| strona główna | kontakt |
 
 
Wtorek I tygodnia Wielkiego Postu
20 lutego 2018r.
 
poprzednie 5 minut:

Ojcowskie przebaczanie - wielkopostne pięciominutówki na wtorek 20 lutego 2018
19 lutego, 2018
Przebaczenia konieczność - wielkopostne pięciominutówki na poniedziałek 19 lutego 2018
18 lutego, 2018
Wezwani do życia - wielkopostne pięciominutówki na sobotę po Popielcu – 17 lutego 2018
16 lutego, 2018
By z Jezusem być na pustyni i by iść z Nim po ziemi - medytacja biblijna na 1. niedzielę Wielkiego Postu – 18 lutego 2018
15 lutego, 2018
Podjąć czy rezygnować? - wielkopostne pięciominutówki na piątek po Popielcu – 16 lutego 2018
15 lutego, 2018
Trzeci dzień -wielkopostne pięciominutówki na czwartek po Popielcu – 15 lutego 2018
14 lutego, 2018
Czas zmian - medytacja biblijna na Środę Popielcową – 14 lutego 2018
13 lutego, 2018
Moc ułomków -Markowe pięciominutówki na wtorek 13 lutego 2018
12 lutego, 2018
Nie zabijać, ale ratować - Markowe pięciominutówki na poniedziałek 12 lutego 2018
11 lutego, 2018
Po chrystusowemu - Markowe pięciominutówki na sobotę 10 lutego 2018
09 lutego, 2018
Uwaga na plamki! - medytacja biblijna na 6. niedzielę zwykłą – 11 lutego 2018
08 lutego, 2018
Bóg wszystko dobrze czyni - Markowe pięciominutówki na piątek 9 lutego 2018
08 lutego, 2018
Wymiar przeżycia - Markowe pięciominutówki na czwartek 8 lutego 2018
07 lutego, 2018
Doglądać serca - Markowe pięciominutówki na środę 7 lutego 2018
06 lutego, 2018
Nie drobiazgowość, a całość w szczegółach - Markowe pięciominutówki na wtorek 6 lutego 2018
05 lutego, 2018
Cała ta bieganina - Markowe pięciominutówki na poniedziałek 5 lutego 2018
04 lutego, 2018
By opowiadać… - Markowe pięciominutówki na sobotę 3 lutego 2018
02 lutego, 2018
By nie popsuć (się) - medytacja biblijna na 5. niedzielę zwykłą – 4 lutego 2018
01 lutego, 2018
Przedstawieni Bogu - medytacja biblijna na święto Ofiarowania Pańskiego – 2 lutego 2018
01 lutego, 2018
Przystąpić na całość - Markowe pięciominutówki na czwartek 1 lutego 2018
31 stycznia, 2018
Wyzwolenie ku świadectwu - Markowe pięciominutówki na poniedziałek 29 stycznia 2018
28 stycznia, 2018

 

z ostatniej chwili
---------------------

02 lutego, 2018
Na Ofiarowanie Pańskie

Ofiarowanie

zaofiarować
pomoc
poświęcić
czas

czy to
podmiotu
czy...


25 grudnia, 2017
Smak prostoty...

O smakach i prostocie na pasterkowej Eucharystii....
24 grudnia, 2017
Boże Narodzenia - życzenia


* * *(narodzenie)

ubogo
krucho
pokornie

wystarczająco

o. Robert...

 

 

 

Tekst ewangelii: Mk 5,1-20

Przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. Ledwie wysiadł z łodzi, zaraz wybiegł Mu naprzeciw z grobów człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobach i nawet łańcuchem nie mógł go już nikt związać. Często bowiem wiązano go w pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach. Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i zawołał wniebogłosy: Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie! Powiedział mu bowiem: Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka. I zapytał go: Jak ci na imię? Odpowiedział Mu: Na imię mi "Legion", bo nas jest wielu. I prosił Go na wszystko, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosili Go więc: Poślij nas w świnie, żebyśmy w nie wejść mogli. I pozwolił im. Tak duchy nieczyste wyszły i weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po zagrodach, a ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie legion, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic. Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą. Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus z nim uczynił, a wszyscy się dziwili.

Po ludzku…

Pan zmierza do tych, którzy Go potrzebują, nie po to, by zakosztować chwały, ale by człowieka uwolnić, by ten podniósł głowę i żył po ludzku. Przecież widać jak na dłoni, że ów człowiek ewangeliczny stawał się powoli nieludzkim. Oto podstawowy mechanizm działania złego ducha: odbiera nam człowieczeństwo i to, co o nim stanowi.
Bóg nie pozostawia takowych sytuacji bez reakcji. On sam zbiera się i idzie ku temu człowiekowi. Wie, którędy przejść, aby dać szansę na spotkanie. Przecież ludzie z kraju Gerazeńczyków unikali tego miejsca. Bo kto przy zdrowych zmysłach mieszka w grobach? Toż to scenariusz horroru. Toż to obraz śmierci.

Wiązać w imię Pana

Nie oznacza, że jego los był im obojętny. Próbowano go poskromić. Tyle z tym, że w nieodpowiedni sposób. Oto człowiek spętany przez nieprzyjaciela natury ludzkiej widziany jest jako zagrożenie, które należy związać i to związać ludzkimi sposobami, ale nawet łańcuchem nie mógł go już nikt związać. Często bowiem wiązano go w pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić.
Należy wiązać demony, a nie człowieka. Czynić to możemy tylko w imię Jezusa Chrystusa i Jego mocą! Sama nazwa opętanie w jakże prosty i jednoznaczny sposób określa działanie złego ducha.

Dużo hałasu o wszystko

Charakterystyką obecności szatana okazuje się być dużo hałasu i krzyku, wielkie zamieszanie, harmider. Ten nie znosi ciszy. Bo to ona wywołuje w nas tęsknotę, poszukiwanie, zadawanie pytań. Dlatego opętany wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach. Siedzi tam, gdzie trudno go dosięgnąć. Trochę tak jak małe dzieci, które jeśli nie chcą słuchać to zatykają sobie uszy i śpiewają jakąś piosenkę. Zresztą przy spotkaniu ze Zbawicielem drze się wniebogłosy. By zagłuszyć, by nie dopuścić do głosu, do myślenia. Hałas ma nam przeszkodzić, zniechęcić, osłabić.
Wyznaje kim jest Jezus, ale nie chce tego przyjąć (nie człowiek, ale szatan, który go opętał – związał): Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Wyznaje, że Ten jest Bogiem i uparcie Go odrzuca. Kiedy z daleka dostrzega przychodzącego Pana Jezusa zamiast uciekać przybiega, oddaje pokłon. Pan jest Królem! Potężnym Władcą nad mocami zła. W naszej walce duchowej ta scena winna być przed oczyma. Zły duch, który oddaje pokłon Panu. Czy myślisz, że oddałby go człowiekowi? Przecież to nie jakiś diabełek, ale potężny wróg, któremu na imię „Legion”, bo jest ich wielu.
Czy odpuścił walkę? Nie, bo jak to zwykł czynić, przekręca wszystko do góry nogami. Oto ten, który jest nieustannym dręczycielem wrzeszczy, że sam jest dręczony. Pomyśl, jakby zareagowali ludzie na całą sytuację? Pan Jezus przychodzi do człowieka udręczonego, znanego w okolicy, a ten krzyczy, że go jeszcze bardziej dręczy. W iluż sercach wzbudziłaby się litość i stwierdzenie: Panie, zostaw, ten człowiek już się tak męczy, po co mu dodawać udręk? Czyż nie jest to nieludzkie? No właśnie dlatego, że nieludzkim jest stan człowieka pod władzą demona przychodzi Pan Jezus i pragnie to zmienić!

Byle szkodzić

Nieprzyjaciel zadomowił się i będąc lokatorem uważa się za właściciela lokalu. To kolejny element taktyki złego: uzurpacja roli, która nie należy do złego, uzurpacja miejsc, które nie jest jego. Wspomnij scenę kuszenia Pana na pustyni. Czy nie obiecuje tego, co do niego nie należy?!
Zadomowił się tak bardzo, że prosił Pana Jezusa na wszystko, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. Chce szkodzić! Za wszelką cenę i na wszelki sposób! Niekiedy w walce ze złem ponosi się znaczne szkody i trzeba być na nie przygotowanym. Prawdopodobnie ta wielka trzoda świń była źródłem dochodów wielu. Bóg posyła demony tam, gdzie ich miejsce. Pamiętajmy, że świnia była zwierzęciem nieczystym. Swój do swojego. No i obraz zagłady nieuniknionej, bo ruszającej pędem po urwistym zboczu do jeziora, gdzie dokonały żywota. Po cóż ci całe dobro świata [ułuda sączonych w wyobraźnie i umysł obrazów] jeśli przez to dusza twoja dozna uszczerbku? Gra nie jest warta świeczki! Zresztą co ważniejsze dwutysięczne stado świń czy też pojedynczy człowiek?!

Łańcuch, a misternie zastawiona sieć

Podsumowanie jest porażające. Bo oto mieszkańcy przyszli do Jezusa, aby zobaczyć co się stało. I zdębieli, bo ujrzeli opętanego, który miał w sobie legion, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Potem pisze ewangelista, że strach ich ogarnął, a przypuszczać możemy, iż demon strachu dawno w nich siedział i robił z nimi, co chciał.
Uwolnienie dokonane przez Pana sprawia, że odzyskujemy zmysły, są one zdrowe, a my stajemy się ludzcy, stajemy się bardziej sobą. Uwolniony człowiek będąc w tak opłakanym stanie świadom był tego i pragnął uwolnienia. Mieszkańcy tamtejszej okolicy przyzwyczaili się do niego [bo ze złem można się oswoić], a dokładnie do złego ducha i już nie reagowali na jego obecność i działanie. Skupili uwagę na tym jednym opętanym, a sami wleźli w misternie zastawione sidła.
Ze złym nie ma żadnych układów, pertraktacji. Dasz palec to nie masz już ręki. Idzie o zdecydowane cięcia!

Zostawił im świadka

Dla świętego spokoju zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic. Czyżby zostawił ich? Nie! Zostawił im świadka. Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą. Tak więc, ten, którego się bano, teraz idzie i rozgłasza wszystko, co Jezus z nim uczynił co też wzbudza u wszystkich zdziwienie.

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI