| strona główna | kontakt |
 
 
Piątek XXXIV tygodnia okresu zwykłego
27 listopada 2020r.
 
poprzednie 5 minut:

Rusz się - Łukaszowe pięciominutówki na sobotę 28 listopada 2020
27 listopada, 2020
Rola poruszeń w sercu - Łukaszowe pięciominutówki na piątek 27 listopada 2020
26 listopada, 2020
Żyjący na wieki - Łukaszowe pięciominutówki na czwartek 26 listopada 2020
25 listopada, 2020
Naśladowcy nie prześladowcy - Łukaszowe pięciominutówki na środę 25 listopada 2020
24 listopada, 2020
Bylejakości mówimy nie - Łukaszowe pięciominutówki na wtorek 24 listopada 2020
23 listopada, 2020
Brzęk monet i bicie serca - Łukaszowe pięciominutówki na poniedziałek 23 listopada 2020
22 listopada, 2020
Ja sam, Król i Pan - medytacja biblijna na uroczystość Chrystusa Króla – 22 listopada 2020
21 listopada, 2020
Nie mierz nieba miarami ziemi - Łukaszowe pięciominutówki na sobotę 21 listopada 2020
20 listopada, 2020
W domu Bożym - Łukaszowe pięciominutówki na piątek 20 listopada 2020
19 listopada, 2020
O płaczkach - Łukaszowe pięciominutówki na czwartek 19 listopada 2020
18 listopada, 2020
By mina nam nie zrzedła - Łukaszowe pięciominutówki na środę 18 listopada 2020
17 listopada, 2020
Emocje nie-ziemskie - Łukaszowe pięciominutówki na wtorek 17 listopada 2020
16 listopada, 2020
Przejrzenie - Łukaszowe pięciominutówki na poniedziałek 16 listopada 2020
15 listopada, 2020
Wytrwanie w Światłości - medytacja biblijna na 33. niedzielę zwykłą – 15 listopada 2020
14 listopada, 2020
Spotkanie miłości czy urzędowe? - Łukaszowe pięciominutówki na sobotę 14 listopada 2020
13 listopada, 2020
Radość spotkania? - Łukaszowe pięciominutówki na piątek 13 listopada 2020
12 listopada, 2020
Królestwa wypatrywanie - Łukaszowe pięciominutówki na czwartek 12 listopada 2020
11 listopada, 2020
Niebo bez granic - Łukaszowe pięciominutówki na środę 11 listopada 2020
10 listopada, 2020
Satysfakcja w Bogu - Łukaszowe pięciominutówki na wtorek 10 listopada 2020
09 listopada, 2020
Jesteśmy Kościołem - medytacja biblijna na święto Poświęcenia Bazyliki na Lateranie – 9 listopada 2020
08 listopada, 2020
Puste i pełne - medytacja biblijna na 18. niedzielę zwykłą – 2 sierpnia 2020
01 sierpnia, 2020

 

z ostatniej chwili
---------------------

14 maja, 2020
Droga nawiedzenia - wejdźcie na nią - kazanie odpustowe 10.05.2020 Gliwice

Maryja, Matka Dobrej Drogi nawiedza nas wraz z Jezusem, który przychodzi i uczy Drogi do życia wiecznego!...


14 maja, 2020
Nie tylko o krzewie winnym - kazanie na 13 maja 2020 Gliwice

W sanktuarium i nowenna i Matka Boża Fatimska...
A wszystko zasadza się na byciu latoroślą w Krzewie...

08 maja, 2020
Patriotyzm i matka - konferencja 3/2020 Gliwice odpust

Matka uczy Ojczyzny...
Matka uczy patriotyzmu...
Matka prowadzi do Drogi do ojczyzny, która jest...

 

 

 

Oddalic sie i dac sie polamac - kazanie na 18 nd zwykla Gliwice 2020
plik: 3.33 MB
 
Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: nad jeziorem jest wiele przestrzeni – spotyka się tam mnóstwo ludzi. Przychodzą, by spotkać Jezusa i nie zważają na to, co się stanie. On daje im słowo i daje im chleb. Jestem pośród nich.
Wprowadzenie 2: prosić o łaskę dzielenia się sobą.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: Mt 14,13-21

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: Miejsce to jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności! Lecz Jezus im odpowiedział: Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść! Odpowiedzieli Mu: Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb. On rzekł: Przynieście Mi je tutaj! Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

Pieszo i w potrzebie

Tłumy z chorymi. Ci, którzy Go potrzebują. I ci, którzy Go pragną. Ci, którzy znikąd nie mają ratunku. On jest przy nich. Jezusa trudno spotkać na salonach. Raczej w slamsach natkniemy się na Niego. Nie w świetle reflektorów, na podwyższającej rampie. Raczej na miejscu pustynnym, tam, gdzie spotyka się wyrzutków społeczeństwa. Tam właśnie jest Syn Boży. Jeśli nie potrzebuję Boga to nie idę za Nim.
Pieszo. To pewna wskazówka dla nas. Nie da się iść za Panem mając zabezpieczenia. Ni rower, ni auto, ni karta kredytowa. Owo pieszo mówi wyraźnie, że idziemy ogołoceni, bo w rzeczywistości nic nie mamy, a to, co mamy to tylko się nam wydaje, że nasze. Pieszo czyli podejmując trud, mając świadomość opuchniętych i obolałych stóp. Choć nie napisał tego ewangelista to wiemy, że nic-ze-sobą-nie mieli czyli pieszo i pusto.
Cóż bowiem mogę zabrać w drogę idąc za Panem? A dokładnie to pytanie brzmieć winno po co miałbym coś zabierać? Boimy się wypuścić z rąk liny, która okazuje się być końcem sznura szubienicznego. Trzymając kurczowo zaciskamy sobie pętle na szyi.

Miejsce i czas

Jezus widzi tych, co do Niego przychodzą. Dostrzega ich stan. I uzdrawia i karmi. Lituje się nad nimi! Oto miłość nieskończona, od której nikt i nic nie może nas oderwać. Ta miłość jest wieczna. Jesteśmy miłowani bez końca i do końca. Pan nie cofa danego słowa! Szkoda, że tak wiele w nas niedowierzania. Tak trochę jakbyśmy szli i jednocześnie nie szli za Nim. Jedną nogą ruszamy, a druga twardo, przybita czy przywiązana do ziemi pozostaje. Grozi to rozerwaniem!
Powracamy do miejsca spotkania. Uczniowie opisują je jako miejsce puste. Tłum przyszedł do Jezusa, a nie na biesiadę, nie do suto zastawionych stołów. Bez Jezusa wszystko staje się puste. Tylko On jest w stanie wypełnić pustkę. Trzeba oczyścić się ze wszystkiego, zostawić za sobą i wyruszyć. Im więcej pustego miejsca tym bardziej Pan może nas napełnić.
Jeszcze czas tegoż spotkania. Znowu uczniowie przychodzą nam z pomocą: pora już spóźniona. Krótko rzecz ujmując już jest za późno. Pan Jezus zaskakuje, bo mówi, że nie jest za późno. Nigdy nie jest za późno, by przyjść do Niego. Nawet jeśli ciemności nocy spowiją serce to On jest. Nie trzeba nigdzie iść i budować swoich zabezpieczeń (niech idą do wsi i zakupią sobie żywności!)

Wy dajcie im jeść!

Uczniowie myśleli o sobie, a Mistrz wskazuje inny kierunek: pomyślcie o innych! Zapewne zamartwiali się. Było ich kilkunastu. Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb. Pojawiają się dwa słowa: tu i nic. „Tu” czyli w pustym miejscu i spóźnionym czasie gdzie po ludzku już nie można żadnego konceptu mieć. „Nic”, bo cóż to jest dla tak wielkich tłumów. Przychodzi zwątpienie i podszept: Bóg cię nie kocha, nie troszczy się o ciebie. Dlaczego go słuchamy? Bo egoizm panuje. Koncentracja na sobie i na swoim.
Co zrobić? Przynieść Jezusowi to, co masz, owo nic. Po raz kolejny pomaga słowo „tutaj”. Nie w innym miejscu, ale „tutaj” trzeba to oddać Jezusowi. Nic nie mieli i jeszcze to nic trzeba oddać, a rzekłbym bardziej wydać. Tylko w ten sposób możliwym jest rozmnożenie, którego efektem końcowym jest sytość i... odkrycie obfitości. Nie zabranie nikomu. To, że brakuje to skutek egoizmu.
Żyjmy Bogiem! Jak? Biorąc w ręce to, co mamy, odmawiając błogosławieństwo i dzieląc się tym z innymi sprawiamy cuda! Nie zabraknie i nam, a inni nie będą chodzić głodni, a na dodatek jeszcze z pozostałych ułomków (czytaj resztek) zbierze się dwanaście pełnych koszy.

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI