| strona główna | kontakt |
 
 
Poniedziałek XIV tygodnia okresu zwykłego, Wspomnienie obowiązkowe Bł. Marii Teresy Ledóchowskiej
6 lipca 2020r.
 
poprzednie 5 minut:

Wierz, ufaj, kochaj - Mateuszowe pięciominutówki na poniedziałek 6 lipca 2020
05 lipca, 2020
W mocy Bożego Ducha - medytacja biblijna na 14. niedzielę zwykłą – 5 lipca 2020
04 lipca, 2020
Nowe i stare - Mateuszowe pięciominutówki na sobotę 4 lipca 2020
03 lipca, 2020
Chrześcijański wzrok - medytacja biblijna na święto Tomasza Apostoła – 3 lipca 2020
02 lipca, 2020
Moc w Bogu - Mateuszowe pięciominutówki na czwartek 2 lipca 2020
01 lipca, 2020
Ku Dobru nakierowani - Mateuszowe pięciominutówki na środę 1 lipca 2020
30 czerwca, 2020
W łodzi wiary - Mateuszowe pięciominutówki na wtorek 30 czerwca 2020
29 czerwca, 2020
Skalny fundament - medytacja biblijna na święto Apostołów Piotra i Pawła – 29 czerwca 2020
28 czerwca, 2020
Miłość przyjmująca - medytacja biblijna na 13. niedzielę zwykłą – 28 czerwca 2020
27 czerwca, 2020
Jako kto przychodzę? - Mateuszowe pięciominutówki na sobotę 27 czerwca 2020
26 czerwca, 2020
Bliskość uzdrawia - Mateuszowe pięciominutówki na piątek 26 czerwca 2020
25 czerwca, 2020
Nie o petryfikację chodzi - Mateuszowe pięciominutówki na czwartek 25 czerwca 2020
24 czerwca, 2020
Ważność imienia - medytacja biblijna na uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela – 24 czerwca 2020
23 czerwca, 2020
Czy, a potem jak - Mateuszowe pięciominutówki na wtorek 23 czerwca 2020
22 czerwca, 2020
Przyzwolenie - Mateuszowe pięciominutówki na poniedziałek 22 czerwca 2020
21 czerwca, 2020
Cena strachu - medytacja biblijna na 12. niedzielę zwykłą – 21 czerwca 2020
20 czerwca, 2020
Higiena serca - medytacja biblijna na święto Niepokalanego Serca NMP – 20 czerwca 2020
19 czerwca, 2020
Otwarte na oścież - medytacja biblijna na uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa – 19 czerwca 2020
18 czerwca, 2020
Modlitwa – doświadczenie miłości - Mateuszowe pięciominutówki na czwartek 18 czerwca 2020
17 czerwca, 2020
Raz, dwa, trzy - Mateuszowe pięciominutówki na środę 17 czerwca 2020
16 czerwca, 2020
Dalekosiężne spojrzenie - Markowe pięciominutówki na środę 15 stycznia 2020
14 stycznia, 2020

 

z ostatniej chwili
---------------------

14 maja, 2020
Droga nawiedzenia - wejdźcie na nią - kazanie odpustowe 10.05.2020 Gliwice

Maryja, Matka Dobrej Drogi nawiedza nas wraz z Jezusem, który przychodzi i uczy Drogi do życia wiecznego!...


14 maja, 2020
Nie tylko o krzewie winnym - kazanie na 13 maja 2020 Gliwice

W sanktuarium i nowenna i Matka Boża Fatimska...
A wszystko zasadza się na byciu latoroślą w Krzewie...

08 maja, 2020
Patriotyzm i matka - konferencja 3/2020 Gliwice odpust

Matka uczy Ojczyzny...
Matka uczy patriotyzmu...
Matka prowadzi do Drogi do ojczyzny, która jest...

 

 

 

Tekst ewangelii: Mk 1,29-39

Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

Bożek choroby

Zaraz powiedzieli Jezusowi o teściowej Szymona. To pierwsza instancja, do której mamy się zwracać. I trzeba mieć na to ochotę i czas, cierpliwość i wytrwałość. Nie szukajmy skutków natychmiastowych. Do niektórych spraw i sytuacji potrzeba oczekiwania. Zbyt szybko może oznaczać porażkę.
W dziwnych czasach żyjemy – z jednej bowiem strony nie chcemy mówić i dzielić się naszymi biedami, chorobami, skrywamy je między sobą, rodzice nie mówią dorosłym dzieciom o swoich cierpieniach, by ich nie obciążać itp. Z drugiej zaś w rozmowach bardzo często wypływa temat chorób, schorzeń i od nich zaczyna się lawina narzekań. Gdzieś zatracamy pogodę ducha, cierpliwość w znoszeniu przeciwności i nadzieję Bożego jutra.
Oddać Jezusowi i zrobić, co po ludzku możliwe. To daje doświadczenie złożenia w rękach Pana. Kiedy zaczynamy szukać na własną rękę, po swojemu to niestety w wielu wypadkach lądujemy na lodzie. Na wielu nowennach czyta się prośby pisane przez potrzebujących. Niekiedy dziwię się, że jest ich tak mało. Wszak słucham ludzi i wiem, co w nich siedzi, czym żyją.

Wszechwidzący

W ewangelii jesteśmy świadkami Bożego spojrzenia, które obejmuje pojedynczego człowieka i wspólnotę. Bóg troszczy się o nas i czyni to nieustannie. Nie ma dnia bez Jego spojrzenia. Albowiem gdyby na nas nie patrzył to byśmy umarli. To spojrzenie dodaje nam odwagi. Bo uwalnia nas od patrzenia na siebie czy przez pryzmat samych siebie. By stało się to faktem to należy jedną podstawową rzecz uczynić, a mianowicie podnieść oczy. Bez tego nie ma możliwości spotkania spojrzenia Jezusa.
Tych, co opowiedzieli Jezusowi o chorej teściowej Szymona i tych, co przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych nie przygniotła do ziemi rzeczywistość słabości, choroby, nieszczęścia. Podjęli je odnosząc do Boga. Nie, nie ma tu skazania samych siebie na wegetację.
Zauważmy, że widzimy wiele nieszczęść wokół nas i zapytać możemy samych siebie o reakcje na nie. Można wygrażać, wyzywać i denerwować się na to czy owo i będzie to uzasadnione, ale czy zmieni to cokolwiek? Jeśli wierzymy w moc modlitwy to przychodźmy do Niego. Kiedy nastanie czas, że całe miasto będzie zebrane u drzwi, gdzie się znajduje Jezus?

Uzdrowienie i co dalej?

Przychodzimy do Pana – na Eucharystię, do sakramentu pojednania. Czytamy słowo Boże. Stajemy do modlitwy. Chwytamy za różaniec. Odmawiamy koronkę. Każdy ma swoje sposoby komunikacji z Bogiem. Czyż nie doznajemy pociechy? Czyż nie zostajemy delikatnie dotknięci? Czy nie podchodzi do nas? Nie ujmuje nas za rękę? Nie musimy tego za każdym razem odczuwać w jakiś szczególnych przeżyciach. On jest!
Dokonuje się uzdrawianie, uwalnianie. Czy się dokonało? Wystarczy postawić jedno pytanie, a mianowicie czy służę Bogu i ludziom? Odpowiedź na nie powie mi czy zostałem uzdrowiony, czy podjąłem uzdrowienie dane mi przez Pana. Czytamy, że gdy uzdrowił teściową to ona im usługiwała.
Drugą sprawą, która ogłasza rozpoczęty proces uzdrawiania to stawanie do modlitwy. Pan Jezus nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Jeśli nie ma modlitwy w moim życiu to raczej nie jestem świadom mego życia.
Trzecia rzecz to szukanie Pana jak to ujął święty Ignacy Loyola: szukać i znajdować Boga we wszystkim i wszystko w Bogu. Nie na tym koniec, bo kiedy się Go znajdzie to trzeba podjąć Jego styl, Jego postępowania i zostawić swoje przekonania. Tak więc idąc za Nim przemierzamy całe nasze życie, wszystkie jego punkty, by doszła tam nauka Pańska i by nastąpiło uwolnienie od tego, co złe.

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI