ma tak zawierzyć, tak zupełnie zaufać. Że Bóg o wszystkim wie, każdy szczegół życia zna, że można Mu się tak na ślepo, z zamkniętymi oczyma oddać. To zresztą nic nadzwyczajnego, to tylko praktyczna nauka Pana Jezusa o Bożej Opatrzności.
Niezależnie od tego, czy zdarzenie to było prawdziwe, czy nie, jest dla nas dobrą ilustracją. W ten sposób mamy oddać się Matce Bożej. Ona z reguły nie ujawnia swoich planów. Czasem byłoby to dla nas szkodliwe, czasem umożliwiałoby szatanowi przygotowanie przeciwdziałania. Szatan może z nas odczytywać, co zamierzamy, do czego się gotujemy i odpowiednio reagować. Gdy sami nie wiemy, do czego Maryja nas prowadzi, będzie zły duch nieustannie zaskakiwany i dozna za każdym razem klęski od Tej, która miażdży jego głowę.

6. Dziecięce i w niewolę

Oddanie się Maryi powinno być dziecięce. Droga oddania, to droga maryjnego dziecięctwa. Podobnego do Bożego dziecięctwa, ukazanego światu w ziemskim życiu Syna Bożego i w życiu Maryi, a przybliżonego naszym oczom w nauce i życiu św. Teresy do Dzieciątka Jezus. Masz chcieć być wobec Maryi nie dorosłym, ale dzieckiem i to dzieckiem coraz mniejszym, coraz bardziej zależnym. Maryja jest Matką, która nigdy nie traci więzi z dzieckiem. Matka ziemska oddala się od dziecka w miarę, jak się ono rozwija. Matka Boża w miarę rozwoju na drodze dziecięctwa, staje się człowiekowi coraz bliższa. Dziecięctwo oznacza zaufanie, prostotę, intymność, serdeczność, zwracanie się do Maryi jak do najbardziej miłej i ukochanej Matki.
Oddanie w niewolę podkreśla bezinteresowność. Absolutna bezinteresowność. Niewolnik nie ma żadnych praw i niczego się nie ma prawa spodziewać. To jest słowo budzące lęk, ale ono sprowadza oddanie na tory realizmu i ratuje od spłycenia oddania i przechodzenia na tory taniej, fałszywej, sentymentalnej dewocji. Dajesz Maryi pozwolenie, by cię mogła traktować, jak niewolnika! Kierować tobą, nie pytając o zgodę. Być wolną od zobowiązania do spełnienia twoich próśb, bo prośby niewolnika można nie spełnić bez żadnych konsekwencji. To jest pełne wydanie się, nawet na zniszczenie, jeśli to byłoby Maryi potrzebne dla chwały Bożej i dla zbawienia dusz. Syn Boży wydał swe ludzkie życie na zniszczenie. Wyniszczył samego siebie, przyjąwszy postać sługi, niewolnika. Nie zawsze Maryja wykorzysta oddanie w niewolę aż tak dalece. Ale czasem może wykorzysta i otrzymuje nasze pozwolenie, by wykorzystać i nawet nie zważać na ewentualne protesty. To jest najwyższy stopień wydania się Bogu.
Jest do jednak niewola wybrana, niewola z miłości, ukochana. Przynosząca prawdziwą, nadprzyrodzoną wolność, już tu na ziemi. Wyzwala z niewoli grzechów, bo zbliża do Boga, który jest bezgrzeszny. Daje udział w wolności Boga, czyli w samym Bogu. Wyzwala od niewoli strachu, bo Bóg się niczego nie lęka. On jest wszechmocny, uwalnia od fałszu, bo Bóg jest Prawdą. Człowiek oddany w niewolę z miłości, otrzyma w niebie szczególniejszy udział w wolności Boga i swobodzie dysponowania Bożymi dobrami, w nagrodę.
Czy chcesz tak się oddać? jeśli tak, oddaj się na własność, całkowicie, bezpowrotnie, rzeczywiście, na ślepo, dziecięco i w niewolę. Nie będziesz żałował.

B. P R A K T Y K A O D D A N I A S I Ę M A R Y I

Gdy wiemy na czym oddanie polega i jakie powinno być, przejdźmy teraz do praktyki. Będziemy się uczyć teraz, jak żyć oddaniem.

I. AKT ODDANIA A STAN ODDANIA

1. Akt oddania

Początkiem życia oddaniem jest akt oddania. Może go złożyć każdy, kto rozumie, co to jest oddanie i kto szczerze pragnie wcielać je w życie. Można go złożyć w każdym okresie życia i żyjąc w jakimkolwiek stanie. Jest rzeczą wskazaną, na oddanie uzyskać zgodę spowiednika.
Do aktu oddania należy się przygotować: przez oczyszczenie duszy, lepsze poznanie siebie, a przede wszystkim przez doskonalsze poznanie Maryi, pogłębienie Jej czci i wysiłek wzorowania się na Jej ideale. Przygotowanie nie musi jednak trwać zbyt długo. Kto podjął decyzję, niech na tę chwilę wybierze znaczniejszą uroczystość maryjną. Ale może go złożyć każdego dnia, jeśli taką odczuwa konieczność.
Najstosowniejszą chwilą złożenia aktu oddania jest Msza św. W momencie Przemienienia, Jezus oddaje się za nas Ojcu. Po przemienieniu albo po Komunii św. możemy razem z nim oddać się Bogu przez Maryję. Wszystkie dary Boże płyną ku nam przez Jezusowy krzyż. Każdy dar ludzki wznosi się do nieba tą samą drogą Krzyża, czyli Mszy św.
Istnieją różne gotowe formuły aktu oddania. Możesz je wykorzystać, lub ułożyć własny akt. Radzi się go napisać i złożyć pod nim podpis, a potem przechowywać w modlitewniku, ku pamięci. Możesz powiedzieć krótko: „Matko, kocham Cię i ufam Tobie, dlatego oddaję się Tobie na zawsze, z wszystkim, czym jestem i co posiadam. Przyjmij mnie za dziecko i niewolnika i racz czynić ze mną, co się Tobie podoba, dla chwały Boga i Twojej, dla zbawienia ludzi i spełnienia przeze mnie woli Bożej”. A potem powtarzaj ten akt oddania. Uroczyście, w rocznicę oddania. Codziennie, rano i wieczorem, a w formie aktu strzelistego, takiego np. „Maryjo, jestem cały Twój i wszystko moje Twoje jest” – jak najczęściej w ciągu dnia.

2. Stan oddania

Prawdopodobnie oddałeś się już Maryi, w chwili żarliwego uniesienia. Wypowiedziałeś akt. Ale czy nastąpiło po nim życie oddaniem? Po akcie następuje stan oddania. Teraz już nie jestem swój, jestem oddany, jestem Jej. Z tym nowym stanem trzeba się liczyć praktycznie. Należy do niego dostosować postępowanie. Jeśli nie ma pozostać czczą obiecanką, musi on wprowadzić w życie radykalną i szczęśliwą przemianę.

Stan oddania polega na całkowitej zależności od Maryi. Oddając się Jej , zdecydowałeś się na tę zależność i ona ma do ciebie pełne prawo. Ale możesz Jej jeszcze przeszkadzać, bo oddanie nie znosi wolnej woli. Zamiast przeszkadzać, pragnij gorąco coraz więcej się od Niej uzależniać. Na tym polega wzrost na drodze oddania. W życiu naturalnym, rozwój niesie coraz większe uzależnienie się od rodziców, wychowawców, coraz pełniejszą samodzielność. W życiu nadprzyrodzonym rozwój polega na tym, że będziesz coraz mniej samodzielny, coraz bardziej od Boga zależny. To znajdziesz na każdej drodze autentycznej religijności. Na tej drodze jest to o wiele łatwiejsze.

3. Dwa główne akty życia oddaniem

Akt oddania jest początkiem życia oddaniem. Mamy nie tylko się oddać, ale żyć oddaniem. A życie to jest coś, co trwa. To nie jest tylko jeden akt, jeden czyn, ale szereg aktów, akt za aktem, czynność za czynnością.
Świętość – czynić to, czego chce Bóg i tak, jak On pragnie. Czego ode mnie pragnie Bóg? Czego chce ode mnie w tej chwili, w tej minucie?
Wszystkie sytuacje życiowe, podzielić można na dwie grupy: Takie, w których dobrze wiem, jaka jest wola Boża i takie, w których jest ona nieznana. Każda z nich wymaga odmiennej postawy. W praktyce wyraża się to przez dwa różne akty, które mają być stałym przeplatającym się zależnie od potrzeby rytmem życia ludzi oddanych Najświętszej Dziewicy i przez Nią Bogu.
Tam, gdzie wiem, jaka jest wola Boża, mam ją najdoskonalej wypełnić. Tak, jak Maryja sobie życzy. Aby wypełnić oddając siebie i podjętą sprawę Maryi. Oddawanie siebie i wszystkiego, to pierwszy podstawowy akt na drodze oddania.
Co jednak czynić, gdy wola Boża jest nieznana? Wtedy mam o nią zapytać. Pytanie o wszystko, to drugi główny akt na drodze oddania.

powrót


 
MODLITWA

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI