| strona główna | kontakt |
 
 
Wtorek XVIII tygodnia okresu zwykłego, Wspomnienie obowiązkowe Św. Jana Marii Vianneya
4 sierpnia 2020r.
 
poprzednie 5 minut:

Cichy krzyk - Mateuszowe pięciominutówki na środę 5 sierpnia 2020
04 sierpnia, 2020
Kontakt wzrokowy - Mateuszowe pięciominutówki na wtorek 4 sierpnia 2020
03 sierpnia, 2020
U początku poszukiwania - Mateuszowe pięciominutówki na poniedziałek 3 sierpnia 2020
02 sierpnia, 2020
Puste i pełne - medytacja biblijna na 18. niedzielę zwykłą – 2 sierpnia 2020
01 sierpnia, 2020
Kłamstwo – igranie ze śmiercią - Mateuszowe pięciominutówki na sobotę 1 sierpnia 2020
31 lipca, 2020
Najtrudniej pośród swoich - Mateuszowe pięciominutówki na piątek 31 lipca 2020
30 lipca, 2020
Lista miłosierdzia - Mateuszowe pięciominutówki na czwartek 30 sierpnia 2020
29 lipca, 2020
Ku harmonii - medytacja biblijna na święto Marty – 29 lipca 2020
28 lipca, 2020
By świecić świadectwem - Mateuszowe pięciominutówki na wtorek 28 lipca 2020
27 lipca, 2020
Od założenia świata - Mateuszowe pięciominutówki na poniedziałek 27 lipca 2020
26 lipca, 2020
O serce pełne rozsądku i rozróżniania dobra od zła - medytacja biblijna na 17. niedzielę zwykłą – 26 lipca 2020
25 lipca, 2020
Możemy się spełnić - medytacja biblijna na święto Jakuba Apostoła – 25 lipca 2020
24 lipca, 2020
Przypowieść o Kościele - Mateuszowe pięciominutówki na piątek 24 lipca 2020
23 lipca, 2020
Trwałość tylko w krzewie - medytacja biblijna na święto Brygidy – 23 lipca 2020
22 lipca, 2020
Nowe stworzenie z miłości - medytacja biblijna na święto Marii Magdaleny – 22 lipca 2020
21 lipca, 2020
Wybór w twoich rękach - Mateuszowe pięciominutówki na wtorek 21 lipca 2020
20 lipca, 2020
Oznakowani(e) - Mateuszowe pięciominutówki na poniedziałek 20 lipca 2020
19 lipca, 2020
Prosta wyobraźnia - medytacja biblijna na 16. niedzielę zwykłą – 19 lipca 2020
18 lipca, 2020
Tlen i ogień - Mateuszowe pięciominutówki na sobotę 18 lipca 2020
17 lipca, 2020
Czytać ze zrozumieniem - Mateuszowe pięciominutówki na piątek 17 lipca 2020
16 lipca, 2020
Rodzinne przenikanie - Łukaszowe pięciominutówki na wtorek 24 września 2019
23 września, 2019

 

z ostatniej chwili
---------------------

14 maja, 2020
Droga nawiedzenia - wejdźcie na nią - kazanie odpustowe 10.05.2020 Gliwice

Maryja, Matka Dobrej Drogi nawiedza nas wraz z Jezusem, który przychodzi i uczy Drogi do życia wiecznego!...


14 maja, 2020
Nie tylko o krzewie winnym - kazanie na 13 maja 2020 Gliwice

W sanktuarium i nowenna i Matka Boża Fatimska...
A wszystko zasadza się na byciu latoroślą w Krzewie...

08 maja, 2020
Patriotyzm i matka - konferencja 3/2020 Gliwice odpust

Matka uczy Ojczyzny...
Matka uczy patriotyzmu...
Matka prowadzi do Drogi do ojczyzny, która jest...

 

 

 

Tekst ewangelii: Łk 8,19-21

Przyszli do Jezusa Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu. Oznajmiono Mu: Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą. Lecz On im odpowiedział: Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je.

Relacje? Jaki rodzaj?

Czy o rodzinie stanowią relacje? Istnieją różnego rodzaju powiedzenia odnoszące się do rodziny, a jednym z nich, że z rodziną wychodzi się najlepiej na zdjęciu, a niektórzy jeszcze dodają i to z boku. Wiadomo, że nie oddaje to do końca wszystkich wymiarów „bycia z rodziną i w rodzinie”. Przecież dobrze wiemy, że czasami relacje są napięte, że niestety są też sytuacje przez lata (czy nawet pokolenia) zaognione i nieprzebaczone.
Tak więc nie w całej rozciągłości zdania możemy określić, że rodzina to ci, którzy połączeni są więzami krwi. Relacje rodzinne są czasami bardzo ścisłe (aż po toksyczność), a w innych przypadkach niezwykle luźne (aż po wyrzeczenie się rodziny). Wniosek nasuwa się prosty – są to sytuacje zmienne. Raz jest lepiej, innym razem jest gorzej.
Nie oznacza to, że nie potrzebujemy rodziny, że nie potrzebujemy relacji czyli nawiązywania więzi międzyosobowych.

Poza chęciami czy ich brakiem

Istotą bowiem jest wzajemne przenikanie, które znaczy o wiele więcej niż więź (relacja). W wymiarze wiary dostrzegamy to w relacji do Pana Jezusa. Nie opiera się ona tylko i wyłącznie na tym, że mi się chce czy mi się nie chce. Wszak wiemy, że są momenty, w których z ochotą idę na spotkanie rodzinne, ale i takie chwile, w których znajduję setki usprawiedliwień, by nie spotkać się z rodziną.
Ideał, do którego dąży każdy chrześcijanin (przynajmniej w założeniu) to pawłowe teraz już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus. Właśnie, chodzi o takie wzajemne przeniknięcie. Utożsamienie się z tym, który jest dla mnie najważniejszy. Widać to szczególnie w sakramencie małżeństwa, gdzie małżonkowie nie tylko budują relację, lecz stają się dla siebie wszystkim (przynajmniej w początkowym założeniu).
Oddalanie się od tego przenikania oddala umysły i serca od siebie. Wchodzi język funkcjonalności. Liczą się znajomości. I w jakiś sposób tracimy tożsamość, bo ta zbudowana jest na rzeczach niezmiennych (a przecież relacje do nich nie należą). Trzeba rozwoju w przenikaniu, pogłębiania poznania, które to prowadzi do głębszej miłości i odkrywania tego, co nazywamy naśladowaniem. Chcę być tak dobry dla ciebie jak ty dla mnie…

Pełne stągwie

Zapewne ci, którzy przyszli do Jezusa i zostali zaanonsowani jako swoi zdziwili się nieco słowami Pana Jezusa. Nie weszli. Czyżby liczyli na jakieś przywileje wynikające z więzi krwi? Chcieli widzieć się z Jezusem. Chcieli mieć widzenie. Na to trzeba wejść do domu. By było takowe należy się wsłuchać w słowo przez Niego głoszone. Co więcej, prawdziwe i pełne wejście związane jest z wypełnieniem tegoż słowa.
Niech obrazem tegoż wypełnienia będą stągwie z Kany Galilejskiej. Można było je wypełnić byle jak, na pół gwizdka. Słudzy wypełnili je aż po brzegi, mimo że takiego polecenia nie otrzymali. Gdzieś intuicyjnie wyczuli, że to nie przelewki, że tu trzeba pójść na całego. To także obraz owego przenikania, które jest konieczne do bycia rodziną. To nie przelewki. Małżonkowie łączą się na dobre i na złe. Ci, co z/za Panem Jezusem wyruszają zostawiają wszystko. Żadnego zbędnego balastu, czegokolwiek, co mogłoby opóźnić marsz.
Nie bójmy się trudu, który należy podjąć, by stągwie wypełnić. Wody nie zabraknie! A podjęty wysiłek okazuje się być przestrzenią, w której człowiek spotyka się z Bogiem i Ten ostatni dokonuje rzeczy niepojętych, a wynikających z faktu wzajemnego przenikania. Stawanie się chrystusowym nie oznacza utraty własnej tożsamości. To właśnie jest droga do bycia sobą, coraz bardziej i coraz głębiej.

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI