| strona główna | kontakt |
 
 
Wtorek I tygodnia adwentu
1 grudnia 2020r.
 
poprzednie 5 minut:

Krzyż Pana naszego - Mt 4,18-22 - św. Andrzeja Apostoła - roraty
29 listopada, 2020
Powrót na właściwą drogę - medytacja biblijna na 1. niedzielę Adwentu – 29 listopada 2020
27 listopada, 2020
Rusz się - Łukaszowe pięciominutówki na sobotę 28 listopada 2020
27 listopada, 2020
Rola poruszeń w sercu - Łukaszowe pięciominutówki na piątek 27 listopada 2020
26 listopada, 2020
Żyjący na wieki - Łukaszowe pięciominutówki na czwartek 26 listopada 2020
25 listopada, 2020
Naśladowcy nie prześladowcy - Łukaszowe pięciominutówki na środę 25 listopada 2020
24 listopada, 2020
Bylejakości mówimy nie - Łukaszowe pięciominutówki na wtorek 24 listopada 2020
23 listopada, 2020
Brzęk monet i bicie serca - Łukaszowe pięciominutówki na poniedziałek 23 listopada 2020
22 listopada, 2020
Ja sam, Król i Pan - medytacja biblijna na uroczystość Chrystusa Króla – 22 listopada 2020
21 listopada, 2020
Nie mierz nieba miarami ziemi - Łukaszowe pięciominutówki na sobotę 21 listopada 2020
20 listopada, 2020
W domu Bożym - Łukaszowe pięciominutówki na piątek 20 listopada 2020
19 listopada, 2020
O płaczkach - Łukaszowe pięciominutówki na czwartek 19 listopada 2020
18 listopada, 2020
By mina nam nie zrzedła - Łukaszowe pięciominutówki na środę 18 listopada 2020
17 listopada, 2020
Emocje nie-ziemskie - Łukaszowe pięciominutówki na wtorek 17 listopada 2020
16 listopada, 2020
Przejrzenie - Łukaszowe pięciominutówki na poniedziałek 16 listopada 2020
15 listopada, 2020
Wytrwanie w Światłości - medytacja biblijna na 33. niedzielę zwykłą – 15 listopada 2020
14 listopada, 2020
Spotkanie miłości czy urzędowe? - Łukaszowe pięciominutówki na sobotę 14 listopada 2020
13 listopada, 2020
Radość spotkania? - Łukaszowe pięciominutówki na piątek 13 listopada 2020
12 listopada, 2020
Królestwa wypatrywanie - Łukaszowe pięciominutówki na czwartek 12 listopada 2020
11 listopada, 2020
Niebo bez granic - Łukaszowe pięciominutówki na środę 11 listopada 2020
10 listopada, 2020
W łodzi wiary - Mateuszowe pięciominutówki na wtorek 30 czerwca 2020
29 czerwca, 2020

 

z ostatniej chwili
---------------------

29 listopada, 2020
Roraty 2020 - wersja audio

Zapraszam na roraty A.D. 2020

https://modlitwawdrodze.pl/index.php?id=575...


14 maja, 2020
Droga nawiedzenia - wejdźcie na nią - kazanie odpustowe 10.05.2020 Gliwice

Maryja, Matka Dobrej Drogi nawiedza nas wraz z Jezusem, który przychodzi i uczy Drogi do życia wiecznego!...
14 maja, 2020
Nie tylko o krzewie winnym - kazanie na 13 maja 2020 Gliwice

W sanktuarium i nowenna i Matka Boża Fatimska...
A wszystko zasadza się na byciu latoroślą w Krzewie...

 

 

 

Tekst ewangelii: Mt 8,23-27

Gdy wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie. Nagle zerwała się gwałtowna burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: Panie, ratuj, giniemy! A On im rzekł: Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary? Potem wstał, rozkazał wichrom i jezioru, i nastała głęboka cisza. A ludzie pytali zdumieni: Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?

Giniemy!

Przerażenie w oczach. Gardła ściśnięte. Serce uderza jak oszalałe. Robimy wszystko, co możliwe, a nie widać żadnego światła nadziei. Istotnie, tam, gdzie ginie nadzieja, tam wkrada się lęk i przerażenie zaczyna władać. Stąd to wołanie: Panie, ratuj, giniemy jest trochę wołaniem ostatniej chwili.
Czyli wiemy do kogo się zwrócić! I to jest podstawowy krok. Wierzymy, że w łodzi naszego życia On jest z nami. Do momentu krzyku próbowaliśmy sami sobie poradzić, a gdy nie wyszło to idziemy do Niego trochę z pretensjami. Bo śpisz! A więc nie słuchasz, nie widzisz, nie-ma-Cię. Gdy wszystko przebiega pomyślnie (po mojej myśli) to jakoś nie przeszkadza nam fakt, że śpi. Dopiero gdy nie gra i tracimy kontrolę to uderzamy w Jego kierunku.
To nie jest tak, że nie będzie gwałtownych i nagłych burz na morzu. One były, są i będą. Nie jest to skazanie na śmierć. Nie da się przygotować na ich nadejście, i przebieg, wszak są gwałtowne. Jednak nie są one zwycięskie, nawet jeśli fale zalewają łódź. To jak najbardziej normalne, że w takich okolicznościach przystępujemy do Jezusa, budzimy Go i krzyczymy wniebogłosy. Szkoda jeśli czynimy to dopiero w takich okolicznościach.

Mała wiara

My tutaj giniemy, a Pan wytyka nam bojaźliwość! O co chodzi? Coś Mu się pomyliło? Ten przytyk (jeśli tak go traktujemy) wskazuje na ważniejsze sprawy. Chodzi o wiarę. Wszak podaje Pan Jezus źródło owego przerażenia: małej wiary. Czy wiara uspokaja fale i wichry? Tak. Wiara sprawia, że wierzący jest pełen pokoju także pośród burzy. Jezus śpi w czasie jej trwania. Potwarzą byłoby twierdzić, że Go nie obchodziło, co przeżywali uczniowie. Wskazuje, że z Bogiem i w Nim da się przejść nie takie tornada i nawałnice.
Skąd w nas tyle bojaźliwości wobec…? Strachu przed...? Lęku o…? czy nie one zaczynają rządzić i nadawać rytm naszej codzienności? Jeśli tak to jakie owoce przynoszą? Czy skutki poddania się ich działaniu nie są opłakane (do płaczu rozpaczy doprowadzające)? Słabi jesteśmy, ale to nie oznacza, że mamy być pełni lęku. Ten jest u niewolnika, a my wolni jesteśmy. Słabi i wolni, nieudolni i pokorni. Zbitka przeciwieństw, które odsłaniają całą prawdę.
Trzeba umacniać wiarę. Oto zadanie codzienności. Tak jak karmimy się chlebem powszednim, by żyć, by podejmować trudy codzienności, radości i smutki życia osobistego, rodzinnego i społecznego tak samo karmić nam trzeba naszą wiarę i to nie od święta, a dzień w dzień. By burze nas nie zaskoczyły. Byśmy, gdy przyjdą wiedzieli do kogo się zwracać z wiarą. Z wiary do wiary przechodzimy. Głębiej, bardziej, pewniej, szerzej…

Kimże On jest?

Wtedy też doświadczamy mocy Jego obecności. Wstał, rozkazał wichrom i jezioru, i nastała głęboka cisza. Nie na pstryk. Nie szast prast. Jest pewna droga do przebycia. Zapatrzenie w Niego, przylgnięcie do Niego sprawia, że powoli zaczynamy dostrzegać to przynoszenie pokoju. On wskazuje małe chmurki, z których przyjść może wielka burza jeśli nie będziemy ostrożni. On objawia nam pułapki nieprzyjaciela natury ludzkiej, byśmy w nie nie wpadali. Troszczy się o nas. Najważniejsze to fakt, że jest-z-nami w łodzi, że nigdy Go nie brakuje, nawet jeśli wydaje się nam, że śpi (co też oznaczać może, że na bok został odstawiony).
Niech zdumienie wypełnia nasze serca, pamięć i umysły. Zdumienie wynikające z zobaczenia jak dobry jest Pan. Tu i teraz. W mojej codzienności. Jak ucisza wichry i jezioro. Jak wszystko jest Mu posłuszne. Bądźmy i my posłuszni Bogu. Wsłuchujmy się z uwagą w Jego prowadzenie. Nie dopiero, gdy fale zalewają łódź, ale codziennie. Mądry człek, który Panu zaufał i codziennie do skarbca składa rzeczy, doświadczenia, wydarzenia i osoby dnia powszedniego i czyni z nich właściwy użytek we właściwym czasie.
No właśnie, kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne? Kimże On jest na morzu mego żywota? Kimże On jest w świecie mych relacji? Jakie miejsce zajmuje w mym tu i teraz? Bo jest w łodzi. Bo fale uderzają. Bo do Niego się zwracam. Kimże On jest?!

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI